Analiza rynku bukmacherskiego, którą otrzymał PZPN, nie wykazała żadnych anomalii w związku z sytuacją w  meczu Hutnika Kraków z Podbeskidziem. Taką informację oficjalnie otrzymał już bielski klub, co potwierdza również piłkarska centrala.

Tym samym kapitan bielskiego drugoligowca Konrad Forenc, został całkowicie oczyszczony z wszelkich podejrzeń o udział w tzw. match-fixingu. Sprawa nabrała rozgłosu po niefortunnej interwencji bramkarza w 30. minucie sobotniego spotkania w Krakowie, kiedy to po jego błędzie rywale zdobyli gola.

Ze względu na falę spekulacji, PZPN zdecydował się wystąpić do szwajcarskiej firmy Sportradar o raport dotyczący przepływów finansowych u bukmacherów. Wyniki analizy jednoznacznie ucięły wszelkie domysły. 

Potwierdziły się tym samym słowa prezesa bielskiego klubu Krzysztofa Sałajczyka, który od początku przekonywał, że zdarzenie było jedynie błędem sportowym, a nie celowym działaniem. Dla bramkarza Podbeskidzia, który po meczu był zdruzgotany sytuacją, komunikat kończy okres medialnej presji.

Kluczem do zrozumienia tej sprawy jest mechanizm weryfikacji uczciwości. W dobie rozwiniętego rynku zakładów, każda nietypowa pomyłka na boisku może być sprawdzana pod kątem finansowym. Dzisiejsza informacja to niejako dowód na to, że jego błęd był tylko i wyłącznie spowodowany dyspozycją, a nie częścią ustawionego procederu, jaki miał miejsce na przykład w przypadku Sebastiana Szabłowskiego.

bak