Agata Wróbel odmówiła leczenia w szpitalu w Krakowie. Na własną rękę szuka nowego lokum, choć mieszkanie ma dla niej gmina, a Polski Związek Podnoszenia Ciężarów chce opłacać dom, który od kilku miesięcy bez umownie zajmuje.

Czytaj: Dramatyczny los Agaty Wróbel. Mieszka w Czańcu w domu bez ogrzewania, pomagają jej mieszkańcy

- Ma trudny charakter, ale nie wiem, czy wynika to z jej obecnego stanu zdrowia i depresji, czy z natury - mówi pani Dorota, mieszkanka Czańca, która prowadzi sklep niedaleko domu, w którym od kilku miesięcy mieszka Wróbel i bezinteresowanie jej pomagała. - Ona dziś nie przypomina osoby, którą dwadzieścia lat temu widzieliśmy w telewizorze, jak zdobywała te wszystkie medale - dodaje pani Dorota.

Przed świętami redakcja „Kroniki” o złym stanie Wróbel zaalarmował ministra Sławomira Nitrasa, który m.in. zorganizował leczenie w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Termin wyznaczono na dziś, 16 stycznia.

- Długo wręcz żyła tym tematem. Nagle, kilka dni temu, odmówiła. Nie chce podpisać deklaracji do lekarza pierwszego kontaktu, a ten musi wystawić skierowanie - rozkłada bezradnie ręce Barbara Czarnik-Kopaczka, kierownik GOPS w Porąbce. Wróbel dziś miała zapewniony bezpłatny transport medyczny do szpitala w Krakowie, który po naszej ostatniej publikacji zaoferowała firma z Czańca. Trzeba było odmówić.

Wróbel zamieściła także ogłoszenie o poszukiwaniu nowego domu, choć mieszkanie ma dla niej gmina, a PZPC chce opłacać dom, w którym mieszka i nie płaci czynszu. Drugą stronę medalu sprawy Agaty Wróbel ujawnia „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie tygodnika jest już w sprzedaży, e-wydanie TUTAJ. 

bak