Z bliska zmagania na skoczni w Predazzo obserwowali rodzice Kacpra Tomasiaka oraz Paweł Niemczyk, prezes LKS-u Klimczok Bystra z którego wywodzi się srebrny medalista olimpijski Kacper Tomasiak. - Po cichu liczyłem na medal - mówi. 

Czytaj: Od skróconych nart po igrzyska. Jak chłopak z Sarniego Stoku został liderem polskiej kadry

- Emocje były bardzo duże - mówi Paweł Niemczyk. - Po cichu liczyłem na medal. Po to tu przyjechałem. Jeszcze nigdy nie przeżyłem takich emocji, było bardzo dużo stresu. W szczególności przed drugą serią. Czwarta pozycja była bardzo dobra, świetna do ataku i tak się stało - dodał prezes LKS-u Klimczok Bystra. 

Czy jeszcze kilka tygodni temu uwierzyłby w medal wychowanka klubu z Bystrej? - Nie, nie, w to, że Kacper pojedzie tak, rok temu rozmawialiśmy, że ktoś z młodych pewnie pojedzie na igrzyska. Miałem na myśli właśnie Kacpra i tak się stało. To już było wielkim sukcesem. A to, co się wydarzyło... To jest szok.

Paweł Niemczyk zmagania na skoczni w Predazzo oglądał w towarzystwie Wojciecha i Kingi Tomasiaków, czyli rodziców skoczka narciarskiego z Bielska-Białej, którzy są nauczycielami w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Buczkowicach. Absolwentem tej szkoły jest świeżo upieczony medalista olimpijski Kacper Tomasiak.

19-latek to najmłodszy polski medalista zimowych igrzysk olimpijskich. Zdobywając medal w skokach narciarskich dołączył do takich postaci jak Adam Małysz, Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Wojciech Fortuna. 

bak