Pozytywne wyroki ułatwiają drogę do unieważnienia kredytu. Czy warto iść na ugodę?
Po fali popularności kredytów frankowych, które w konsekwencji były ryzykowanymi i jak się obecnie okazuje, nielegalnymi rozwiązaniami finansowymi, kredytobiorcy coraz częściej dochodzą swoich praw w sporach z bankami. Walczą w sądach o unieważnienie umów kredytowych, a kolejni zastanawiają się nad wytoczeniem procesu. Pozytywne dla frankowiczów wyroki TSUE wydane w połowie czerwca znacznie ułatwiają drogę do unieważnienia lub zmiany warunków kredytu. Wyroki powinny także zachęcić kolejnych kredytobiorców do walki w sądzie. Radca prawny Leszek Krupa, wspólnik Kancelarii Kupilas&Krupa z Bielska-Białej w oparciu o praktykę i orzecznictwo w prowadzonych przez kancelarię postępowaniach przeciwko bankom, wyjaśnia najważniejsze zagadnienia związane z kredytami frankowymi, także po wyrokach TSUE i odpowiada na nurtujące czytelników pytania.
Kredyty frankowe (w istocie tylko powiązane z walutą franka szwajcarskiego, bo bank wypłacał kredyt w PLN na podstawie kursu CHF), były masowo udzielane przez banki w latach 2004-2011. Zdecydowanie łatwiej wówczas było uzyskać kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich niż w złotówkach, a wszystko to za sprawą atrakcyjnych warunków kredytowych. Oprocentowanie kredytu frankowego było niższe niż kredytu złotowego, dlatego też kredyty w PLN dla wielu były niedostępne.
Ponadto frank szwajcarski był powszechnie uważany za walutę bezpieczną ze względu na jego stabilny kurs utrzymywany przez Szwajcarski Bank Centralny. Polacy decydowali się zatem na niższe oprocentowanie i atrakcyjne koszty finansowania kredytu w CHF. Sytuacja zmieniła się diametralnie, kiedy kurs franka szwajcarskiego poszybował w górę. Ponadto m.in. banki stosowały niekorzystne kursy walutowe (ustalane wewnętrznie przez nie same) i w wielu przypadkach stosowały niedozwolone zapisy w umowach.
W obliczu tych wszystkich trudności frankowicze postanowili dochodzić swoich praw przed sądem. Mają obecnie dwa rozwiązania - zawarcie ugody z bankiem, co jest również dla nich ryzykowne i w konsekwencji niekorzystne lub pozwanie banku o unieważnienie zawartej umowy. Po pozytywnych dla frankowiczów wyrokach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 15 czerwca 2023 roku banki nie mogą żądać od kredytobiorców wynagrodzenia za korzystanie z kapitału po unieważnieniu umowy kredytu hipotecznego ze względu na nieuczciwe warunki i bezprawne działanie. Oznacza to, że bank nie może pozwać frankowicza za korzystanie z kredytu, ale klient ma prawo pozwać bank. Po unieważnieniu umowy kredytowej w CHF, banki często domagały się takiego wynagrodzenia, opiewającego nawet na setki tysięcy złotych.
Drugi wyrok dotyczył wnioskowanego przez frankowiczów zawieszenia obowiązku spłaty rat kredytu do czasu rozstrzygnięcia postępowania sądowego w kwestii ważności umowy kredytowej. Postanowienia te poprawiają dobrą obecnie sytuację frankowiczów oraz powinny zachęcić kredytobiorców do odważniejszej walki. Osoby, które zastanawiały się nad pozwem przeciwko bankowi o unieważnienie umowy kredytu w CHF, ale obawiały się roszczeń banków, teraz mogą dochodzić swoich praw.
Po publikacji artykułu Frankowicze wygrywają i czekają na TSUE. Sąd w Bielsku-Białej wydaje korzystne wyroki Czytelnicy portalu www.bielsko.biala.pl zadali pytania na temat kredytów frankowych. Zapraszamy do zapoznania się z odpowiedziami radcy prawnego Leszka Krupy, wspólnika Kancelarii Kupilas&Krupa w Bielsku-Białej. Zachęcamy także do obejrzenia wideo, w którym wyjaśnione zostają wszystkie pytania.
