Zaatakował młode Ukrainki w autobusie, jest już w rękach policji. To pracownik miejskiej spółki
Policja zatrzymała mężczyznę, który zaatakował słownie grupę młodych Ukrainek w autobusie MZK. - Dziś planowane są czynności z zatrzymanym, które mają wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia - mówi naszej redakcji kom. Sławomir Kocur, oficer prasowy bielskiej policji. Jaka ustaliliśmy, zatrzymany to 54-letni pracownik MZK przebywajacy na zwolnieniu lekarskim. Miejska spółka zapowiada wyciągnięcie konsekwencji i zapewnia, że nie mam jej przyzwolenia na takie zachowania.
Czytaj: Wulgaryzmy i groźby wobec ukraińskich dzieci. Ustalają sprawcę ksenofobicznego ataku WIDEO
Zobacz: MZK prostuje pojawiające się sugestie. 54-latek po słownym ataku został wyrzucony z autobusu
Jak dowiedział się nasz portal, policja błyskawicznie ustaliła personalia i zatrzymała mężczyznę, który w trakcie sobotniego kursu linii nr 8 w Bielsku-Białej zaatakował słownie grupę nastolatek z Ukrainy. Jeszcze dziś planowane są z nim czynności, które wyjaśnić mają wszystkie okoliczności zdarzenia.
Stanowisko w sprawie wydał także miejski przewoźnik, bo zatrzymany to pracownik miejskiej spółki.
- W toku prowadzonych wyjaśnień ustalono tożsamość osoby, która dopuściła się agresywnego zachowania. Okazało się, że jest to pracownik spółki zatrudniony na stanowisku kierowcy, od dłuższego czasu przebywający na zwolnieniu lekarskim. Wobec pracownika zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe, w tym zastosowane środki dyscyplinujące przewidziane przepisami prawa pracy - informuje MZK.
- Spółka stanowczo potępia wszelkie przejawy agresji, przemocy oraz dyskryminacji, w tym zachowania motywowane uprzedzeniami wobec innych osób. Tego rodzaju postawy nie powinny mieć miejsca w przestrzeni publicznej i nie będą akceptowane przez spółkę. Niezależnie od działań prowadzonych przez policję, spółka złoży zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa - brzmi stanowisko.
bb
Oceń artykuł:
450 397
Dla dziecka - to trauma do końca życia
W takim sanatorium przebadają go przy okazji w każdą możliwą stronę i albo wrócą do pracy albo skierują na rentę. Nie wiadomo co mu dolega (rehabilitacja po operacji, zawale itp.) i czy pójdzie z "politycznym" skierowaniem na ozdrowienie.
W dalszym ciągu myślisz jak dziecko. Zełeński i jego gabinet wiedzą, jak czuli są Polacy na kwestie historyczne i umiejętnie rozgrywają na tym polu swoją politykę. Być może wolą układać się po wojnie z innymi partnerami, którzy są w stanie zaproponować im lepsze warunki współpracy, dlatego jest im bardzo na rękę obrażona Warszawa - ale to już duża polityka, zupełnie inny poziom, niż codzienne relacje między zwykłymi ludźmi. Oni grają w szachy, a ty dzieciaku dalej tylko w warcaby.