Będzie analiza sobotniego mecz Hutnika Kraków z Podbeskidziem pod kątem tzw. match-fixingu - dowiedziała się nieoficjalne nasza redakcja w PZPN. Piłkarska centrala zwróci się do szwajcarskiej firmy Sportradar, która monitoruje rynek bukmacherski. Jeśli raport wykaże anomalie i zawieranie większej niż zazwyczaj liczby zdarzeń, to Konrad Forenc może mieć problemy podobne do Sebastiana Szabłowskiego.   

Czytaj: Przełom w sprawie kapitana Podbeskidzia. PZPN ma kluczową analizę rynku bukmacherskiego

Fala komentarzy w mediach społecznościowych wezbrała po zdarzeniu z 30. minuty pojedynku Hutnika z Podbeskidziem. Konrad Forenc wyrzucił piłkę ręką wprost pod nogi przeciwnika, a następnie przepuścił niezbyt silny strzał, choć wydawało się, że ma mnóstwo czasu na skuteczną interwencję.

Prezes klubu wierzy w uczciwość Forenca

- Konrad Forenc jest naszym kapitanem i bardzo ważną postacią w drużynie. Nie mam żadnych wątpliwości, że w tej sytuacji mieliśmy do czynienia z niefortunnym błędem sportowym, który w piłce nożnej może zdarzyć się każdemu - komentuje zdarzenie w rozmowie z portalem prezes Krzysztof Sałajczyk.

Choć w Podbeskidziu nikt nie daje wiary w celowe działanie, a sam bramkarz był po meczu kompletnie zdruzgotany, wielu porównuje ją do głośnego skandalu z udziałem Sebastiana Szabłowskiego. Kibice dopytują, czym ta sytuacja różni się od gola, jakiego z Rekordem sprokurował bramkarz Sokoła Kleczew. Szabłowski w doliczonym czasie pierwszej połowy podał do rywala i nie podjął próby interwencji. Potem na jaw wyszło, że u bukmacherów zawierano masowo zakłady na to, że do przerwy padną dwa gole.

Mechanizm sprawdzający, który PZPN zamierza zastosować wobec meczu Podbeskidzia, jest identyczny jak w przypadku wspomnianego skandalu w Bielsku-Białej. Wbrew powszechnemu przekonaniu, piłkarska centrala nie otrzymuje alarmujących raportów automatycznie, lecz musi o nie wystąpić z oficjalnym wnioskiem.

Dane od bukmacherów pogrążyły Szabłowskiego

Tak właśnie stało się w sierpniu ubiegłego roku, gdy po naszych sygnałach o podejrzanych przepływach finansowych u bukmacherów przekazanych do PZPN, federacja poprosiła o dane ze Sportradaru.

Wówczas odpowiedź nadeszła po sześciu dniach i nie pozostawiała złudzeń. Liczba zakładów na konkretny wynik do przerwy wielokrotnie przewyższała rynkową normę. Stało się to podstawą do zawieszenia, a ostatecznie dyskwalifikacji bramkarza Sokoła. Kilka dni temu Szabłowski usłyszał drakoński wyrok pięciu lat zakazu, z czego dwa lata dotyczą bezpośrednio match-fixingu w meczu z Rekordem, a pozostałe trzy są pokłosiem regularnego obstawiania meczów u bukmacherów pod... własnym nazwiskiem.

Analiza zdarzenia z 30. minuty meczu Hutnika z Podbeskidziem na rynku bukmacherskim ma uciąć spekulacje lub stać się punktem wyjścia do dalszych kroków dyscyplinarnych wobec Forenca.

bak