Sprzeciw wobec planów likwidacji szkół i przedszkoli. „Nie zabierajmy dzieciom miejsca, które kochają”
Kilkadziesiąt osób, głównie rodzice z dziećmi z placówek oświatowych przewidzianych do likwidacji, pojawiło się dziś w Ratuszu. W trakcie sesji radni podejmować będą uchwały rozpoczynające proces likwidacji placówek. Najpierw władze Bielska-Białej krytykowali posłowie Małgorzata Pępek z KO i Przemysław Drabek z PiS. Później głos zabrali rodzice, padały argumenty, że miasto przeznacza miliony na II-ligowe Podbeskidzie albo stok na Dębowcu, a chce zamykać przedszkola. - Dzieci to nie koszt, a inwestycja. Ciepła nie policzymy w Excelu - mówił radny Michał Guzdek. Po trwającej ponad dwie godziny dyskusji radni PO i prezydenta miasta podjęli 11 uchwał.
Czytaj: Rodzice przeciwko planom likwidacji. Reorganizacja (na razie) z akceptacją większości radnych
To kolejna odsłona walki o dalszą działalność m.in. Przedszkola nr 29 na osiedlu Górne Przedmieście (pisaliśmy o tym TUTAJ) oraz Szkoły Podstawowej nr 9, która od nowego roku szkolnego przestanie działać w budynku przy ulicy Broniewskiego, a najstarsi uczniowe z klas IV-VIII mają przenieść się do głównej siedziby przy ulicy Piłsudskiego (czytaj TUTAJ). Ogłoszonym planom władz miasta sprzeciwiają się rodzice.
Do protestu dołączają kolejni rodzice
Na finiszu do protestu włączyli się także rodzice z Przedszkola nr 16 na osiedlu Śródmiejskim oraz Przedszkola nr 26 przy ul. Straconki w Leszczynach. Oni również zabiorą dziś w trakcie sesji.
Do zamknięcia przewidziano również Przedszkole nr 8 przy ul. Doliny Miętusiej na Karpackim, które działa w budynku wynajmowanym od Karpackiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Z kolei Przedszkole nr 43 w Hałcnowie - zgodnie z projektem uchwały - od nowego roku szkolnego zlikwiduje placówkę przy ulicy Wyzwolenia i przeniesie się w całości do wybudowanej kilka lat temu nowej siedziby przy ulicy Jasińskiego.
Sesja rozpoczęła się z 15-minutowym opóźnieniem. Głos wspierający rodziców udzieliła poseł Małgorzata Pępek, która krytykowała władze miasta związany z likwidacją Przedszkola nr 29. - Prosiłabym o podjęcie przemyślanych działań. Uczniowie to nie przedmioty, które możemy przesuwać - mówiła poseł KO.
Czytaj: Prezydent z wnioskiem formalnym. Wycofano uchwałę z podwyżką jego wynagrodzenia
Przemysław Drabek z PiS na początku krytykował władze miasta za podwyższenie podatku od nieruchomości i apelował do radnych, by głosować przeciwko uchwale. Później zabrał głos w sprawie planów likwidacji przedszkoli i szkół. - Apleuję, byście tych uchwał nie popierali. Owoce tej sesji będą szczególnie trudne dla mieszkańców - podwyżka podatków, za śmieci oraz likwidacja szkół i przedszkoli. Instynkt samozachowawczy sprawił, że pan prezydent wycofał się z podwyżki wynagrodzenia. Chociaż tyle - mówił poseł PiS.
11 uchwał dotyczących reorganizacji oświaty
Porządek obrad zbliża się do projektów uchwał dotyczących oświaty - to 11 uchwał. Padła propozycja, by najpierw głos zabrała naczelnik Agnieszka Herma i przedstawiła wszystkie projkety, a potem osiem osób, które zgłosiły się do dyskusji. Później radni głosować będą. Ten pomysł nie podoba się radnym PiS.
