Pięć zastępów straży pożarnej uczestniczyło w gaszeniu kolejnego pożaru w dawnej fabryce Indukta przy ul. Grażyńskiego w Bielsku-Białej. Dym wydobywający się z czterech okien budynku zauważył wieczorem przejeżdżający patrol straży miejskiej.

Zgłoszenie pożaru w pustostanie wpłynęło o godz. 21.10. - Po dojeździe na miejsce okazało się, że pożar jest zlokalizowany na drugim piętrze, a do budynku z zamurowanymi wejściami jest utrudniony dostęp. Do budynku udało się nam dostać jedną klatką schodową. Ratownicy wyposażeni w aparaty ochrony górnych dróg oddechowych podali jeden prąd wody i ugasili pożar. Po ugaszeniu pożaru budynek został dokładnie przeszukany. Sprawdziliśmy piwnice, pomieszczenia na parterze, pierwszym i drugim piętrze oraz poddasze, brak poszkodowanych – powiedział nam mł. kpt. Jakub Górny z JRG1 w Bielsku-Białej.

Odcinek ulicy na wysokości pustostanu był zadymiony i zablokowany dla ruchu. W trakcie akcji młoda kobieta, kierująca samochodem, usiłowała ominąć patrol straży miejskiej, pojazd zatrzymano. - Jak to? Nie ma przejazdu - pytała zaskoczona. Bezpośrednio obok budynku próbował przejechać rowerzysta. Patrol zareagował błyskawicznie, rowerzyście uniemożliwiono przejazd.

Jak dowiedział się portal, tym razem paliły się śmieci zgromadzone w jednym z pomieszczeń. Poprzedniego dnia w pustostanie miał miejsce pożar i to pomieszczenie było sprawdzane przez ratowników i nie było tam śmieci.

2 listopada w obiekcie również się paliło. Strażacy wyprowadzili z zadymionego budynku 25-latkę, której udzielono kwalifikowanej pierwszej pomocy. Odwieziono ją do szpitala. To z tego pustostanu przed pierwszym pożarem prowadzono transmisję i przebywającej w nim kobiecie oferowano alkohol - Czteropak za „sto lat” i transmisja z płonącego pustostanu. Popularność kosztem bezdomnej kobiety? - foto.

Wejście do budynku nie jest zabezpieczone, wchodzi, kto chce i kiedy chce, ryzykując utratę zdrowia i życia. Nie wiadomo, czy pożary mają związek z osobami bezdomnymi, które chcą się ogrzać, bo na zewnątrz zimno, czy z tym że ktoś się chce się ich pozbyć w tak skrajnie niebezpieczny i nielegalny sposób. Na szczęście tym razem poszkodowanych nie było, ale ktoś ryzykuje życiem człowieka!

W akcji uczestniczyły zastępy straży pożarnej z JRG1, JRG2, OSP Komorowice Śląskie, patrol z Komendy Miejskiej Policji oraz patrol straży miejskiej.

Tekst i foto: Mirosław Jamro