Francuskie media są zdumione, brytyjskie BBC szuka symboli w jej tatuażach, a cały tenisowy świat debatuje nad jej stylem, który nie pasuje do siłowego tenisa jakie prezentuje światowa czołówka. Maja Chwalińska od trzech tygodni pisze w Paryżu bajkową historię, która sprawia, że Roland Garros wkrótce może zostać... Poland Garros, a my dodamy, że Bielsko-Biała - za sprawą sukcesów Chwalińskiej i trzech medali olimpijskich Kacpra Tomasiaka - staje się Polską Stolicą Sportu.

Czytaj: Do półfinału w Paryżu dotarła już 12 lat temu, gdy była „małą Radwańską”. Dziś pisze własną historię

Zdumiewająca - ten przymiotnik króluje we francuskich mediach przy określaniu tego, co w Paryżu wyczynia Chwalińska. Tenisistka mieszkająca od 2020 roku w Bielsku-Białej w czwartek pokonała Dianę Sznajder.

L'Equipe: „Szalona odyseja trwa dalej”

Francuska prasa jest pod wrażeniem stylu Mai. - Chwalińska prezentowała grę o ogromnej różnorodności, opartą na świetnej pracy nóg i wielkiej inteligencji w grze. Maja jest niezwykle wszechstronna. Potrafi grać wysokie i niskie piłki. Potrafi też przyciągnąć rywalki do siatki, zmuszać do biegania, lub do błędu. Bloki, loby, woleje i bieganie, dużo biegania, ponieważ jej gra defensywna jest cudowna, a pokrycie kortu stanowi prawdziwe wyzwanie dla przeciwnika. Jej historia jest totalnie szalona - zachwyca się L'Equipe.

- Od jej przybycia do Paryża wszyscy mają problem ze znalezieniem klucza do jej gry - pisze „Le Parisien”. Z tym samym wyzwaniem mierzyła się Sznajder, która była silniejsza, ale Polka pozostawała nieustępliwa i pełna przebiegłości. Gazeta odnotowała także ogromne wsparcie dla Chwalińskiej na trybunach. 

Hiszpanie o pięknym stylu gry

Hiszpański portal Punto de Break w swojej analizie stwierdził, że Chwalińska stała się największą sensacją Rolanda Garrosa. Szczególną uwagę zwrócono na jej nietypowy styl gry. Zdaniem autorów jest w nim dużo taktyki, mniej szaleństwa, a rywalki duszą slajsy i wysokie piłki, zmagając się z ciągłą zmianą rytmu.

Portal podsumował występ Chwalińskiej jako odę do tenisa taktycznego i defensywnego, oceniając, że Polka przeczuwa, wytrzymuje i wykonuje, doprowadzając przeciwniczki do frustracji. Dziennikarze dodali, że Mirra Andriejewa, choć będzie faworytką sobotniego finału, musi przygotować się na prawdziwy ból głowy.

Skalę osiągnięcia 24-latki podkreślił również portal Tennis.com, pisząc, że Chwalińska bez wątpienia jest bajkową historią sezonu 2026. Przypomniano, że Polka została dopiero drugą kwalifikantką w erze open, która awansowała do finału Wielkiego Szlema, oraz pierwszą, której udało się to w Roland Garros.

BBC o tatuażu i Poland Garros

Sam półfinał nazwano meczem wysokiej jakości, zwracając uwagę na statystyki Polki, która zakończyła pojedynek z bilansem 32 uderzeń kończących i zaledwie 17 niewymuszonych błędów. Portal podsumował, że triumf w finale oznaczałby awans o około sto miejsc w rankingu WTA i miejsce w czołowej 15 świata.

Z innej perspektywy sukces ocenia BBC Sport, przypominając, że pięć lat temu tenisistka zawiesiła karierę i zmagała się z depresją. Głównym motywem artykułu stał się niewielki tatuaż z napisem free na dłoni 24-latki. Zdaniem brytyjskiego portalu, po niezwykłym marszu do finału wydaje się, że w tym małym słowie kryje się wielkie znaczenie, a Polka gra dziś z wolnością i radością, które zachwyciły paryską publiczność.

Brytyjczycy zauważyli również, że jeśli Chwalińska pokona Mirrę Andriejewą, pójdzie śladami trzykrotnie triumfatorki Igi Świątek, a Roland Garros ponownie zostanie przemianowany na... Poland Garros.

bak

Zdjęcia: Olga Pietrzak/Polski Związek Tenisowy