To tu doszło do wypadku z udziałem dziecka? Te przeszkody w lesie to proszenie się o tragedię - foto
Ponad metr wysokości ma jeden z terenowych najazdów utwardzanych dużymi kamieniami niedaleko czerwonego szlaku na Skrzyczne. W sobotę w tym rejonie doszło do poważnego wypadku rowerowego, rannego 11-latka zabrał śmigłowiec LPR.
Czytaj: Poważny wypadek na rowerze. Śmigłowiec LPR przetransportował ciężko rannego 11-latka - foto
Miejsce, o którym mowa, znajduje się w rejonie ul. Zielnej w Buczkowicach, tuż obok szlaku na Skrzyczne. Są tu przeszkody terenowe – najazdy, o wysokości nawet metra. Idąc w stronę lasu, można zobaczyć duży najazd utwardzany kamieniami i gałęziami. Z tych przeszkód korzystają rowerzyści, w tym dzieci.
- Ten szlak prowadzi na Skrzyczne, pieszo to około trzech godzin. No, ale nie teraz, bo za chwilę się ciemno zrobi. Jestem tu często na spacerze, więc widzę tu rowerzystów, w tym dzieci. Niektórzy tu jeżdżą na rowerach miejskich, nie dostosowanych do jazdy terenowej. Niestety nie wszyscy mają kaski - powiedziała nam mieszkanka jednego z budynków w tym rejonie. - Najgorzej jest tam… Są tam takie przeszkody, których nie da się wybudować w jeden dzień. A poza tym, po zimie część łąki jest podmokła, więc łatwo o jakiś wypadek. I tak dobrze, że jak odsłaniali sieci energetyczne, to zabrali gałęzie, a było ich tu dużo - dodała.
Chwilę po rozmowie mija nas dwóch motocyklistów, poruszają się na motocyklach crossowych, jadą z kierunku lasu. Paręnaście minut później pojawia się pięciu nastolatków na rowerach. Czterech z nich ma na głowach ubrane kaski i google, jeden – bez kasku. Idą w kierunku łąki i… terenowych przeszkód.
- My tu nie jeździmy - tłumaczą, wypychając rowery pod górę. - Jeździmy tylko po legalnych przeszkodach, w Bielsku-Białej lub Szczyrku. Parę miesięcy temu tego dużego najazdu to nie było - stwierdza jeden z nich.
- Macie oświetlenie rowerów? - pytamy.
- Tak - odpowiada jeden z nastolatków.
- Nie - dodaje inny.
- A co z tym chłopakiem? - pytają.
- Zabrany do szpitala śmigłowcem LPR - przekazujemy.
- W Buczkowicach na pewno się szybko rozniesie informacja o tym wypadku - kończą rozmowę.
Można się tylko domyślać, po co szli z rowerami w kierunku lasu. Wiedząc o wypadku 11-latka, zrezygnowali z jazdy. Jazda terenowa leśnymi ścieżkami w półmroku, bez oświetlenia i kasku to proszenie się o kłopoty.
Najprawdopodobniej to nie jedyne miejsce, gdzie są utworzone nielegalne przeszkody, które są wykorzystywane przez rowerzystów i innych kierowców jednośladów, a które mogą być niebezpieczne. Czy warto ryzykować dla kilku minut dodatkowej adrenaliny i późniejszą tragedią w razie wypadku?
Tekst i foto: Mirosław Jamro
Oceń artykuł:
18 81
Autor: Mirosław Jamro
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl
Galeria:
Komentarze 6





