Nieprawomocnie przegrany proces i ryzyko zwrotu pół miliona złotych pożyczki wraz z odsetkami i kosztami sądowymi, to nie jedyne problemy Podbeskidzia. Klub od miesięcy nie reguluje zobowiązań wobec BBOSiR, a dług wobec jednostki budżetowej miasta to blisko 600 tys. zł - przekazał nam dyrektor Sebastian Wyszyński.

Czytaj: Pół miliona długu i prezes, który zapadł się pod ziemię. Kto zapłaci rosnące odsetki i koszty sądowe?

Podbeskidzie od miesięcy ma problem z płynnością finansową. Choć spółka w ub. roku otrzymała z budżetu miasta 6 mln zł dotacji i kolejne 3 mln zł tytułem podwyższenia kapitału, klub nie płaci Bielsko-Bialskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji za wynajmowane obiekty. Sprawa jest poważna, bo najstarsze przeterminowe płatności sięgają... okresu ubiegłorocznych wakacji. Łączna kwoty długu to ponad 575 tys. zł.

Tak długi czas zwłoki zmusił BBOSiR do podjęcia bardziej zdecydowanych kroków. Jak podkreśla dyrektor Sebastian Wyszyński, procedury windykacyjne są stosowane jednakowo wobec wszystkich dłużników.

- Całość dokumentacji i korespondencji z klubem została przekazana do kancelarii prawnej, która obsługuje naszą jednostkę - zapewnia Sebastian Wyszyński. Równocześnie dyrektor BBOSiR o zadłużeniu informował władze Bielska-Białej. Cała sprawa wygląda kuriozalnie, gdy zauważyć, że BBOSiR to miejska jednostka budżetowa, a większościowym akcjonariuszem Podbeskidzia jest... gmina Bielsko-Biała.

BBOSiR otrzymał zapewnienie, że do końca tygodnia Podbeskidzie spłaci zadłużenie. We wtorek doszło bowiem do kolejnej pomocy finansowej przekazanej na konto Podbeskidzia, a w rolę sponsorów tradycyjnie już wcielili się podatnicy Bielska-Białej. O okolicznościach całej sprawy poinformujemy wkrótce.

bak