Na osiedlu Beskidzkim od 30 lat działa pub. Jego właściciele niedawno otrzymali wypowiedzenie wynajmu lokalu z ogrodkiem, który należy do Beskidzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Prezes ujawnić powód swoich decyzji nie chce, ale współwłaścicielka pubu podejrzewa, że chodzi o roszczeniowe sąsiedztwo. Mieszkańcy osiedla narzekają, że nie mają innego lokalu, w którym mogliby spędzać wolny czas.

To była zaskakująca informacja, gdy współwłaściciele pubu „8semka” przy ulicy Sterniczej otrzymali wypowiedzenie wynajmu lokalu. Działalność gastronomiczna trwa w tym miejscu od ok. 30 lat.

Mieszkańcy się skarżyli?

Obecni współwłaściciele prowadzą pub od siedmiu lat. Weekendami sami stają za barem. - Z dnia na dzień, bez żadnego wyjaśnienia otrzymaliśmy wypowiedzenie. Wcześniej nikomu nie przeszkadzał i nikt się nie skarżył. Gdzie ci ludzie mają iść, jak innego takiego miejsca na osiedlu nie ma? - mówi pracownica. Pub decyzją władz Beskidzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej musi zostać zlikwidowany do końca tego roku.

W barze przesiadywało zwykle stałe towarzystwo. Głównie starsi mieszkańcy osiedla. W ostatnim czasie kilkukrotnie sąsiedzi z bloku obok wzywali straż miejską, ktoś czasem pokrzyczał z balkonu. Ale był względny spokój. Stali bywalcy wnieśli petycję opatrzoną prawie 100 osób, aby lokalu nie zamykano. - Gdzie mamy iść? Nie rozumiemy takiej decyzji - pytają mieszkańcy osiedla korzystający z lokalu.

- Apelujemy do prezesa spółdzielni o rozsądek i uzasadniony przetarg, chętnie przejmiemy lokal, w którym mnóstwo ludzi spędziło wiele lat swojego życia, zawarło przyjaźnie, cieszy się i smuci razem tworząc lokalną społeczność - czytamy w poście zamieszczonym przez właścicieli w mediach społecznościowych.

Spółdzielnia głosu nie zabiera

W bliskim sąsiedztwie lokalu znajduje się szkoła, ale pub spełniał przepisy dotyczące odległości sprzedawania alkoholu od placówki szkolnej. O uzasadnienie wypowiedzenia umowy wynajmu lokalu zapytaliśmy więc w Beskidzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Obiecano nam udzielenie odpowiedzi. 

- Beskidzka Spółdzielnia Mieszkaniowa nie będzie udzielała informacji w powyższej sprawie - odpisano nam po kilku dniach. Zadzwoniliśmy więc z prośbą o rozmowę z prezesem. Nie zastaliśmy go, ale sekretarka potwierdziła, że otrzymana przez nas odpowiedź jest jedyną, jaką w tej sprawie przekaże BSM.

Współwłaścicielka pubu nie kryje rozczarowania podejściem władz BSM, ale przyznaje, że prowadzenie lokalu gastronomicznego było coraz bardziej trudne ze względu na rosnące koszty działalności. Zaprzecza, by w lokalu czy ogródku gastronomicznym dochodziło do zakłócania spokoju i podejrzewa, że nagłe rozwiązanie umowy przez spółdzielnie podyktowany jest faktem, iż BSM ma już nowego dzierżawcę lokalu. Życzy mu wytrwałości w działaniu w tak roszczeniowym sąsiedztwie, jakie mieszka w okolicy.

Adam Kanik, Bartłomiej Kawalec
[email protected]