Prokuratura Okręgowa w Katowicach powołała kolejnego biegłego, który otrzymał odzież należącą do podejrzanego o zabójstwo 24-latki z Czechowic-Dziedzic - ustaliła nasza redakcja. Specjalista z dziedziny algologii, która jest nauką o glonach, zbadać ma brązowy osad, jaki ujawniony został na butach podejrzanego Patryka B. Nie wiadomo, czy zatrzymany poddany zostanie badaniu wariografem. Jak wygląda takie badanie tłumaczy były oficer prasowy bielskiej policji Roman Szybiak.

Czytaj: Koniec poszukiwań w stawie, prokuratura ma opinię. Jaką wersję teraz przyjmą śledczy?

Badanie osadu z butów to najnowszy pomysł na śledztwo prokuratory. Przypomnijmy kluczowe daty i fakty - 24-letnia Karolina ostatni raz widziana była wieczorem 3 stycznia, dwa dni później policja otrzymała informację o jej zaginięciu. 10 stycznia zatrzymany został Patryk B. i Adrian J. Pierwszy z nich 12 stycznia usłyszał zarzut zabójstwa i brał udział w wizji w rejonie bloku i stawu obok miejsca zamieszkania zaginionej. Drugi był poszukiwany do odbycia kary 89 dni pozbawienia wolności za oszustwo (czytaj TUTAJ).

Biegły algolog porówna osad z butów

Prokuratura Okręgowa w Katowicach, która przejęła śledztwo z Pszczyny, nadzorowała czynności poszukiwania ciała w stawie Błaskowiec. Początkowo robili to strażacy i nurkowie z EdenSportu w Bielsku-Białej, potem powołano biegłego sądowego. Maciej Rokus po dwóch tygodniach wydał opinię, że 24-latki nie ma w stawie Błaskowiec. Pro bono sprawdził także staw Kopalniok oraz odcinek rzeki Białej. 

Jak ustaliliśmy, teraz prokuratura powołała kolejnego biegłego - algologa, który specjalizuje się w badaniu okrzemków. To rodzaj glonów żyjących m.in. w wodach słodkowodnych. Biegły to ceniony naukowiec i profesor Uniwersytetu Łódzkiego. Specjalista otrzymał zabezpieczone kilka tygodni temu ubrudzone buty podejrzanego o zabójstwo i na podstawie pobranego materiału porównawczego z kilku miejsc na terenie Czechowic-Dziedzic ustalić ma, z którego środowiska pochodzi charakterystyczny brązowy osad.

Złożenie innego wniosku dowodowego zapowiadał mecenas Rafał Bargiel. Jednym z nich to przebadanie wariografem wszystkich osób, które jako ostatnie miały kontakt z 24-latką w mieszkaniu jej brata.

To nie tak jak w amerykańskim filmie

Jak wygląda badania popularnym wykrywaczem kłamstw? - Inaczej niż jest przedstawiane na amerykańskich filmach, gdzie podejrzany czy oskarżony podłączony do specjalistycznej i skomplikowanej aparatury, w wianuszku śledczych, spocony, wyjawia okoliczności popełnionego lub niepopełnionego przestępstwa - mówi były oficer prasowy bielskiej policji Roman Szybiak z Kancelarii Kaplita Greń w Bielsku-Białej.

Wykrywacz kłamstw, to urządzenie, które wbrew pozorom nie oddziela prawdy od kłamstwa, a rejestruje niekontrolowane reakcje naszego organizmu - tętno, oddech czy przewodnictwo prądu przez skórę, które z założenia wyglądają inaczej, kiedy mówimy prawdę od sytuacji, w której celowo kłamiemy.

Pytania zadawane podczas badania wariografem muszą być osobie badanej znane wcześniej. Są to pytania zamknięte, to znaczy, że można na nie odpowiedzieć tylko „tak” lub „nie”. Specjalista przeprowadzający badanie zadając pytania krytyczne, kontrolne lub neutralne sprawdza jak nasz organizm reaguje.

- Celowo są zadawane pytania, na które można odpowiedzieć w sposób niejednoznaczny. Celowo prosi się taką osobę o to, aby skłamała, aby można było zobaczyć na tym właśnie urządzeniu, jak nasz organizm reaguje, kiedy kłamiemy, a następnie zadawane są pytania krytyczne dotyczące konkretnej sprawy - dodaje Roman Szybiak, który w służbie był przez blisko 20 lat. Co bardzo ważne przeprowadzenie dowodu z badania na wykrywaczu kłamstw może odbyć się tylko za zgodą osoby podejrzanej lub oskarżonej.

Wątpliwość co do wiarygodności badania

- Wariograf nie jest pełnoprawnym dowodem w sądzie, a jedynie narzędziem wspomagającym pracę śledczych lub dowodem poszlakowym. U osób uzależnionych wyniki mogą być mniej wiarygodne, ale nie oznacza to, że bezużyteczne. Analiza odpowiedzi i reakcji fizjologicznych daje pewien obraz, choć nie jest to stuprocentowa metoda. To od biegłego prowadzącego badanie zależy, czy dopuści do testu konkretną osobę - mówi nam Dawid Burzacki, koordynator zespołu pracującego przy sprawie zaginięcia 24-latki.

- Osoba mocno pijana i do tego wspomagana narkotykami czy dopalaczami, pod wariografem potwierdzi wszystko to, co widziała w pijanym widzie i uznała to za rzeczywistość. Jeżeli bardzo aktywnego alkoholika po ataku delirium zapyta się na trzeźwo, czy naprawdę widział „białe myszy”, to z ręką na sercu potwierdzi, że widział białe myszy - mówi inny doświadczony pracownik służb, który chciał pozostać anonimowy.

Artur Jarczok, Bartłomiej Kawalec
[email protected]

Zdjęcie: kadr z filmu YT pt. Zaginięcie Karoliny Wróbel na kanale Zbrodnia Ikara/Artur Jarczok