Wojna na ulotki w Bielsku-Białej. „Miejska szczujnia” z wizerunkami radnych PiS trafiła do ich skrzynek
Do służbowych skrzynek radnych PiS trafiły ulotki z ich wizerunkami. Nad zdjęciami członków opozycyjnego klubu znajduje się obraźliwy napis „miejska szczujnia”, a niektórym nawet przekręcono nazwiska. Poza radnymi, na ulotkach znajduje się Joanna Banaś, asystentka społeczna posła Konfederacji. Same materiały łudząco przypominają te, które środowiska prawicowe ochoczo rozdawały na niedawnym proteście, by szkalować i pomawiać radnych z klubu PO i prezydenta Bielska-Białej.
W skrytkach radnych PiS w Ratuszu ktoś umieścił materiały, które bez wątpienia nie powinny się tam znaleźć. To obraźliwe grafiki, na których znajdują się twarze dziewięciu członków klubu PiS w Radzie Miejskiej w Bielsku-Białej. Dziesiątą postacią jest Joanna Banaś, była kandydatka na prezydenta Bielska-Białej oraz bielską radną, która od lat utożsamiana jest ze środowiskami prawicowymi w mieście.
Kto ma dostęp do skrytek radnych?
Ulotka opatrzona została hasłem „miejska szczujnia”. Radni zastanawiają się, jak to się stało, że kolejny raz do ich skrzynek trafiają materiały, które nie powinny się tam znaleźć. W czasie kampanii wyborczej radne z klubu PiS informowały o tym, że w swoich skrytkach znalazły materiały agitacyjne Rafała Trzaskowskiego. Władze miasta stanowczo wówczas zaprzeczały, że nie wrzucił ich tam nikt z urzędników.
Ulotkę jako pierwsza znalazła radna Małgorzata Chrząszcz. Napisała interpelację, w której domaga się niezwłocznego dochodzenia. Jej zdaniem ulotki zniesławiają radnych, a do skrzynek ktoś mógł się włamać. Domaga się ustalenia autora i wdrożenia procedur, które wykluczą możliwość ponownego zamieszczania takich materiałów, a także apeluje o publiczne potępienie podobnych działań przez władze miasta.
Skąd obraźliwe ulotki wzięły się w Ratuszu? Otóż jak się okazuje, skrytki radnych znajdują się w pomieszczeniu zamykanym kodem, ale działają one jak zwykła poczta. Tak przynajmniej tłumaczy sekretarz miasta Igor Kliś. Skrzynki przeznaczone są przede wszystkim na materiały dotyczące sesji i korespondencję od mieszkańców. W zasadzie każdy może przyjść i zostawić coś zaadresowanego do radnych.
Kolejna „oddolna inicjatywa mieszkańców”?
- Działa to jak zwyczajna skrzynka pocztowa - wyjaśnia Igor Kliś. Ktoś przychodzi do Biura Rady Miejskiej, zostawia imienną kopertę, a ona trafia do skrzynki danego radnego. Pracownicy biura nie weryfikują, co znajduje się w kopertach. Zresztą sami radni pewnie byliby z takiej procedury niezadowoleni. Poza tym obowiązuje tajemnica korespondencji - tłumaczy sekretarz miasta Bielska-Białej.
Konrad Łoś, przewodniczący klubu PiS twierdzi jednak, że ulotek nie mógł przynieść żaden petent, tylko ktoś, kto miał nieograniczony dostęp do pomieszczenia. Nie znajdowały się bowiem one w imiennych kopertach, tylko były luźno wrzucone do skrzynek. - Ta sytuacja jest bulwersująca i wymaga wyjaśnienia. Jak to się stało, że w urzędowej korespondencji znalazły się tego typu treści, przecież jest ochrona, monitoring, pomieszczenie zabezpieczone kodem. Jest to zastanawiające. Dzisiaj ulotki, a jutro co? Bez pomocy któregoś z radnych, nie było możliwości wejść tam niezauważonym - mówi w rozmowie z portalem.
Na ulotkach znajduje się logo „Inicjatywy Obywatelskiej Bezpieczna Polska”, co sugeruje autora i dystrybutora materiałów. Istnieje partia polityczna o identycznej nazwie założona w 2023 roku, jednak jej logotyp nieco różni się od tego zamieszczonego na grafikach umieszczonych w skrytkach radnych PiS.
Bezpieczny Region vs. Bezpieczna Polska
Mieszkańcy mogli już widzieć podobne materiały. Od tygodni ulotki z twarzami radnych PO oraz klubu Jarosława Klimaszewskiego rozdawane były m.in. przez… Joannę Banaś w czasie konferencji Caritas i Wojewódzkiego Urzędu Pracy, w trakcie której tłumaczono ideę działania Centrum Integracji Cudzoziemców w Bielsku-Białej (pisaliśmy o tym: Awantura na konferencji. Caritas zaprosił do dyskusji, radna PiS przyszła krzyczeć). Teraz asystentka posła Bronisława Foltyna sama znalazła się na grafice.

Wówczas na ulotkach pojawił się logotyp „Bezpiecznego Regionu”. Bezpieczny Region brzmi podobnie do Bezpiecznej Polski, czyżby więc jakaś analogia lub inspiracja autora kolejnej ulotki? Bezpieczny Region był organizatorem niedawnego protestu przeciwko imigrantom na placu Chrobrego, który - według polityków PiS - był „oddolną inicjatywą” mieszkańców. Organizatorzy prezentowali wizerunki radnych klubu PO i Jarosława Klimaszewskiego tworząc kłamliwą narrację, że oni odpowiadają za utworzenie CIC w Bielsku-Białej. Głos w trakcie pikiety zabierali m.in. poseł Przemysław Drabek czy radna Aleksandra Woźniak.
xxx
Abstrahując od pokazów braku kultury czy nasilającego się w ostatnich tygodniach celowego budowania poczucia strachu przez niektórych polityków i radnych, Ratusz powinien pozostać miejscem, gdzie polityka nie jest uprawiana. Źle się stało, że w ostatnim czasie doszło do radykalizacji debaty w mieście.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
87 80
Ta kolejna przepychanka pokazuje, że jedni i drudzy są po jednych pieniądzach.