- Punktem wyjścia jest spadek liczby urodzeń. Analizując drastyczny spadek i porównując z analizą rekrutacji do przedszkoli, po drugim etapie wolnych było ponad 230 miejsc - mówiła naczelnik Herma. Na to wszystko nałożyliśmy analizę kosztów. To były kryteria, gdy wskazywaliśmy placówki do likwidacji - dodawała i wymieniała, że w Przedszkolu nr 8 w tegorocznym naborze zgłosiło się dwoje dzieci na 32 miejsca, a w Przedszkolu nr 29 tylko troje dzieci. W przypadku Przedszkola nr 16 decydujący był koszt w przeliczeniu na dziecko - w tej placówce to ponad 3 tys. zł na dziecko i to jedna z najwyższych kwot w mieście.
- Oddziały będą przenoszone w całości wraz z nauczycielami, którym zapewnimy pracę - dodawała. Dla każdej likwidowanej placówce urzędnicy proponują inne przedszkole lub szkołę w pobliżu.
Głos w trakcie sesji zabierają rodzice
Jako pierwsza głos zabrała matka dziecka uczęszczającego do Przedszkola nr 16 działającego na osiedlu Śródmiejskim. - Jest tu od lat stała kadra, to miejsce wyjątkowo. To najbliższe nam przedszkole w centrum. Mamy swoją kuchnię. To, co wydaje mi się najważniejsze - nie brakuje tu dzieci. Ciężko tu dostać się do przedszkola. Nie zabierajmy dzieciom miejsca, które kochają - mówiła. Jej występienie było pełne emocji.
Kolejny głos zabiera rodzic dziecka z Przedszkola nr 26 na Leszczynach. - Budynek świetnie wyposażony, spełnia normy, a pojawiła się informacja o potrzebie remontu za 3 mln zł. Nie wiem, na co - mówi i dodaje, że miasto przeznacza miliony na drugoligowe Podbeskidzie, czy ośrodek na Dębowcu, ale chce zamknąć przedszkole. - Czy będziecie mieli odwagę stanąc przed dziećmi i powiedzieć im, że zabieracie ich dom? Co z nauczycielami, czy jest gwarancja, że oni przejdą wraz z naszymi dziećmi do innego przedszkola?
Troje rodziców staje w trakcie dzisiejszej sesji w obronie Przedszkola nr 29 na osiedlu Górne Przedmieście. Jako pierwszy głos zabiera Roman Szybiak, który przypomina, że przedszkole działa w budynku gminnym. - Co się z nim stanie? Czy może są już plany, by przeznaczyć je dla prywatnego inwestora? - pytał. Padają argumenty o rodzinnej atmosferze, własnej kuchni czy placu zabaw z ogrodem. - W przedszkole zainwestowano ponad 600 tys. zł, ono poza termomodernizacją nie wymaga żadnego remontu - dodaje. Rodzice złożyli w sekretariacie prezydenta miasta petycję z podpisami ponad 300 mieszkańców.
„Dzieci to nie koszt, a inwestycja”
Po występieniach rodziców przedszkoli przeznaczonych do likwidacji głos zabrał wiceprezydent Piotr Kucia, który przytaczał różne dane i kwoty związane z systemem oświaty. Pytania zadają radni PiS, którzy w trakcie dzisiejszej sesji mają przypinki sprzeciwiające się planom likwidacji szkoły przy Broniewskiego.
- Czy w naszym mieście oszczędności zaczynamy od najmłodszych? - pytał radny Michał Guzdek z PiS. - Jak powiedzieć kilkuletniemu dziecku, że zmieni przedszkole? Ciepła nie policzymy w Excelu, ale każdy z nas wie ile znaczy uśmiech dzieka, które idzie do przedszkola z uśmiechem, a nie stratem. Są decyzje, których skutki mierzy się nie w złotówkach, a emocjach. Zamykając takie przedszkole nie oszczędzamy, a tracimy - wspólnotę, więzi, miejsca, które budowaliśmy przez pokolenia. Dzieci to nie koszt, a inwestycja - mówił.
