Druzgocący raport po katastrofie lotniczej. Z wielu powodów do tego lotu nigdy nie powinno dojść
Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych odstąpiła od badania wypadku, do jakiego doszło w lipcu w Lipowej. Z ujawnionej dokumentacji wynika, że 75-letni pilot, który zginął w katastrofie, nie posiadał uprawnień, samolot nie był wpisany do rejestru lub ewidencji statków powietrznych, a lądowisko jest wykreślone z ewidencji ULC. Dodatkowo maszyna została gruntownie przerobiona, co zdaniem ekspertów mogło mieć wpływ na jej zachowanie w locie. Samolot zaraz po starcie wpadł w korkociąg i spadając pionowo w dół z ok. 30-40 m, roztrzaskał się o ziemię.

Źródło: uchwała nr 2024-0053 PKBWL
To końcowy dokument z wypadku, do którego doszło w niedzielę, 21 lipca. Jak ustaliła PKBWL, w godzinach porannych 75-letni mężczyzna przybył na lądowisko w Lipowej, by latać ultralekkim samolotem, którego był właścicielem. Podczas rozbiegu pilot utrzymywał prawidłowo kierunek oraz równowagę poprzeczną.
Wszedł w korkociąg i zderzył się z ziemią
Samolot oderwał się po ok. 270 m i - jak stwierdzono w badaniu - wznosił się w umiarkowanym tempie, w kierunku startu, nieznacznie odchylając tor lotu w stronę opadającego na północ terenu. Po uzyskaniu wysokości ok. 30-40 m, w odległości ok. 300-400 m poza wschodnim skrajem lądowiska w Lipowej, pilot rozpoczął zakręt w lewo, w stronę doliny, gdzie teren obniżał się. - Tuż po wprowadzeniu do zakrętu, samolot wszedł w lewy korkociąg i pionowo zderzył się z polem rzepaku - czytamy w uchwale PKBWL.
Okoliczności te ustalono na podstawie zeznań świadków obecnych na miejscu i obserwujących manewry „Prząśniczki”, jak również nagrania wideo wykonanego telefonem komórkowym przez świadka. Nagranie obejmuje etap kołowania, start samolot oraz fazę wznoszenia po starcie. Nie obejmuje chwili wypadku, który nastąpił kilka sekund po zakończeniu nagrania. W wyniku zderzenia samolotu z ziemią maszyna stanęła w płomieniach, a próba gaszenia podjęta przez świadków była nieskuteczna.
W krótkim czasie na miejsce zdarzenia dotarła straż pożarna. Pilotujący samolot mężczyzna zginął na miejscu, samolot uległ całkowitemu spaleniu. 75-latek w kabinie przypięty był czteropunktowymi pasami bezpieczeństwa, które wytrzymały zderzenie z ziemią i pozostały nierozpięte. - Charakter zderzenia z ziemią, w pozycji pionowej samolotu, dawał jednak znikome szanse przeżycia pilota nawet w przypadku, gdyby pożar nie wystąpił. Drewniana konstrukcja płatowca została zmiażdżona, a ciężki silnik, usytuowany za głową pilota, przyczynił się z pewnością do destrukcji kabiny – stwierdzają autorzy raportu.
Dokumentacja powszechnie dostępna
Po raz pierwszy ultralekki samolot J-1 został zaprojektowany i zbudowany na początku lat 70. „Prząśniczka” była zastrzałowym górnopłatem konstrukcji drewnianej, wyposażonym w 25-konny silnik ze śmigłem pchającym o stałym skoku, umieszczony za kabiną pilota. Zapas paliwa wynosił 20 l, masa pustego samolotu to ok. 130 kg, a startowa 270 kg. Konstruktor udostępniał dokumentację, więc budowali go amatorzy.
