Dramatyczny los Agaty Wróbel. Mieszka w Czańcu w domu bez ogrzewania, pomagają jej mieszkańcy
Bez prądu, gazu i ogrzewania - jeszcze w grudniu w takich warunkach w Czańcu mieszkała Agata Wróbel. Jakby tego było mało, dom z partnerem i kilkoma psami zajmuje bezprawnie, bo padła ofiarą oszustwa. Od kilku dni media rozpisują się o złym stanie zdrowia byłej sztangistki, ale nie wiedzą, że Wróbel od tygodni pomagają bezimienni bohaterowie, którymi są mieszkańcy wsi i radny Tadeusz Rozmus. To oni przynosili jej ciepłe posiłki, a wójt Paweł Zemanek u lokalnego biznesmena znalazł jej nowe mieszkanie. W sprawę leczenia szpitalnego Wróbel bez rozgłosu działa minister Sławomir Nitras, który obiecał pomoc i dotrzymał danego nam słowa.
Czytaj: Agata Wróbel z rentą specjalną od premiera. W czwartek rozpocznie leczenie w Krakowie
- Niedowidzi, nie ma czucia w dłoniach, stopach i ma problemy z poruszaniem się. Wygląda bardzo źle - mówili mieszkańcy Czańca, cytowani przez „Kronikę Beskidzką”. Lokalny tygodnik przed świętami opublikował duży artykuł poświęcony sytuacji Agaty Wróbel, która od kilku miesięcy widywana jest we wsi oddalonej o kilkanaście kilometrów od Bielska-Białej. Wspólnie z medalistką olimpijską mieszka kilka psów oraz jej partner - Colin Anderson. Były angielski strongman także ma problemy zdrowotne.
Kosz żywności i ubrania od bielszczanki
Wróbel zajmuje dom przy głównej ulicy prowadzącej do Bukowca - to przysiółek Czańca. Zajmuje to właściwe słowo, bo medalistka olimpijska została oszukana przez osobę, która podawała się za właścicielkę domu. Osoba ta w rzeczywistości wynajmowała dom. Wzięła kilka tysięcy zadatku od Wróbel i zniknęła.
Anonimowe zgłoszenie o dramacie Wróbel na przełomie listopada i grudnia trafiło do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Porąbce. Na miejsce udali się pracownicy opieki społecznej. Wróbel jest nieufna i dopiero za trzecim podejściem udało się z nią porozmawiać. Wyraziła zgodę na pomoc i przed świętami otrzymała paczkę żywnościową oraz zasiłek w kwocie 1200 zł - tyle doraźnie można było zrobić.
Po publikacji artykułu w „Kronice”, dzień przed wigilią, kosz żywności, ubrania oraz karmę dla psów przekazała Wróbel kobieta z Bielska-Białej. Poruszona artykułem skontaktowała się z naszą redakcją i zawiozła dary. Jak się później okazało, jej córkę języka angielskiego uczył partner Wróbel.
Wójt załatwił licznik, biznesmen da mieszkanie
W pomoc osobiście zaangażował się także wójt gminy Paweł Zemanek. To jego interwencja sprawiła, że w domu, który bezprawnie zajmuje Wróbel, kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia podłączony został licznik energii elektrycznej i jest prąd. Nadal nie ma gazu i ogrzewania, a noce są już mroźne. Dlatego ciepłe posiłki przynosili Wróbel mieszkańcy od których - jak słyszymy - pożyczała również pieniądze.
43-latka, choć przysługuje jej emerytura olimpijska w kwocie ponad 4 tys. zł, oraz otrzymuje świadczenie z tytułu niepełnosprawności z ZUS, ma bardzo duże długi. Z tego względu część świadczeń zajmuje komornik z tytułu m.in. kar naliczonych za brak polisy OC od dwóch samochodów, których nie wyrejestrowała.
Jakby problemów było mało, o nielegalnym zajęciu domu przez Wróbel dowiedzieli się jego właściciele, którzy nie mieszkają w Czańcu. Właściciele wykazali się zrozumieniem i wielką cierpliwość dla trudnej sytuacji byłej sztangistki, ale trzeba znaleźć jej nowe lokum. W tej sytuacji wójt Zemanek spotkał się z lokalnym biznesmenem Markiem Handzlikiem, który pomoże byłej sztangistce i udostępni jej jedno z posiadanych przez siebie mieszkań. Lokal jest nowy, ale wymaga wyposażenia, czym zajmie się biznesmen. Wiele wskazuje na to, że Wróbel będzie mogła w nim zamieszkać na przełomie stycznia i lutego.
Minister dotrzymał danego nam słowa
Największym problemem pozostaje stan zdrowia byłej sztangistki, która ma liczne schorzenia i nie jest pod stałą opieką lekarzy. Wróbel oprócz utraty wzroku w jednym oku, ma cukrzycę i neuropatię cukrzycową. Udanej karierze sportowej zawdzięcza nie tylko liczne medale mistrzostwa świata, Europy czy Polski, ale również przewlekły ból, który uśmierza silnymi lekami opioidowymi. Zmaga się także z depresją.
O bardzo złej sytuacji Agaty Wróbel redakcja „Kroniki” poinformowała Ministerstwo Sportu i Turystyki. Wszystko działo się kilka dni przed świętami, ale mimo to błyskawicznie na naszą wiadomość odpowiedziała rzecznik prasowa resortu, a potem minister Sławomir Nitras. Skontaktowaliśmy urzędników resortu bezpośrednio z dyrektor GOPS w Porąbce, by wspólnie wypracowali najlepszą formę niezbędnej pomocy.