Do słów radnego Guzdka odniósł się prezydent. - Musimy okazać im wsparcie, by nie zwiększać traumy - mówił Jarosław Klimaszewski. - Nie dziwią mnie i szanuję głosy rodziców, sam jestem ojcem i mam empatię. Ale jak prześledzimy dyskusję, to jedynym problemem jest zmiana lokalizacji. Gwarantujemy, że dzieci przechodzą razem z nauczycielami. Zawsze to budzi opór i to rozumiem. Mamy armagedon demograficzny i musimy powiedzieć, że to nie jest ostatni etap zmian. Proszę rodziców, byście nam dali szansę.
- W każdym przedszkolu są takie same warunki, wszędzie dbamy o dzieciaki i zapewniamy pełną ofertę, również dla dzieci, które wymagają wsparcia. Podejmujemy uchwały intencyjne, one niczego nie przesądzają, jesteśmy otwarci na dyskusję - zapowiadał prezydent Bielska-Białej. - Nie mury świadczą o tym, jaka jest grupa, klasa, tylko ludzie. Myślimy też w drugiej kolejności o ekonomii - dodawał.
Szereg zmian w obszarze szkół
Zamknięta została dyskusja w sprawie planów likwidacji przedszkoli, czas na projekty uchwał dotyczące szkół. Szkoła Podstawowa nr 3 działa w dwóch lokalizacjach - przy ulicy Osuchowskiego oraz Asnyka, od nowego roku szkolnego szkoła ma działać tylko przy ulicy Asnyka a budynek przy Osuchowskiego zajmie Technikum nr 11. Do budynku przy ul. Filarowej na Sarnim Stoku, gdzie działa Technikum nr 11 od września przyszłego roku przenieść mają się uczniowie Zespołu Szkół Gastronomicznych i Handlowych.
Zmienić siedzibę ma także Szkoła Podstawowa nr 39 dla dzieci słabosłyszących oraz z afazją, która przenieść ma się z budynku przy ulicy Kamienickiej do obiektu przy ulicy Broniewskiego, gdzie od kilku lat działa Szkoła Podstawowa nr 9, a wcześniej działała „ósemka”. Z kolei jej uczniowe mają przeniść się do drugiej siedziby SP nr 9 przy ulicy Piłsudskiego. To ten pomysł budzi od tygodni największe emocje.
Głos zabierają matki uczniów uczęszczających do szkoły przy ulicy Broniewskiego, które sprzeciwiają się likwidacji placówki. - 253 dzieci czeka na waszą decyzję, będą szczęśliwi albo smutni. Walka i zaangażowanie tych dzieci jest godne podziwu - mówi jedna z kobieta, której z powodu łez załamuje się głos. Rodzice zebrali ok. 2000 podpisów pod petycją z protestem, która ma trafić na ręce prezydenta miasta.
Będzie remont, nie będzie dwuzmianowości
Naczelnik Agnieszka Herma przypomniała, że do głównej siedziby Szkoły Podstawowej nr 9 z Broniewskiego do Piłsudskiego przeniesione zostaną uczniowie z najstarszych klas IV-VIII, a przyszłoroczne klasy II i III zostaną w obecnej lokalizacji. Padają również zapewnienia o integracji placówki oraz remoncie głównej siedziby, by dostosować sale po dawnym przedszkolu do przyjęcia dodatkowych uczniów.
- Mamy przygotowane środki na remonty w propozycji przyszłorocznego budżetu. Nie będzie tam dwuzmianowości - odpowiadał prezydent Klimaszewski na pytania i obawy rodziców. W pobliżu szkoły przy ulicy Piłsudskiego ma pojawić się tzw. agatka, która będzie przeprowadzać dzieci przez ulicę - to odpowiedź władz miasta na argument, że dzieci w drodze do szkoły będą musiały pokonać ruchliwą ulicę.
Po trwającej dwie godziny dyskusji radni przeszli do głosowania nad uchwałami dotyczącymi likwidacji lub zmiany siedziby przedszkoli oraz szkół w Bielsku-Białej. Wszystkie projekty uzyskały akceptację radnych - popierali je radni PO i prezydenta miasta. Radni z PiS głosowali przeciwko lub wstrzymywali się od głosu.
bak
Oceń artykuł:
44 26Komentarze 7
