„Kronika Beskidzka” rusza z wyjątkową akcją „Kronika dla Kazika”. Dziennikarka naszego wydawnictwa Magdalena Nycz wraz z siostrą Aleksandrą zamierzają przejść charytatywnie liczącą 500 km trasę Głównego Szlaku Beskidzkiego. Wszystko z myślą o chorym na dystrofię mięśniową Duchenne'a 2,5-letnim Kaziku z Bystrej.

Każdy może pomóc chłopcu, wpłacając datki do internetowej skarbonki - TUTAJ

Historię małego bohatera przybliżaliśmy w artykule: Uratować małego Kazika przed wózkiem i respiratorem. Rodzice poruszają niebo i ziemię. Przypomnijmy. U chłopca zdiagnozowano bardzo rzadką chorobę - dystrofię mięśniową Duchenne'a, która powoduje postępujący i nieodwracalny zanik mięśni - najpierw szkieletowych, a później mięśnia sercowego. Dziecko początkowo rozwija się prawidłowo, jednak wraz z wiekiem pojawiają się u niego trudności we wstawaniu czy bieganiu. W wieku kilkunastu lat osoby chore na dystrofię mięśniową Duchenne'a przestają chodzić i muszą korzystać z wózka inwalidzkiego. Później pogarsza się praca mięśni oddechowych i pacjent wymaga wentylacji respiratorem. Chorzy na DMD dożywają około 30 lat, a przyczyną śmierci są najczęściej powikłania krążeniowo-oddechowe.

Walka o zebranie potrzebnych pieniędzy

Rodzice Kazika - Kornelia i Dominik Sromkowie z Bystrej - niesamowicie walczą o przyszłość i zdrowie syna. Ponieważ w Polsce nie ma możliwości skutecznego leczenia choroby Duchenne'a, upatrują szansy dla Kazika w przeprowadzanej w Stanach Zjednoczonych terapii genowej, która zatrzymuje postęp choroby. - Taki zastrzyk musi zostać podany dziecku między czwartym a szóstym rokiem życia. Kosztuje jednak, wraz z hospitalizacją, aż 16 mln zł, więc jest to kwota dla nas nieosiągalna - mówi tata chłopca.

Kornelia i Dominik uruchomili zbiórkę pieniędzy. Na rzecz chłopca organizowane są różnego typu akcje, pikniki i kiermasze. W inicjatywy aktywnie włączają się jednostki OSP, ponieważ tata Kazika jest członkiem OSP w Bystrej. - W najbliższym czasie planowane jest strażackie wejście na Śnieżnik w Sudetach. Będzie w nim uczestniczyć około 700 strażaków, którzy chcą wspiąć się na szczyt w pełnym umundurowaniu. Akcja ta odbędzie się pod hasłem Ochotnicza Drużyna Kazika - opowiada Dominik Sromek. - W całej naszej walce wspiera nas mnóstwo przychylnych ludzi - rodzina, przyjaciele, okoliczni mieszkańcy, a także wiele innych osób, których nawet nie znamy. To bardzo pomaga i daje nadzieję, że zbierzemy potrzebną kwotę.

Rodzice są też w kontakcie z Fundacją Dar Serca z Chicago, która umożliwia leczenie niepełnosprawnym dzieciom z Polski i innych państw Europy, które nie mają szans na pomoc w swoich krajach.

Kazik cały czas jest pod opieką wielu specjalistów i uczęszcza na rehabilitację, ale na razie jest zbyt mały, by zdawać sobie sprawę z całej sytuacji. Jest niezwykle pogodnym i otwartym dzieckiem, chętnym do zabawy i żartów. Podczas krótkiej wizyty sióstr-turystek w domu państwa Sromków od razu prezentował swoje zabawki, a po zrobieniu wspólnej fotografii klaskał i wołał: „brawo!”. Zaś na pożegnanie, naśladując mamę, wyciągnął rączkę i powiedział z dziecięcą powagą: „dziękuję”.

Siostry, które kochają wędrować po górach

Dla Kazika ruszają na Główny Szlak Beskidzki dziennikarka „Kroniki Beskidzkiej” Magdalena Nycz wraz ze swoją młodszą siostrą Aleksandrą. Zamierzają przejść z Wołosatego w Bieszczadach do Ustronia w Beskidzie Śląskim. - Pomysł zmierzenia się z GSB pojawił się w naszych głowach rok temu, gdy byłyśmy razem tydzień w Beskidzie Sądeckim i nasze trasy pokrywały się częściowo z przebiegiem tego najdłuższego w polskich górach szlaku - mówi Magdalena Nycz.

- Stwierdziłyśmy, że nie warto odkładać tej wędrówki i zaczęłyśmy się przygotowywać, by móc wcielić nasz plan w życie. Z czasem pojawiła się myśl, żeby zrobić to charytatywnie dla Kazia. Inspiracją była akcja braci Damiana i Kuby Stawickich, którzy przebiegli dla Kazika 830 km z Bielska-Białej do Ustki. My nie będziemy porywać się na tak mordercze wyzwania jak oni, ale mam wielką nadzieję, że przejście 500 km po górach jest w zasięgu naszych możliwości. Oczywiście będzie to spory wysiłek, bo aż tak długo jeszcze nie wędrowałyśmy, a po drodze wszystko może się zdarzyć. Jednak będziemy bardzo się starały, aby udało się dotrzeć do mety, nawet jeśli miałybyśmy zrobić jakiś dzień czy dwa przerwy.

