Trzeba kompleksowych działań, aby rozwiązać problem wylewającego potoku Starobielskiego. Kolejny raz w tym roku z pozoru niegroźny ciek wodny wystąpił z brzegów i zalał okoliczne posesje. Poprawa stanu rzeczy obiecywana jest od lat.

Utworzenie roboczego zespołu, który rozwiąże problem notorycznego zalewania posesji mieszkańców Starego Bielska, domaga się radny Dariusz Michasiów. W tym celu wystosował apel do władz miasta, aby te wspólnie z Wodami Polskimi w końcu kompleksowo uregulowały potok Starobielski.

- Sytuacja mieszkańców posesji znajdujących się w pobliżu tej niewielkiej rzeczki, przy każdych większych opadach deszczu w ciągu kilku zaledwie godzin staje się tragiczna. Podtopienia domów miały miejsce w ostatnim czasie dwa razy - początkiem czerwca i we wrześniu - pisze w interpelacji radny KO.

- Mały potok Starobielski przy intensywnych opadach nie tylko przyjmuje i przesyła dalej duże ilości wody napływające od strony OSP Stare Bielsko, ale również powinien przyjmować duże masy wody ze wszystkich ulic od strony Trzech Lipek, co jak wszyscy wiemy, przy takim obrysie koryta rzeczki nie jest możliwe. Koryto jest nieuregulowane oraz zarośnięte drzewami i krzakami, które zatrzymują konary i śmieci, doprowadzając do spiętrzenia wody i zalewanie domów i posesji - słusznie zauważa Dariusz Michasiów.

Rozwiązanie problemu obiecywał już w 2020 roku były minister Grzegorz Puda. Na obietnicach się skończyło. Potok ciągle wylewa i uregulowany jest tylko w niewielkim zakresie - w sierpniu informowaliśmy, że Wody Polskie prowadzą pracę w rejonie ul. Słowackiego i Kresowej w Bielsku-Białej (zob. TUTAJ).

W tym roku potok zalał okoliczne posesje już dwa razy - 4 czerwca i nocą z 14 na 15 września. Wylewał też w 1997, 2010 i 2019 roku. - Mieszkańcy są załamani i pozostawieni sami sobie - mówi radny Michasiów.

ak