Egzemplarz, który uległ zniszczeniu w Lipowej, powstał w latach 90., w wyniku prac nieżyjącego już budowniczego-amatora i była prowadzona według oryginalnej dokumentacji konstrukcyjnej. Ofiara wypadku w Lipowej nie była budowniczym „Prząśniczki”, która uległa wypadkowi, ale 75-latek dokonał znacznych modyfikacji maszyny. Początkowo samolot został wyposażony w dwusuwowy silnik 24 KM, pochodzący z Trabanta. Wedle relacji świadków, samolot z tym napędem nigdy nie wzniósł się w powietrze.
PKBWL ustaliła, że po przejęciu samolotu, mężczyzna, który zginął w wypadku, przeprowadził na nim szereg prac i modyfikacji, mających na celu fizyczne uzdatnienie konstrukcji do lotu, w tym wymienił silnik na mocniejszy - w zeszłym roku na samolocie zabudował dwusuwowy jednogaźnikowy silnik Rotax 503 o mocy 50 KM. Zabudowa silnika, z uwagi na geometrię i masywność, wiązała się m.in. z koniecznością wykonania nowego łoża pod silnik. Właściciel wymienił golenie podwozia głównego, bo po wymianie silnika i próbach kołowania - według relacji świadków - samolot wymagał wzmocnienia konstrukcji podwozia.
Bez uprawnień i ubezpieczenia
75-latek zaadoptował i stosował szereg podzespołów, w tym elementy kinematyki napędów sterów, z szybowców pod marką „SZD”. - Zamiana silnika oraz podwozia znacząco zwiększały obciążenie powierzchni nośnej. Mogły także skutkować przesunięciem środka ciężkości w locie „do tyłu”, wpływając tym samym negatywnie na charakterystyki pilotażowe i korkociągowe samolotu - stwierdza PKBWL.
Zdaniem autorów raportu, do katastrofy nie przyczyniła się pogoda, która feralnego dnia była korzystna do lotów, co potwierdzali świadkowie. Lądowisko w Lipowej, z którego wystartował pilot, w zeszłym roku zostało wykreślone z ewidencji lądowisk Urzędu Lotnictwa Cywilnego, tracąc tym samym oficjalny status.
W trakcie badania PKBWL ustaliła, że pilot nie posiadał uprawnień lotniczych - ani licencji, ani świadectw kwalifikacji. Również samolot nie posiadał znaków rozpoznawczych oraz - prawdopodobnie - tabliczki znamionowej (której nie odnaleziono w szczątkach). ULC przekazał informację, że samolot nie figurował w ewidencji ani w rejestrze cywilnych statków powietrznych. Samolot nie był również ubezpieczony.
To był pierwszy lot? PKBWL powątpiewa
- Kwalifikacje lotnicze pilota wynikały z jego doświadczenia w przeszłości: z lotów na szybowcach w charakterze ucznia-pilota (niepotwierdzony nalot ogólny ok. 200 godzin), m.in. na szybowisku Żar oraz w Bielsku-Białej. Sporadycznie, w charakterze pasażera, mężczyzna miał wielokrotnie okazję, aby pilotować samoloty. Był cenionym w środowisku lotniczym technikiem i mechanikiem lotniczym (bez formalnych kwalifikacji), wieloletnim pracownikiem lokalnych zakładów lotniczych - brzmi uchwała.
PKBWL dotarła również do świadków prób użytkowania samolotu przez 75-latka przed wypadkiem. - Pomimo zeznań świadków, że lot zakończony wypadkiem był „pierwszym lotem tego samolotu”, istnieją przesłanki aby sądzić, że ofiara wykonała/wykonywała uprzednio loty tym samolotem - czytamy w raporcie.
Zeznania świadków oraz dysponowany przez PKBWL materiał wideo nie wskazują na wystąpienie usterki technicznej samolotu w locie. Ze względu na naruszenie szeregu przepisów prawa lotniczego przez nieżyjącego pilota, PKBWL odstąpiła od dalszych badań i przekazała swoje ustalenia do prokuratury.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
34 8Komentarze 1
