Z naszą redakcją skontaktowała się mieszkanka budynku wielorodzinnego TBS przy ul. Batorego w Bielsku-Białej. Kobieta i jej sąsiedzi otrzymali niemiłą informację - tzw. podwójną opłatę za brak segregacji odpadów. Lokatorzy mają pretensje, że na osiedlu nie było informacji o stwierdzonych uchybieniach, a altany śmietnikowe nie są zamykane na klucz. Urzędnicy odpowiadają, że ostrzegali zarządców nieruchomości i spółdzielnie przed karami. Nasza redakcja już pod koniec listopada informowała, że Ratusz masowo nalicza dodatkowe opłaty za brak segregacji odpadów.

Czytaj: Bez litości naliczają podwójne opłaty na bielskich osiedlach. Kwoty idą w setki tysięcy złotych

Najemczyni mieszkania w budynku TBS otrzymała informacje z opłatą za odbiór odpadów wraz z naliczoną karą za brak segregacji śmieci. - Oprócz opłaty za śmieci (tworzę 3-osobowe gospodarstwo) w wysokości 117 zł dołożono dodatkową opłatę: Decyzja za niesegregowanie śmieci w wysokości 318 zł. Kwota stanowi dwukrotność opłaty za śmieci w miesiącach luty, wrzesień oraz październik - brzmi pismo. Podobną karę otrzymali jej sąsiedzi. Część z nich nie zamierza jej płacić, bo uważają, że naliczono ją bezpodstawnie.

Altany nie są zamykane na klucz

Czytelniczka skontaktowała się z Ratuszem. Jak przekonuje, wielokrotnie widziała na innych bielskich osiedlach informacje wywieszoną na tablicach dotyczących braku segregacji śmieci, ale jej rodzina tam mieszkająca kary nie otrzymała. - U nas nawet ostrzeżenia nie było. Tym bardziej, że nasze altany śmietnikowe nie są zamykane na klucz, więc każdy może do nich wejść i wrzucić co mu się podoba.

Do zarzutów mieszkanki odniosła się inspektor z Biura Gospodarki Odpadami. - Skala zjawiska nieselektywnej zbiórki odpadów komunalnych na nieruchomościach wielorodzinnych jest znacząca, co powoduje, że właścicielom nieruchomości wydawane są decyzje o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, na podstawie których naliczana jest opłata podwyższona - czytamy.

Inspektor wyjaśnia, że gdy pracownicy PreZero stwierdzą nieselektywną zbiórkę odpadów, informacja jest przekazywana niezwłocznie do właściciela nieruchomości oraz do Urzędu Miejskiego. - Celem uzyskania informacji o przyczynach nieinformowania mieszkańców o stwierdzeniach nieselektywnej zbiórki odpadów komunalnych na terenie nieruchomości należy zwrócić się bezpośrednio do właściciela.

Żadnego ostrzeżenia nie było

- Czujemy się potraktowani bardzo niesprawiedliwie. Gdyby altany były zamykane na klucz lub gdyby chociaż jakieś ostrzeżenie do nas dotarło, tak jak ma to miejsce na innych osiedlach, to nie mielibyśmy pretensji o nałożoną karę, ale w sytuacji braku zamykanych altan i otwartego osiedla w centrum miasta, czujemy się bardzo pokrzywdzeni - mówi naszej redakcji mieszkanka bloku przy ulicy Batorego.

Jak mówi w rozmowie z portalem naczelniczka Karolina Miech, przypadek mieszkańców Batorego 26 nie jest odosobniony. Podobne postępowania dotyczą wielu innych nieruchomości. Wcześniej urzędnicy informowali o możliwych karach wszystkie bielskie spółdzielnie mieszkaniowe i zarządców nieruchomości.

Ewa Kamińska, prezes Bielsko-Bialskiego TBS, twierdzi, że informacji o karach w bloku przy ulicy Batorego nie było, bo do tej pory zdarzały się sporadyczne przypadki ujawnionego braku segregacji -trzykrotnie, ale w różnych miesiącach. Stosowne informacje zostały już jednak rozesłane mieszkańcom. Prezes obiecała też, że wkrótce altany śmieciowe będą zamykane. Przekonuje jednak, że niesegregowane śmieci znajdowały się w odpadach domowych. Niestety, nawet pojedyncze przypadki mogą prowadzić do naliczania kar, a odpowiedzialność zbiorowa może budzić poczucie niesprawiedliwości.

Adam Kanik
[email protected]