Od lat toczą urzędniczą batalię, by móc normalnie żyć. Pozostała im tylko walka w sądzie?
Kilkaset osób mieszkających w Mikuszowicach w pobliżu ruchliwej drogi ekspresowej chciałby móc korzystać z domu bez nadmiernego hałasu. Od lat toczą w tej sprawie urzędniczą batalię z zarządcą drogi. GDDKiA w Katowicach tłumaczy, że duże potrzeby ograniczania hałasu wyczerpały możliwości montażu ekranów i bez na przykład decyzji naprawczej wydanej przez inspekcję ochrony środowiska zarządca drogi niczego nie zrobi. Walka w sądzie, to jedyna szansa dla mieszkańców?
Czytaj: Mają dość hałasu z drogi ekspresowej. Ekranów nie ma, bo ich działki są w strefie przemysłowej
W następstwie naszej niedawnej publikacji ponownie skontaktowali się z redakcją mieszkańcy z inicjatywy „Bielszczanie walczą z hałasem”. Przekazali nam m.in. kopię ostatniego pisma do GDDKiA, które podpisało ok. 100 rodzin mieszkających obok węzła Mikuszowice. Był to wniosek o montaż ekranów.
Badania w trakcie... pandemii
- Wykonawca zabezpieczył ekranami jedynie drogi zjazdowe, gdzie pojazdy generują zdecydowanie mniejszy hałas z uwagi na ograniczenie prędkości. Poza tym, wykonanie drogi ekspresowej i usytuowanie ekranów od węzła Mikuszowice w stronę Bystrej, spowodowało dodatkowy niekorzystny efekt odbijania fal dźwiękowych i zwiększenia hałasu od pojazdów jadących Bystrzańską. WIOŚ wykonał badania pomiaru hałasu, ale z uwagi na pandemię, ruch na drodze ekspresowej był zdecydowanie mniejszy - mówią społecznicy.
Wreszcie, po kilkunastu dniach otrzymaliśmy odpowiedź od rzecznika GDDKiA w Katowicach sprawie ekranów. Pytaliśmy o odcinki dróg ekspresowych w rejonie węzłów w Wapienicy oraz Mikuszowicach.
- Duże potrzeby ograniczania hałasu przy istniejących ciągach dróg krajowych wyczerpały nasze możliwości bieżącego ich ograniczania. Dlatego też w pierwszej kolejności realizujemy zadania wynikające z obowiązków narzucanych przez organy ochrony środowiska decyzjami naprawczymi oraz wynikających z polityki krótkookresowej uchwalonych programów ochrony przed hałasem - odpowiada Marek Prusak.
Montują tam, gdzie są zmuszeni
Jak dodaje, dla przedmiotowego odcinka drogi nie nałożono decyzji naprawczej. Odcinek drogi ekspresowej nie znalazł się również w polityce krótkookresowej uchwalonego przez Sejmik Województwa Śląskiego „Programu ochrony środowiska przed hałasem dla województwa śląskiego”. - Aktualnie zatem nie mamy podstaw do realizacji wnioskowanych działań - przekonuje rzecznik GDDKiA w Katowicach.
Jednocześnie słyszymy, że inspektorzy ochrony środowiska w ramach działalności interwencyjnej przyjmują zgłoszenia dotyczące uciążliwości, m.in. w zakresie emisji hałasu, a do zadań WIOŚ należy wykonywanie pomiarów. W przypadku otrzymania wyników pomiarów wskazujących na przekroczenia dopuszczalnych standardów, inspektorzy przekazują je do organu ochrony środowiska z wnioskiem o podjęcie działań zmierzających do ograniczenia ponadnormatywnego oddziaływania drogi na klimat akustyczny.
- Organ ochrony środowiska może w drodze decyzji zobowiązać zarządcę drogi do ograniczenia negatywnego oddziaływania hałasu - tłumaczy Marek Prusak. Złożenie kolejnego wniosku o wykonanie badań przez inspekcję ochrony środowiska to kolejna szansa dla mieszkańców. Jeśli i to nic nie da, mieszkańcom pozostaje już tylko wystąpienie na drogę sądową, by w ten sposób dochodzić swoich praw do komfortu.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
25 17