Małgorzata Pępek, poseł Koalicji Obywatelskiej, miała skorzystać ze specjalistycznych badań w szpitalu w Żywcu poza kolejnością. Jak wynika z wtorkowej publikacji portalu zero.pl, parlamentarzystka z okręgu bielskiego czekała na specjalistyczne badania zaledwie trzy tygodnie, choć normalny czas oczekiwania dla pacjentów wynosił blisko dwa lata! Czy złożona kilka dni temu obietnica premiera Donalda Tuska o wyciąganiu konsekwencji wobec polityków łamiących zasady obejmie również tę sprawę?

Zobacz: Afera z badaniami poseł Pępek. Rzecznik rządu zapowiada wyjaśnienie opisanego incydentu

Według ustaleń serwisu, do zdarzenia doszło w lutym 2025 roku. Portal zero.pl wie, ale nie ujawnia, jakie badania wykonywano u Małgorzaty Pępek. Najważniejsze w tej sprawie jest to, że poseł została zapisana na badania dzięki pomocy osoby pracującej w placówce, która również jest związana z Koalicją Obywatelską.

Dzięki temu poseł Pępek na specjalistyczne badania czekała zaledwie trzy tygodnie, choć inni pacjenci - nie posiadający takich znajomości - otrzymywali terminy na te same badania odległe o nawet 23 miesiące.

Dyrekcja wysłała pismo, a poseł zmieniła front

O zaistniałej sytuacji dowiedziała się dyrekcja szpitala w Żywcu, która po przeprowadzeniu kontroli uznała, że nie było przesłanek medycznych do przyspieszenia terminu. W konsekwencji placówka nie rozliczyła badania z Narodowym Funduszem Zdrowia, a do biura poselskiego Pępek skierowano pismo.

- Zgodnie z zasadą równego traktowania i dostępu do świadczeń zdrowotnych, każdy pacjent powinien zostać zarejestrowany i przebadany zgodnie z kolejką oczekujących, a o ewentualnym przyspieszeniu terminu badania/zabiegu może zdecydować wyłącznie lekarz na podstawie stanu zdrowia pacjenta co nie miało miejsca w przedmiotowej sytuacji - pismo o przywołanej treści publikuje portal zero.pl.

Równocześnie portal zero.pl zwraca uwagę na wyraźną zmianę w podejściu posłanki do żywieckiego szpitala, która nastąpiła po otrzymaniu pisma od władz placówki i jej osobistą zemstę na władzach szpitala.

Premier zapowiadał konsekwencje polityczne

Przed lutym 2025 roku poseł Pępek w swoich interpelacjach aktywnie wspierała szpital i apelowała o rządowe środki na jego funkcjonowanie. Po incydencie z badaniem ton jej pism zmienił się na krytyczny, a posłanka zaczęła kwestionować sposób zarządzania lecznicą oraz przejrzystość jej rozliczeń finansowych.

Sama poseł Pępek w rozmowie z portalem zero.pl, tak opisuje sprawę: - Zostałam zapisana na (tutaj padła nazwa specjalistycznego badania - red.) przez osobę pracującą na oddziale położnictwa, będącą w strukturach Koalicji Obywatelskiej. Zrobiła mi przysługę, bo z powodu obowiązków zawodowych nie miałam czasu przyjść sama zarejestrować się w szpitalu - tak sprawę przedstawia Małgorzata Pępek.

Przedstawiciele szpitala w odpowiedzi na pytania serwisu poinformowali, że nie komentują spraw indywidualnych, zapewniając, że wszelkie nieprawidłowości są przez szpital identyfikowane.

Przed tygodniem, przy okazji afery z tzw. salonikiem VIP w Szpitalu Południowym w Warszawie wyciąganie konsekwencji wobec polityków „wszędzie tam, gdzie będzie naruszenie prawa” - zapowiedział premier Donald Tusk. - Nie jest moim zadaniem zgadywać, kto i czy ktoś korzystał z usług tego lekarza, kto złamał prawo. Ale jeśli takie fakty nastąpią, będą także konsekwencje polityczne - tłumaczył szef rządu.

bak