Ustalenia w tej sprawie trwają od dwóch tygodni. Zaangażowany jest w nie sekretarz generalny resortu Adam Wojtaś. We wtorek, gdy rozmawialiśmy z Barbarą Czarnik-Kopaczką, dyrektor GOPS w Porąbce, trwały ostatnie ustalenia, czy Wróbel trafi do szpitala w Bielsku-Białej czy kliniki w Krakowie.
Silna i uparta góralka z Jeleśni
Agata Wróbel urodziła się w Żywcu, ale jej rodzinny dom znajdował się w Jeleśni. Gdy miała 15 lat do uprawiania trójboju namówił ją Edward Tomaszek z Górala Żywiec, który odkrył talent i do wielkiej siły postawnej góralki postanowił dorzucić technikę. Kilka miesięcy później była już w kadrze Polski. - Jej zaletą, ale i wadą był ten góralski upór - tak o byłej podopiecznej w Polskim Radiu mówił trener Ryszard Soćko. - Skłamałbym mówiąc, że praca z Agatą przebiegała bez najmniejszych zakłóceń - dodawał.
Trener współpracę z nastolatką rozpoczął w 1997 roku. Wziął ją pod swoje skrzydła do Siedlec, gdzie Polski Związek Podnoszenia Ciężarów stworzył ośrodek szkolenia olimpijskiego. - Jeden z trenerów powiedział mi, że jest taka ciężka, wysoka, ale sprawna i dynamiczna dziewczyna. Od razu się zainteresowałem. Pierwszy kontakt mieliśmy podczas zgrupowania kadry narodowej w Giżycku. To był 1997 rok, bodajże luty. (...) Jej postawa nie sprzyjała doskonaleniu techniki, ale jeśli chodzi o rozwój sportowy wszystko wyglądało wzorowo. Nie była leniwa, ale trudno jej było coś bezpośrednio nakazać - mówił w TVP Sport.
Szybka i bogata w medale kariera
Już po kilku miesiącach Wróbel pojechała na mistrzostwa Europy do lat 16 i wróciła... ze złotem. W kolejnych latach jej kariera nabierała rozpędu - w 1998 roku co prawda bez medalu wróciła z mistrzostw świata, ale przywiozła brąz z mistrzostw Europy w niemieckim Riesie. W kolejnym sezonie w Atenach sięgnęła po srebro mistrzostw świata, a w olimpijskim debiucie w Sydney w 2000 roku również stanęła na drugim stopniu podium. Po tym sukcesie zachorowała na wirusowe zapalenie wątroby typu C. Sztangistka podkreślała, że pomogli jej wtedy lekarze - Marek Dudziak i stały opiekun kadry Jarosław Krzywański.
Na pomost wróciła w pięknym stylu w 2001 roku, zdobywając srebro mistrzostw świata w tureckiej Antalyi a rok później na warszawskim Torwarze została pierwszy i ostatni raz mistrzynią świata podnoszeniu ciężarów oraz ponownie w Antalyi sięgnęła po kolejny tytuł najlepszej sztangistki na Starym Kontynencie. W kolejnym sezonie zdobyła srebro mistrzostw Europy, a w 2004 roku w Kijowie dołożyła trzeci tytuł mistrzyni Europy oraz brąz podczas igrzysk olimpijskich w Atenach. Ten ostatni sukces przyszedł w dużych bólach.
Kłopoty zdrowotne nękały ją od wielu lat
- Nękały ją kłopoty zdrowotne. Miała wirusowe zapalenie wątroby typu C, które szybko udało się wyleczyć. Jednak były też nadgarstek, biodro, kontuzje, które wtedy się znacznie trudniej leczyło. Minęło 20 lat i teraz zupełnie inaczej reaguje się na takie urazy. Wtedy czuła ból, dlatego przygotowania do Aten były tak trudne. Chciała oczywiście drugiego medalu olimpijskiego, ale nie było w niej entuzjazmu. Przystępowaliśmy do igrzysk znacznie bardziej wyrachowani, mobilizowaliśmy Agatę - wspominał trener Soćko.
Rok po starcie w igrzyskach zdobyła jeszcze mistrzostwo Polski i podjęła decyzję o zakończeniu kariery. Wyjechała do Anglii, gdzie pracowała w sortowni śmieci. Po dwóch latach wróciła do kraju mając u swojego boku Colina Andersona. Dała się namówić do powrotu na pomost - w 2010 roku zajęła ósme miejsce w mistrzostwach Europy w Mińsku, a kilka miesięcy później zdobyła mistrzostwo Polski.
Ból okazał się silniejszy od niej
Mimo chęci startu w igrzyskach w Londynie poddała się. Ból nadgarstka okazał się silniejszy od niej. - To wszystko nie ma już sensu. Jestem załamana ciągłymi perturbacjami zdrowotnymi. Jak nie ręka to biodro, jak nie urok to... Wyniki konkurentek idą stale w górę, a ja chyba już nie mam szans, by takie osiągnąć. Nie chcę zaś trenować ot tak, na „pół gwizdka", bo to do niczego nie prowadzi. Za chwilę jakieś zawody, a tu u mnie takie liche wyniki. Szkoda, bo przecież igrzyska w Londynie już tak niedługo, ale chyba lepiej taką decyzję podjąć już teraz niż oszukiwać innych i siebie samą - mówiła Wróbel w Polskim Radiu.
Snuła wizje, by wrócić do Anglii, ale docelowo marzyła o otwarciu małej restauracji w Polsce. W kolejnych latach medalistka olimpijska zniknęła z życia publicznego, a media pisały, że ponownie wyjechała do Anglii. W grudniu 2015 roku Wróbel zaproszono na uroczystą galę 90-lecia Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, ale nie przyjechała. Z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości ze sportowcami na Stadionie Narodowym w Warszawie spotkał się prezydent Andrzej Duda. Na to wydarzenie także wtedy nie dotarła.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
148 36