1. Jak to w ogóle możliwe, że państwo zezwoliło na udzielanie przez banki takich wątpliwych kredytów? Czy nie powinno to być jakoś odgórnie sprawdzane? Jakoś w euro kredytu wziąć sobie nie mogę, nawet jeśli zarabiam w euro, a mieszkam w Polsce (praca zdalna).
Państwo zareagowało, ale niestety zbyt późno. Do pewnego momentu zaciągniecie kredytu powiązanego z walutami obcymi nie było problematyczne, co stworzyło pole do nadużyć. Stopniowo państwo regulowało wskazaną kwestię chociażby poprzez uchwalenie tzw. ustawy antyspreadowej, gdzie zezwolono ustawowo na spłacanie kredytu bezpośrednio w walucie z jaką powiązany jest kredyt, a docelowo poprzez radykalne ograniczenie możliwości udzielania przez banki kredytów walutowych.
Wydawane były także różne rekomendacje dla sektora bankowego dotyczące takich właśnie kredytów. Obecnie rozważany problem dotyczy w głównej mierze kredytów z lat 2004-2011. Sprawy dotyczące późniejszych kredytów są bardzo rzadkie. Państwo nie poradziło sobie z uregulowaniem systemowym kwestii frankowiczów i zachęcało do kierowania spraw na drogę postępowania sądowego, czego obecne skutki wszyscy obserwujemy.
2. To na czym w takim razie polega taka ugoda - czy chodzi o to, że bank resztę tego kredytu we frankach przewalutowuje na złotówki?
Przeważające obecnie propozycje ugodowe opierają się rozwiązaniu polegającym na przyjęciu, że kredyt od początku był kredytem złotówkowym i dokonywane operacje przelicza się tak, jakby był w taki sposób udzielony. Polega to na usunięciu z umowy postanowień dotyczących franka szwajcarskiego oraz zastąpienie oprocentowania LIBOR oprocentowaniem WIBOR. Zmasowana akcja proponowania obecnie takich ugód wynika z dwóch okoliczności: (1) prawie jednolite i niekorzystne orzecznictwo dla banków, które sprowadza się do tego, że mają prawo jedynie do zatrzymania środków, które nominalnie udostępnili kredytobiorcom, (2) wysoki poziom wskaźnika WIBOR, który powoduje, że takie ugody są niezwykle opłacalne, ale niestety tylko dla banków, bowiem dla kredytobiorców już zdecydowanie nie.
3. Wytłumaczy mi ktoś w jaki sposób odpowiedzialność za złą decyzję kredytobiorcy ponosi bank. Czy doszło do oszustwa czy raczej "nie czytaliśmy, a teraz trzeba płacić"?
Sprawa jest bardziej skomplikowana, niż mogłoby się to wydawać. Z jednej strony mamy bowiem frankowiczów, którym zaproponowano potencjalnie atrakcyjny produkt finansowy, który wydawał się być korzystny, ale jednocześnie nie poinformowano ich należycie o faktycznym ryzyku kursowym. Często stawiano ich pod ścianą informując, że nie mogą uzyskać innego kredytu niż właśnie frankowy, bowiem nie posiadają na inny zdolności kredytowej. Dla niektórych osób była to decyzja, którą musieli podjąć, aby np. kupić mieszkanie czy wyremontować dom.
Z drugiej strony mamy banki, które w sposób oczywisty w tzw. spreadach walutowych ukrywały swoją dodatkową korzyść, gdyż w praktyce nie kupowały waluty obcej (bowiem nie musiały jej wydać klientom, gdyż wypłata kredytu następowała w PLN), a wirtualnie dokonywały przeliczeń walutowych tak, jakby taką walutę kupowały. Jakby tego było mało, kursy walut banki te ustalały wedle tylko sobie znanych kryteriów, bez informowania o tym klienta.
Powyższe prowadziło do sytuacji, że kredytobiorca nie wiedział ile kredytu otrzyma w PLN lub ile będzie wynosiło jego zobowiązanie do zapłaty w CHF, nie wiedział ile będzie wynosiła wysokość raty, nie miał żadnego wpływu na to, jaki kurs waluty określi bank, który z mocy umowy miał dowolność w tym zakresie, a wreszcie nie miał świadomości, że jego ryzyko kursowe jest nieograniczone i nie podlega żadnej kontroli. Z pewnością wina w obecnej sytuacji jest po stronie banków, które nastawione były na nadmierny zysk, w dodatku tworząc niechlujne umowy i nie dbając o klientów, pomimo posiadania statusu instytucji zaufania publicznego.