Magda (z prawej) i Aleksandra podczas niedawnego przejścia odcinka GSB w Beskidzie Śląskim

Siostry zamierzają wyruszyć we wtorek, 27 maja i przemierzać dziennie ponad 20 km. - Czasem zdarzy się dystans ok. 30 km. Te nasze zaplanowane do przejścia odcinki uzależnione są głównie od dostępności noclegów. Na pewno będziemy je też na bieżąco modyfikować w zależności od pogody. Jednak z długoterminowych prognoz wynika, że nie powinny dopaść nas burze ani upały, więc jest nadzieja, że żywioły nie pokrzyżują nam planów. Jeśli wszystko się uda, dotrzemy do mety między 18 a 22 czerwca - mówi Aleksandra Nycz.

Magdalena Nycz pracuje w Wydawnictwie „Prasa Beskidzka” od ponad 18 lat i jest bielszczanką. Jej siostra mieszka w Katowicach i od 16 lat pracuje w Centrum Informacji Naukowej i Bibliotece Akademickiej w Katowicach. Bardzo długo tańczyła w Studenckim Zespole Pieśni i Tańca „Katowice” Uniwersytetu Śląskiego. Obie siostry pochodzą z Pisarzowic. Lubią aktywny tryb życia i należą do Młodzieżowego Klubu Krajoznawczo-Turystycznego przy Oddziale PTTK „Podbeskidzie” w Bielsku-Białej.

- Nie wykluczamy, że na niektórych odcinkach będą nam towarzyszyć nasi znajomi, których zachęcamy do przyłączenia się do wędrówki dla Kazia - dodaje Aleksandra Nycz.

Czym jest Główny Szlak Beskidzki?

Główny Szlak Beskidzki to najdłuższy w polskich górach trakt turystyczny - liczy 502 km. Przebiega przez Bieszczady, Beskid Niski, Beskid Sądecki, Gorce, Beskid Żywiecki i Beskid Śląski. Rozpoczyna się (lub kończy) w Wołosatem w Bieszczadach, a kończy (lub zaczyna) przy stacji PKP Ustroń Zdrój w Beskidzie Śląskim. Oznaczony jest kolorem czerwonym i nosi imię Kazimierza Sosnowskiego - polskiego propagatora turystyki pieszej, założyciela schronisk turystycznych, twórcy szlaków, autora licznych publikacji krajoznawczych.

Szlak przebiega m.in.: przez takie szczyty jak Halicz, Smerek, Cergowa, Radziejowa, Lubań, Turbacz, Polica, Babia Góra, Barania Góra, Stożek i Równica. Przecina także różne miejscowości -Ustrzyki Górne, Cisna, Komańcza, Iwonicz-Zdrój, Krynica-Zdrój, Rytro, Rabka-Zdrój, Jordanów i Węgierska Górka.

Główny Szlak Beskidzki został wyznakowany w latach 1924-35 z inicjatywy Kazimierza Sosnowskiego. Rozpoczynał się wówczas - tak jak obecnie - w Ustroniu, jednak był o wiele dłuższy niż dziś i prowadził aż do Czarnohory (pasmo górskie na terenie zachodniej Ukrainy), która znajdowała się wówczas w granicach Polski. Przebieg części zachodniej szlaku (z Ustronia do Krynicy) został zaprojektowany przez Kazimierza Sosnowskiego. Natomiast wschodnią część zaprojektował Mieczysław Orłowicz, inny wybitny popularyzator turystyki. W 1935 r. szlakowi nadano imię marszałka Józefa Piłsudskiego. Obecnie trasa różni się od przedwojennej, a jej modyfikacja była konieczna w związku zmianami granic po II wojnie światowej. GSB został skrócony o tereny Karpat Wschodnich, które pozostały poza granicami Polski, zmieniono też nieco jego przebieg w Bieszczadach. Przystosowanie szlaku do zmian terytorialnych zrealizowali znani działacze turystyczni Władysław Krygowski i Edward Moskała. Od 1973 r. szlak nosi imię Kazimierza Sosnowskiego.

JAK WESPRZEĆ AKCJĘ?
W ramach zbiórki dla Kazia prowadzonej za pośrednictwem Fundacji Siepomaga na dole strony w zakładce „Skarbonki” funkcjonuje skarbonka pod hasłem „Kronika dla Kazika”, do której można wpłacać dowolne kwoty na terapię genową dla chłopca. Link do skarbonki TUTAJ

Relacje z przejścia trasy będą zamieszczane na profilach „Kroniki Beskidzkiej” i portalach bielsko.biala.pl i beskidzka24.pl. Znajdziecie tam również link do skarbonki dla Kazia. Razem możemy góry przenosić!

bb