Badania genetyczne potrzebne będą, by ostatecznie potwierdzić tożsamość dwóch ofiar katastrofy samolotu w Lipowej. Prokuratura dementuje informacje dotychczas pojawiające się w mediach, że do wypadku doszło podczas lądowania maszyny.

Do wypadku doszło w trakcie nieudanej próby startu maszyny, która w pewnym momencie spadła i stanęła w ogniu. We wtorek na miejscu zdarzenia pracował prokurator z Żywca oraz przedstawiciel PKBWL. 

- Zostały zabezpieczone nagrania ze startu samolotu. Zarejestrowali je świadkowe, którzy obserwowali start - mówi naszej redakcji prokurator Paweł Nikiel, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej. Na obecnym etapie śledczy nie wykluczają żadnej hipotezy dotyczącej katastrofy. To błąd pilota, usterka techniczna lub warunki pogodowe. Gdy samolot startował, nad lądowiskiem panowała bardzo gęsta mgła.

Wstępnie ustalono także tożsamość ofiar - to mieszkańcy centralnych rejonów województwa śląskiego. Pilot posiadał uprawnienia od trzech lat, maszyna była zarejestrowana w Republice Czeskiej. W zdarzeniu uczestniczył Zenair Zodiac CH 601UL o znakach OK-LUA60. To dwumiejscowym, ultralekki dolnopłat o masie własnej ok. 250 kg. Maszyna w przeszłości uczestniczyła w dwóch wypadkach lotniczych.

Śledztwo w związku z katastrofą prowadzić będzie Prokuratura Rejonowa w Żywcu. Ta sama jednostka pod koniec zeszłego roku umorzyła postępowanie dotyczące śmiertelnego zdarzenia do którego doszło w lipcu 2024 roku. Chwilę po starcie z lądowiska w Lipowej zginął wtedy 75-latek. Pilot nie posiadał uprawnień, maszyna nie była zarejestrowana w ULC, a ponadto dokonano w niej wielu przeróbek (czytaj: Druzgocący raport po katastrofie lotniczej. Z wielu powodów do tego lotu nigdy nie powinno dojść).

bak