Końcówka derbowego starcia między Rekordem a Podbeskidziem dostarczyła kibicom ogromnych emocji. Napięcie nie opadło jednak wraz z ostatnim gwizdkiem, gdy na obsceniczny gest zdecydował się Tomasz Boczek. - Chciałem przeprosić za swoje zachowanie. Powinienem być zdecydowanie mądrzejszy od tych ludzi, którzy wyzywali nas przez całą drugą połowę. Nie powinienem dać się sprowokować - mówi.

Jeszcze nim doszło do zakończenia meczu, z młyna Podbeskidzia w kierunku piłkarzy Rekordu poleciały wulgaryzmy, choć wcześniej na sektorze wisiał transparent z nawiązaniem do... Polskiej Stolicy Kultury. Kultury zabrakło później wszystkim stronom. Niepotrzebne gesty w kierunku młyna wykonywali Kacper Kasprzak i Tomasz Boczek, który po zejściu Daniela Świderskiego przejął opaskę kapitańską. O ile na gest uciszania trybun jeszcze można przymknąć oko, to późniejsze ruchy dłonią nie przystoją 36-latkowi.

Całe zajście mogło umknąć uwadze sędziego Szymona Łężnego, który najprawdopodobniej po końcowym gwizdku zajęty był pokazywaniem żółtych kartek innym zawodnikom, między którymi na murawie doszło do spięcia. Po zakończeniu meczu kartonikami napomniani zostali Mateusz Kizyma i Maciej Górski.

Skontaktowaliśmy się z kapitanem Rekordu, by poprosić go o komentarz do swojego zachowania. - Chciałem przeprosić wszystkich za swoje zachowanie. Bezwzględnie było ono wybitnie naganne, jako profesjonalny, od wielu lat zawodnik, nie powinienem dać się sprowokować - przekazał nam Tomasz Boczek.

- Przez całą drugą połowę i czas doliczony, zarówno my zawodnicy, jak i nasi kibice, wśród których był blisko tysiąc dzieci, byliśmy wulgarnie wyzywani przez kibiców tzw. młyna. Powinienem być zdecydowanie mądrzejszy od tych ludzi, i nie dać się sprowokować. Raz jeszcze bardzo serdecznie przepraszam obecnych na stadionie. Jest mi wstyd, jest mi niezmiernie przykro - zapewnił w rozmowie obrońca Rekordu.

Jeśli sprawą Boczka zajmie się Komisja Dyscyplinarna PZPN, to zawodnika Rekordu może czekać nawet zawieszenie. W kwietniu 2022 roku, po meczu Podbeskidzia ze Stomilem Olsztyn, doszło do podobnego incydentu. Kacper Tobiasz, ówczesny bramkarz Stomilu, po końcowym gwizdku wykonał tzw. gest Kozakiewicza w stronę kibiców „Górali”, za co otrzymał czerwoną kartkę i został zawieszony na 2 mecze.

Jak dowiedział się portal, w poniedziałek Podbeskidzie o zachowaniu środkowego obrońcy Rekordu powiadomiło PZPN. - Wystosowaliśmy prośbę do Polskiego Związku Piłki Nożnej o przeanalizowanie nagrania z sytuacji, do jakiej doszło po zakończeniu meczu na murawie. Sprawa została przekazana do Komisji Dyscyplinarnej PZPN - poinformował redakcję Piotr Porębski, rzecznik prasowy klubu.

pbk, bak