Podczas dzisiejszej sesji nie dojdzie do głosowania apelu PiS, którzy sprzeciwiają się ograniczeniu lekcji religii w szkołach. Choć wniosek zgłosiła szefowa klubu Jarosława Klimaszewskiego, to nie poparli go wszyscy radni prezydenta. - Nie godzimy się na wykorzystywanie religii do celów partyjnych - mówiła Katarzyna Balicka.

Wniosek o ściągnięcie punktu z apelem z porządku obrad poparli wszyscy radni PO i większość klubu prezydenta. Wyłamali się dwaj radni - Maksymilian Pryga i Roman Matyja. Przeciwko był klub PiS.

Jak uzasadniała szefowa prezydenckiego klubu Katarzyna Balicka. - Apel (…) interpretujemy, jako odpowiedź na zmiany rozporządzenia minister edukacji - mówiła i wskazywała, że dokument podpisano początkiem roku, a radni PiS na trzy dni przed wyborami prezydenckimi przygotowali w tej sprawie uchwałę.

- Nie chcemy, by działania to zostały uznane za wpisywanie się w kampanię i polaryzowanie, czy opowiadanie po jednej lub drugiej stronie sporu. Nie godzimy się, by wykorzystywać religie do celów partyjnych czy politycznych - dodawała radna Balicka i deklarowała procedowanie uchwały w czerwcu.

- Temat jest istotny, a czas nie ma znaczenia - odpowiadał Konrad Łoś, szef klubu PiS. Pełna treść apelu w artykule: Bielscy radni PiS chcą apelu do premiera i minister. „Kierując się troską o dobro mieszkańców”.

W sprawach różnych obaj radni klubu prezydenta wyjaśnili swoje głosowanie. Maksymilian Pryga podkreślał, że jest ojcem dwóch córek, które w tym roku przystępują do sakramentów świętych i podkreślał swoją wiarę. Roman Matyja również podkreślał, że wypowiada się nie jako samorządowiec, a jako osoba wierząca, która od wielu lat jest członkiem Akcji Katolickiej. Reformę minister Barbary Nowackiej uważa za złą. 

Szef klubu radnych PiS ponowił wniosek o podjęcie apelu podczas sesji planowanej na 11 czerwca.

bak