Białe certyfikaty otwierają drzwi do znacznych oszczędności w Twojej firmie. Jak to możliwe?
Kolejne regulacje unijne i presja na transformację energetyczną skutecznie spędzają sen z powiek wielu przedsiębiorcom. W tym gąszczu wyzwań pojawia się jednak rozwiązanie, które pozwala zarobić na energii elektrycznej – mowa o białych certyfikatach. Brzmi zbyt pięknie? Przyjrzyjmy się, jak ten system funkcjonuje w praktyce i dlaczego tysiące firm już z niego korzystają.
Jakie korzyści zapewni biały certyfikat energetyczny?
Zacznijmy od konkretów, bo właśnie te najbardziej interesują każdego przedsiębiorcę. Białe certyfikaty korzyści przynoszą wymiernie i wielotorowo. Te kluczowe atuty to:
-
dodatkowe przychody ze sprzedaży certyfikatów na Towarowej Giełdzie Energii;
-
przyspieszona amortyzacja inwestycji modernizacyjnych;
-
obniżenie rachunków za energię po wdrożeniu ulepszeń;
-
poprawa wizerunku firmy jako podmiotu ekologicznie odpowiedzialnego;
-
zabezpieczenie przed rosnącymi cenami energii w przyszłości.
Kto potrzebuje białego certyfikatu energetycznego?
Każde przedsiębiorstwo, które zużywa znaczące ilości energii, może skorzystać z tego mechanizmu. Szczególnie atrakcyjne staje się to dla zakładów produkcyjnych, gdzie procesy technologiczne pochłaniają ogromne ilości prądu, gazu czy ciepła.
Producenci żywności już dawno zrozumieli, że modernizacja linii chłodniczych to nie tylko oszczędności, ale też szansa na uzyskanie białych certyfikatów energetycznych. Podobnie myślą właściciele hal magazynowych, którzy wymieniają stare systemy grzewcze na nowoczesne kotły przemysłowe.
Faktem jest, że obowiązek pozyskania świadectw dotyczy przede wszystkim firm sprzedających energię elektryczną, ciepło i paliwa gazowe. Te podmioty muszą wykazać się określonym poziomem oszczędności energii u swoich odbiorców. Jeśli tego nie zrobią, zapłacą więcej.
Warto pamiętać, że minimalna wielkość projektu to 10 ton oleju ekwiwalentnego (toe) rocznie. To próg, który bez problemu przekraczają nawet niewielkie zakłady przemysłowe planujące wymianę przestarzałych urządzeń.
Jakie zmiany w systemie białych certyfikatów energetycznych weszły w życie w 2025?
Rok 2025 przyniósł istotne modyfikacje w funkcjonowaniu systemu świadectw efektywności energetycznej. Ministerstwo Środowiska, niezadowolone z dotychczasowych efektów programu, zdecydowało się na zdecydowane kroki.
Najbardziej odczuwalną zmianą jest drastyczny wzrost opłaty zastępczej. Przedsiębiorstwa, które nie realizują projektów efektywnościowych, muszą zapłacić aż 2215 złotych za każdą tonę oleju ekwiwalentnego. To spory wzrost w porównaniu z poprzednimi latami. W przyszłym roku stawka skoczy do 2326 złotych. Ten finansowy bat ma skłonić opieszałe firmy do działania.
Jednocześnie podniesiono wymagania dla podmiotów zobowiązanych. Sektor paliwowy musi teraz wykazać się oszczędnościami na poziomie 0,5% sprzedawanej energii. To pozornie niewielka zmiana, ale w skali całego rynku oznacza konieczność realizacji tysięcy dodatkowych projektów modernizacyjnych.
System zyskał też większą przejrzystość. Powstał publiczny rejestr złożonych wniosków, który każdy może sprawdzić online. Ujednolicono metody obliczania oszczędności energii, co ułatwia planowanie inwestycji. Wprowadzono też możliwość weryfikacji metodologii już na etapie projektowania, co eliminuje ryzyko odrzucenia wniosku po zakończeniu kosztownej modernizacji.
Te zmiany sprawiają, że białe certyfikaty stają się jeszcze bardziej atrakcyjnym narzędziem finansowania transformacji energetycznej. Eksperci BOSCH Industrial, którzy od lat wspierają przedsiębiorstwa w pozyskiwaniu świadectw, pomagają przejść przez cały proces – od audytu energetycznego po sprzedaż certyfikatów na giełdzie.
Artykuł sponsorowany
Klauzula informacyjna ›