4. Co dokładnie daje wyrok TSUE? Jak mam kredyt we frankach, to jakoś z automatu zostanie mi on zmieniony, czy to ja muszę iść do sądu przeciwko banku?
Żadne z działań w tej sytuacji nie zostaną zrealizowane w sposób automatyczny. W każdym przypadku wymagana jest sprawa sądowa, aby doprowadzić do unieważnienia umowy. W związku z brakiem rozwiązania systemowego, frankowicze muszą indywidualnie poszukiwać pomocy w sądzie w sporze z bankiem i nie mogą liczyć na to, że sprawa „sama się załatwi”.
Wyrok TSUE z 15 czerwca 2023 roku dotyczy tzw. kosztów korzystania z kapitału i jednoznacznie przesądza, że bank nie ma prawa do czegokolwiek więcej w przypadku unieważnienia umowy niż do zwrotu środków, które sam udzielił klientowi (bez jakiegokolwiek oprocentowania, wyłącznie w wartości nominalnej). Jeżeli zatem np. klient pożyczył z banku 100.000 zł w 2008 roku, spłacił już 120.000 zł, a do spłaty ma jeszcze 100.000 zł, to ostatecznie na skutek unieważnienia umowy i po prawomocnym wyroku będzie zobowiązany jedynie do zwrotu 100.000 zł, co skutkuje (po prawomocnym zakończeniu sprawy) przyjęciem, że kredytu dalej spłacać nie musi, a już posiada nadpłatę w wysokości 20.000 zł.
5. Żyjemy w jednym kraju więc pytam dlaczego sąd w Bielsku-Białej może w miarę szybko sprawę zakończyć z korzyścią dla kredytobiorcy, a w Kaliszu nie i sprawa trwa 4 lata.
Sprawa jest dosyć skomplikowana, ale zależy w głównej mierze od obciążenia sądu, liczby sędziów w sądzie, obsługi administracyjnej sądu, procedowania przez danego sędziego, liczby takich spraw w sądzie, sprawności sądu jako takiego. Różne sądy działają w różnym tempie, w danym sądzie także różni sędziowie mają inną metodykę czy tempo rozpoznawania spraw. Dla przykładu wskazać należy, że Sąd w Warszawie rozpatruje sprawy frankowe 4-6 lat, Sąd w Bielsku zazwyczaj w jeden rok, Sąd w Katowicach czy Gliwicach zazwyczaj w 2 lata, ale i od tego zdarzają się wyjątki, dzięki którym sprawy są rozpoznawane szybciej lub wolniej od wskazanych średnich.
6. Na czym polegał przekręt banków? Bo ja tego nie rozumiem. Dlaczego kredytobiorcy są stratni czy oszukani? Przecież chyba wiedzieli na co się decydują.
Częściowo odpowiedź zawiera się w w wyjaśnieniu w zakresie pytania nr 3. Klienci w praktyce nie wiedzieli na co się decydują i nie mogli tego wiedzieć. Umowy były tak skonstruowane, że zawierały wiele niewiadomych, których nie umieli wyjaśnić nawet pracownicy banków (co obecnie sami pracownicy banków w niektórych procesach potwierdzają).
Wydaje się mało prawdopodobnym, aby fakt „boomu” na kredyty w CHF wystąpił przypadkiem przed uwolnieniem kursu tej waluty, co doprowadziło do wzrostu jej wartości (tym bardziej, że bardzo rzadko klientom w tym czasie oferowano kredyty powiązane w inną walutą obcą).
Artykuł powstał przy współpracy z Kancelarią Prawną Kupilas&Krupa z Bielska-Białej.
***
Powyższa publikacja portalu bielsko.biala.pl jest częścią cyklu publikacji na temat aktualnych problemów prawnych, z jakimi spotyka się każdy z nas w życiu prywatnym czy pracy zawodowej. Opracowania powstały dzięki współpracy z ekspertami z renomowanej kancelarii prawniczej z Bielska-Białej, którzy odpowiadają na łamach portalu na pytania Czytelników w sprawach dotyczących poruszanych zagadnień. Pytania można zadawać pod artykułem, na naszym profilu w Facebooku i na adres: [email protected], a także na adres i w serwisach społecznościowych Kancelarii Prawnej Kupilas&Krupa.
Oceń artykuł:
8 8
Klauzula informacyjna ›