Maja Chwalińska po dwóch morderczych setach pokonała Dianę Sznajder 7:6, 6:4 i zagra w finale Rolanda Garrosa, w którym jej rywalką będzie Mirra Andriejewa. 24-latka mieszkająca w Bielsku-Białej pisze niesamowitą historię w Paryżu. Jest dopiero drugą zawodniczką w tzw. erze open, która z kwalifikacji awansowała do finału turnieju Wielkiego Szlema. Ostatni mecz turnieju w sobotnie popołudnie.

Czytaj: Do półfinału w Paryżu dotarła już 12 lat temu, gdy była „małą Radwańską”. Dziś pisze własną historię

Czwartkowy mecz od początku trzymał w napięciu i był popisem w wykonaniu obu zawodniczek. Pierwszy set trwał ponad 80 minut. Obie zawodniczki długo wygrywały swoje podanie, a rozstrzygnąć losy pierwszej partii musiał tie-break. W nim w pewnym momencie prowadzenie 4:2 objęła Rosjanka. Chwalińska odpowiedziała najlepiej jak mogła - wygrała pięć kolejnych piłek i objęła prowadzenie w półfinałowym spotkaniu.

Drugi set rozpoczął się od przełamania Chwalińskiej, która potem straciła własny serwis. Sześć kolejnych gemów padało łupem tenisistek, które serwowały. W pewnym momencie Sznajder poprosiła o przerwę medyczną z powodu bólu pleców. Kilka minut przerwy nie wybiło z rytmu Chwalińskiej, która po powrocie wygrała własne podanie, a następnie przy stanie 4:4 przełamała rywalkę i serwowała po finał.

W dziesiątym gemie Chwalińska objęła prowadzenie i miała dwa meczbole. Wykorzystała pierwszy z nich.

- Myślę, że była to niezwykła batalia. Szczególnie pierwszy set - mówiła po wygranej Chwalińska. - To był kosmicznie ciężki mecz dla mnie i dla niej. Fajne doświadczenie - dodała z uśmiechem. - Mam nadzieję, że to nie ostatni fajny moment w moim życiu. Będzie stres, ale w finale dam z siebie wszystko - zakończyła.

Sobotni finał z Mirrą Andriejewą zaplanowany jest na godz. 15.00. Pokaże go stacja Eurosport.

bak

Zdjęcie: Olga Pietrzak/Polski Związek Tenisowy