Awantura pod szatnią i atak na piłkarza Rekordu? Kolejna odsłona skandalu po derbach Bielska-Białej
Atmosfera po derbach Bielska-Białej wciąż nie opadła, a na światło dzienne wychodzą kolejne, bulwersujące okoliczności. Choć na łamach portalu informowaliśmy już o wulgarnych przyśpiewkach z młyna Podbeskidzia oraz o obscenicznym zachowaniu Tomasza Boczka, okazuje się, że to nie koniec skandalu. Do poważniejszego incydentu doszło ponad godzinę po końcowym gwizdku sędziego pod szatnią, gdzie fizycznie miał zostać zaatakowany piłkarz Rekordu. Sprawa może trafić do prokuratury.
Czytaj: Wyzwiska kiboli Podbeskidzia i obraźliwy gest. Tomasz Boczek przeprasza, klub pisze do PZPN
Wydarzenia pod szatnią rozegrały się ponad godzinę po końcowym gwizdku. Ich zarzewiem były wydarzenia z ostatnich minut derbów. Najpierw kibole Podbeskidzia wyzywali graczy Rekordu i domagali się „połamania ich kości”, potem w obsceniczny sposób odpowiedział im Tomasz Boczek. Obrońca w poniedziałek za swoje zachowanie przeprosił, ale sprawa miała swój ciąg dalszy na stadionowym korytarzu po meczu.
Awantura na korytarzu pod szatnią Rekordu
Wymierzać sprawiedliwość chciał Marcin Biernat, który ponad godzinę po meczu udał się do szatni Rekordu. Kapitan Podbeskidzia szukał w niej Tomasza Boczka, który... po kąpieli stał w samym ręczniku. Między dwoma rosłymi obrońcami doszło do ostrej wymiany zdań twarzą w twarz. Choć początkowo zanosiło się na fizyczną agresję, pozostali piłkarze Rekordu wyprowadzili Biernata z szatni. Tam sytuacja dalej eskalowała.
Po kolejnych kilku minutach przed szatnią było kilkanaście osób. Oprócz wspomnianego już Boczka oraz Biernata na długim nagraniu z całego zajścia rozpoznać można m.in. Wojciecha Słomkę, Mateusza Kizyme, Marcina Urynowicza, Konrada Karetę, Piotra Wyrobę i członków obu sztabów szkoleniowych. Większość z nich albo przygląda się awanturze albo tonuje emocje, podobnie jak prezes Krzysztof Sałajczyk.
W trakcie zamieszania doszło do ataku
Mimo obecności prezesa Podbeskidzia, napięcie między zawodnikami wciąż było wyczuwalne. Jak przekazują piłkarze Rekordu, w obecności prezesa Sałajczyka w pewnym momencie Biernat miał zaatakować fizycznie jednego z graczy Rekordu. Cios nie był skierowany w stronę Boczka, ale w innego piłkarza, który został kopnięty w brzuch. Po tym incydencie Biernat został odciągnięty przez kolegów z drużyny, ale na nagraniu nadal widać jak gestykuluje i oczekuje konfrontacji z jednym z piłkarzy sugerując mu wyjście przed stadion.
Konrad Kareta z Rekordu przyznaje, że rozmawiał o zajściu z Sałajczykiem, który widział tylko moment kopnięcia. - Przekazałem jak to wszystko wyglądało od momentu, gdy Biernat wtargnął do szatni. Z jego ust padła zapowiedź kary finansowej, a dodatkowo prezes przeprosił za zachowanie swojego zawodnika. Mówił, że nie powinno do tego dojść - relacjonuje kapitan Rekordu, który wraca do zdrowia po kontuzji.
Postępowanie wyjaśniające Podbeskidzia
Zapytaliśmy w poniedziałek prezesa Podbeskidzia, czy był świadkiem ataku fizycznego ze strony Biernata na piłkarza Rekordu, ale odesłał nas do rzecznika prasowego klubu. Zrelacjonowaliśmy przekaz wydarzeń oraz zapis nagrania z korytarza i zapytaliśmy, jakie konsekwencje Podbeskidzie wyciągnie wobec piłkarza.
Piotr Porębski przekazał nam stanowisko, w którym klub nie kwestionuje faktu, że Biernat udał się do szatni Rekordu ani tego, że doszło do kopnięcia. - Marcin Biernat udał się w okolice szatni Rekordu, aby wyjaśnić sytuację z Tomaszem Boczkiem, który wcześniej wykonywał nieodpowiednie gesty w kierunku kibiców. W rozmowę włączyli się pozostali zawodnicy drużyny Rekordu, co doprowadziło do napiętej sytuacji. Monitoring z korytarza Stadionu Miejskiego potwierdza, że doszło do zamieszania w rejonie szatni, jednak nie wykazuje jednoznacznie momentu kopnięcia zawodnika Rekordu przez Biernata - pisze klub.
Rekord rozważa zawiadomienie prokuratury
- Prezes Krzysztof Sałajczyk, znalazł się na miejscu zdarzenia przypadkowo i podjął próbę załagodzenia sytuacji. Klub prowadzi obecnie postępowanie wyjaśniające - brzmi dalsza treść stanowiska.
Zupełnie inaczej sprawę widzi Rekord. Klub zwrócił się pismem do BBOSiR o zabezpiecznie nagrań z monitoringu i mówi wprost o fizycznym ataku. - Dysponujemy również nagraniem zajścia zarejestrowanym przez jednego z członków naszego sztabu szkoleniowego. W związku z fizycznym atakiem na jednego z naszych zawodników, zarząd klubu po konsultacji z poszkodowanym podejmie decyzję o ewentualnym zgłoszeniu zdarzenia do prokuratury z wnioskiem o ściganie sprawcy - przekazał klub z Cygańskiego Lasu.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
82 32
A długi wiszą, komornicy zaraz zapukają...
Narobił a teraz się będzie Rodo zasłaniał? Informacja o monitoringu na obiekcie jest, on sam jest osobą publiczną tak więc jak wstyd to trzeba było myśleć wcześniej.
Pastuchy z Komorowic wieszające sektorówke z herbem miasta do góry nogami, Biernat ktory już kiedys gonił po stadionie piłkarza z Grodziska, teraz kopie w grupie innego i prezes który niczego nie widział, a na dokładkę (p)rezydent Bielska Białej który sponsoruje to dając lekką ręką 10 baniek rocznie