Dziś wieczorem z WCPR wpłynęło zgłoszenie, z którego wynikało, że w łazience w budynku może być kobieta, która nie daje znaku życia. W lokalu przy ul. Narutowicza w Czechowicach-Dziedzicach interweniowały wszystkie służby.

Zgłoszenie wpłynęło o godz. 20.20. - Zostaliśmy wysłani do otwarcia drzwi do łazienki w części wspólnej budynku. Jeden z lokatorów niepokoił się, że drzwi od dłuższego czasu są zamknięte, ktoś może być w łazience, ale nie daje znaków życia. Po otwarciu okazało się, że w łazience jest martwa kobieta - powiedział nam asp. sztab. Józef Stec z Posterunku Zamiejscowego JRG2 w Czechowicach-Dziedzicach.

- Ze względu na widoczne na ciele kobiety pośmiertne plamy opadowe, odstąpiono od reanimacji. Nasze przyrządy wykazały zarówno w mieszkaniu, jak i w łazience stężenie tlenku węgla na poziomie 250 ppm. W momencie pomiaru mieszkanie już było wietrzone, czyli wcześniej stężenie mogło być większe. 

O zdarzeniu powiadomiono prokuratora. W toku czynności ustalono, że kobieta miała 41 lat i była narodowości ukraińskiej. Jak dowiedział się portal, w łazience był piec gazowy, ale strażacy nie stwierdzili obecności czujnika tlenku węgla. - Z uwagi na to, że czasem jest zimno, niektóre osoby zamykają szczelnie okna w mieszkaniu, a wtedy nie ma cyrkulacji powietrza. Pomimo że jest kratka wentylacyjna, to może nie spełniać swojej funkcji, a to może prowadzić do nagromadzenia się tlenku węgla, który jest śmiertelnie niebezpieczny. Dlatego warto zamontować czujnik czadu - mówił strażak.

To najprawdopodobniej kolejna ofiara czadu w ostatnich dniach i czwarta tej zimy w regionie. W zeszłym tygodniu śmierć w Bielsku-Białej poniósł 63-latek (czytaj w artykule: Kolejna śmiertelna ofiara. Źródłem zatrucia promiennik na butli gazowej?). Pod koniec roku zmarło dwóch mieszkańców powiatu bielskiego.

W akcji uczestniczył zastęp straży pożarnej z Posterunku Zamiejscowego JRG2 w Czechowicach-Dziedzicach, zespół ratownictwa medycznego oraz policja. Dalsze czynności w sprawie prowadzi policja. Prokurator zarządził sekcję zwłok w celu ustalenia przyczyny śmierci kobiety.

Tekst i foto: Mirosław Jamro