Nasz artykuł wywołał poruszenie, to koniec z polowaniami pod Szyndzielnią? Zbierają podpisy
To echo naszej niedawnej publikacji o niebezpiecznym incydencie pod Szyndzielnią. Mieszkańcy Bielska-Białej, poruszeni obecnością myśliwych w rejonie popularnych szlaków, ruszyli z oddolną inicjatywą. Domagają się całkowitego zakazu polowań w rekreacyjnej części miasta. Ruszyła w tej sprawie zbiórka podpisów pod petycją.
Kilka dni temu informowaliśmy na łamach portalu o polowaniu zbiorowym, które odbyło się w rejonie dolnej stacji kolei linowej na Szyndzielnię (TUTAJ). Przypomnijmy. Jedna z mieszkanek natknęła się na myśliwych zaledwie 20 metrów od szlaku, którym codziennie spacerują turyści. Choć myśliwi przekonywali o legalności swoich działań, strach i poczucie zagrożenia wśród spacerowiczów przelały czarę goryczy.
Do podobnego incydentu doszło jesienią w rejonie Magurki oraz Czupla w Beskidzkie Małym i Błatniej w Beskidzkie Śląskim. Wtedy również do redakcji zgłosili się zaniepokojeni mieszkańcy i turyści.
Sprawa ma swój ciąg dalszy. Zbierane są podpisy pod petycją (TUTAJ), w której mieszkańcy oraz turyści domagają się ustanowienia stref wolnych od polowań w najbardziej obleganych miejscach Beskidów. Gdzie ma obowiązywać zakaz? Autorzy petycji wskazują na konkretne obszary – Las Cygański (cenny przyrodniczo obszar Natura 2000), szlaki prowadzące na Kozią Górkę, Dębowiec czy Szyndzielnię.
Argumentacja mieszkańców jest jasna - to tereny wspólne, a nie łowiska. Wskazują oni, że z tych ścieżek korzystają codziennie tysiące osób: od przedszkolaków i uczniów szkół odbywających lekcje w terenie, przez seniorów, aż po użytkowników górskich tras rowerowych Enduro Trails. – Prowadzenie polowań w takich miejscach stwarza realne zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi, powoduje stres i cierpienie zwierząt oraz stoi w sprzeczności z ideą terenów rekreacyjnych i chronionych – czytamy w treści dokumentu.
Inicjatorzy akcji podkreślają rangę Bielska-Białej na mapie Polski. Jako miasto aspirujące do miana turystycznej i kulturalnej wizytówki regionu, a nawet kraju, Bielsko-Biała – zdaniem sygnatariuszy – nie powinno kojarzyć się z odgłosami broni palnej tuż obok popularnych szlaków turystycznych. Mieszkańcy argumentują, że istnieją inne, bardziej humanitarne metody zarządzania populacją zwierząt.
Choć argument ten nie pada w petycji, nasz ostatni artykuł wskazuje na słabość przepisów w zakresie informowania o polowaniach. Obwieszczenia ukryte w czeluściach BIP czy wywieszane na elektronicznych tablicach ogłoszeń w korytarzu Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, nie docierają do turystów i mieszkańców.
Obecne przepisy to anachronizm, który wymaga natychmiastowych zmian legislacyjnych przez polityków. Sytuacja spod Szyndzielni, gdzie myśliwi i spacerowicze stanęli „twarzą w twarz”, pokazała, że tablice ostrzegawcze to za mało, by zapewnić realne bezpieczeństwo. Do tematu będziemy wracać.
bak
Oceń artykuł:
227 80