Dwa autobusy wpadły w poślizg na moście i runęły do Jeziora Żywieckiego. Do tragedii sprzed prawie 50 lat w tzw. Wilczym Jarze nawiązywało kolejne zadanie z mistrzostw w ratownictwie medycznym. W zawodach najlepsza okazała się załoga z Sosnowca.

Był ranek 15 listopada 1978 roku. Pierwszy autobus, kierowany przez Józefa Adamka, ojca boksera Tomasza Adamka, runął w 18-metrową przepaść z mostu w Oczkowie przed godziną 5 rano. Do dziś jednoznacznie nie ustalono, z jakich powodów wpadł w poślizg. Kilkanaście minut później doszło do drugiego wypadku z udziałem autobusu w tym samym miejscu. Łącznie zginęło 30 osób, to górnicy jadący do pracy.

Symulacja tragedii z Wilczego Jaru było jednym z siedmiu zadań, z jakimi zmierzyli się uczestnicy mistrzostw. Większość nawiązywała do tragicznych wydarzeń sprzed lat na Podbeskidziu. W schronisku na Magurce Wilkowickiej doszło do zatrzymania krążenia u dziecka, w Mesznej spadła awionetka, a w centrum Bielska-Białej samochód zderzył się z autobusem miejskim, o czym pisaliśmy w artykule TUTAJ.

Zawody wygrali ratownicy medyczni z Rejonowego Pogotowia Ratunkowego w Sosnowcu. Podium uzupełniły dwie załogi ze spółki Ratownictwa Medycznego w Żywcu. W sumie wystartowało 40 załóg.

Dziękujemy za waszą obecność na naszych mistrzostwach w Szczyrku, za integrację środowiska i doskonalenie swoich umiejętności – mówił podczas uroczystego zakończenia mistrzostw w ratownictwie medycznym starosta bielski Andrzej Płonka, klub radnych Bezpartyjni Rodzina Prawo Wspólnota.

bb