W opuszczonym budynku przy ulicy Grażyńskiego w Bielsku-Białej, gdzie w poniedziałek doszło do pożaru, najprawdopodobniej bezpośrednio przed zdarzeniem prowadzono transmisję na żywo i przebywającej w nim kobiecie oferowano alkohol. Później na nagraniu widać, jak grupa osób przechadza się po opuszczonym obiekcie.

Przebieg tego nagrania, utrwalony w relacjach świadków, pokazuje mechanizm traktowania człowieka jako rekwizytu w walce o internetowe zasięgi, ale również skrajną głupotę i nieodpowiedzialność. W budynku dochodziło już do pożarów, bo od dłuższego czasu opuszczoną fabrykę upatrzyli sobie bezdomni. Nie wiadomo, jak długo wcześniej miała miejsce transmisja na żywo, ale na nagraniu widać niewielki dym. 

– Czemu ty tutaj palisz, chcesz się zaczadzić? – zapytał mężczyzna w trakcie transmisji.
– Tu wcześniej ktoś rozpalił – odpowiedziała kobieta.
– J****a (zwrócił się do niej po imieniu - red.) (...). Ja tu jestem w innej sprawie. Chcesz zarobić czteropak?
– No – odpowiada kobieta.
– (...) Za pół godziny będziesz musiała zaśpiewać ze mną sto lat mojemu koledze. Nie ma problemu?
– Nie, ten…
– A drugi czteropak dostaniesz po tym, jak zaśpiewasz – odpowiada mężczyzna.
– A to tak, za ile? – dopytuje kobieta.
– Za dwadzieścia minut.
– To za dwadzieścia minut przyjdźcie po mnie…
– To dobra, spoko, to my tu przyjdziemy. Ale będziesz śpiewać?
– No – zapewnia kobieta.

Chwilę później do transmisji dołączył inny mężczyzna. Operator telefonu wraz z bezdomną śpiewali wspólnie sto lat, a na twarzy solenizanta widać uśmiech. Do transmisji dołączały kolejne osoby. Było ich dużo.

Pożar w pustostanie wybuchł około godziny 18.30. Jak już informowaliśmy, w akcji uczestniczyło pięć zastępów straży pożarnej, policja i pogotowie ratunkowe, a do szpitala odwieziono 25-letnią kobietę.

Naszą redakcję o nagraniu zaalarmował mężczyzna, który oglądał wspomnianą transmisję na żywo. - To jest ta dziewczyna z dzisiaj - poinformował nas uczestnik akcji gaśniczej. - I gościu jest dalej w budynku i prowadzi live. Widzę, że on szacunku nie ma, przydałoby się, żeby ktoś się nim zajął - dodał.

Wieczorem transmisja na żywo nadal trwała, a autor pokazywał wnętrza jakiegoś pustostanu. Po godzinie 21.30 powiadamiamy straż miejską. - Powiadamiam policję - przekazuje dyżurny. Niebawem w rejon pustostanu przyjechał patrol, policjanci sprawdzili budynek, ale nikogo w nim nie ujawniono.

Pozostaje pytanie, czym kierował się autor wykorzystujący bezdomność dla popularności internetowej?

Tekst i foto: Mirosław Jamro