Półtora roku spokoju i znów wrze. Czy nowy lokal na osiedlu podzieli losy zamkniętego pubu?
Ponad rok po zamknięciu pubu na osiedlu Beskidzkim ponownie rozgorzał spór o lokal działający pod tym samym adresem. Do naszej redakcji trafił mocny list, którego autorzy żądają zamknięcia ogródka restauracji działającej pośród wieżowców, którego klienci mają zakłócać spokój. Udaliśmy się na miejsce w piątkowy wieczór, by sprawdzić, czy jest powód do niepokoju i co o działalności lokalu mówi administracja Beskidzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Sprawa nie jest jednoznaczna.
Pismo przysłali mieszkańcy bloku położonego przy ul. Sterniczej w Bielsku-Białej w bezpośrednim sąsiedztwie lokalu. Jak czytamy, budynek zamieszkuje ok. 160 rodzin. Autorzy pisma przypominają, że to właśnie ich wcześniejsze działania doprowadziły do zamknięcia pubu, który przez ponad 30 lat funkcjonował w tym miejscu. Wówczas Beskidzka Spółdzielnia Mieszkaniowa wypowiedziała najemcy umowę.
Czytaj: Zamykają jedyny pub na bielskim osiedlu. Spółdzielnia z decyzji tłumaczyć się nie zamierza
Zdaniem autorów pisma wraz z uruchomieniem ogródka gastronomicznego nowego lokalu, w okolicy ponownie zaczęły pojawiać się osoby znane z czasów funkcjonowania zamkniętego przed rokiem pubu. W dokumencie pojawiają się mocne określenia, takie jak „melina”, czy słowa o „patologii”. Mieszkańcy apelują o rozwiązanie umowy z obecnym najemcą i przeznaczenie lokalu na inną działalność.
W piątkowy wieczór udaliśmy się na miejsce
Po zapoznaniu się z pismem, postanowiliśmy udać się na miejsce, by na własne oczy sprawdzić, jak sytuacja wygląda na miejscu. W piątkowy wieczór odwiedziliśmy restaurację i jej najbliższe otoczenie. W lokalu przebywało kilka osób, na zewnątrz zajęte były pojedyncze stoliki, a z głośników sączyła się spokojna muzyka. Widok zastany na miejscu znacząco odbiegał od sytuacji opisywanych w piśmie.
O sytuację zapytaliśmy również mieszkańców spacerujących w okolicy lokalu. - Fajne miejsce, można sobie smacznie zjeść. Nie słyszałam stamtąd żadnych krzyków w nocy - mówi nam jedna z mieszkanek.
Podobnego zdania jest mężczyzna, który w piątkowy wieczór przechodził obok lokalu. - Kiedyś rzeczywiście było tu głośno. Często odbywały się imprezy i po nocach słychać było krzyki. Teraz jest normalnie. Codziennie chodzę tu z psem i nie ma obaw, że spotka się jakieś szemrane towarzystwo - opowiada.
Ogródek zamykają wcześniej
Dodatkowo w bezpośrednim sąsiedztwie restauracji znajduje się sklep jednej z popularnych sieci z charakterystycznym płazem. To właśnie w jego okolicy spotkaliśmy osoby, które mogły odpowiadać opisowi zawartemu w piśmie mieszkańców. Przebywały jednak nie w ogródku restauracji, lecz na osiedlowych ławkach znajdujących się nieopodal. Nie ma podstaw, by stwierdzić, że były klientami lokalu.
Będąc na miejscu porozmawialiśmy również z pracownikami, którzy w tym miejscu pracują od początku otwarcia restauracji. Zapytaliśmy m.in. o to, czy ktokolwiek ze skargą zwrócił się bezpośrednio do nich.
- Lokal jest czynny do 21.00, ogródek zamykamy jeszcze wcześniej, aby nie przeszkadzał mieszkańcom pobliskich bloków. Nie przyszły do nas żadne skargi, nikt nie sygnalizował, że jest jakikolwiek problem - mówi jeden z pracowników. - Wiedzieliśmy, że w poprzednim lokalu często odbywały się imprezy, osiemnastki czy spotkania przeciągające się do późnych godzin nocnych. Dlatego już od początku, kiedy otwieraliśmy restaurację, ustaliliśmy, że będziemy funkcjonować tylko do godzin wieczornych - dodaje.
Spółdzielnia żadnych skarg nie ma
O stanowisko zapytaliśmy BSM. Spółdzielnia w przypadku rozwiązania umowy z poprzednim najemcą lokalu nie informowała o przyczynach zamknięcia pubu. Tym razem odpowiedziała na nasze pytania.
Jak przekazała administracja osiedla Beskidzkiego, do tej pory nie wpłynęły żadne skargi dotyczące lokalu. BSM konsultuje z mieszkańcami kwestię uruchomienia ogrodzonego ogródka na terenie lokalu.
Zapytaliśmy także, czy możliwe jest powtórzenie scenariusza z 2024 roku, kiedy umowę wypowiedziano prowadzącemu pub. - W obecnej chwili brak podstaw prawnych do wypowiedzenia umowy właścicielowi restauracji. W przypadku pojawienia się licznych skarg i interwencji policyjnych zostanie rozważone wypowiedzenie umowy - czytamy w odpowiedzi Beskidzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Piotr Kubica
[email protected]
Oceń artykuł:
104 17Komentarze 9
