Uregulowanie kompetencji, stworzenie systemu alarmowania, a także budowę i remonty schronów zakłada projekt Ustawy o ochronie ludności przyjęty przez Radę Ministrów. Resztki obrony cywilnej zostały zlikwidowane w 2022 roku w momencie przyjęcia Ustawy o obronie Ojczyzny. Znaczna część nowych zadań w zakresie zarządzania kryzysowego, w tym tych finansowych, spadnie na gminy. 

O tym jak ważne są przepisy związane z ochroną ludności, pokazały ostatnie dni i powódź, jaka nawiedziła Dolny Śląsk i Opolszczyznę. - Ta ustawa nigdy nie miała szczęścia - zwracał uwagę wiceminister SWiA Wiesław Leśniakiewicz w trakcie debaty nad ustawą podczas Forum Miasteczek Polskich.

Raport NIK z marca 2024: w schronie się nie schronisz, a obrona cywilna nie istnieje

- Obronę cywilną należy postrzegać nie jako formację, ale zadania, jakie należy wykonać na rzecz obywateli. Konwencja Genewska wskazuje 16 kluczowych zadań, które powinny być wypełnione w stosunku do stworzenia dobrego panelu bezpieczeństwa. Ustawa zmierza w kierunku, żeby uwzględnić kluczowe zadania zbudowania odporności obywatela i państwa oraz właściwego jego zabezpieczenia. Ustawa jest dedykowana dla obywatela i na obywateli, by stworzyć podstawę prawną do ochrony i przygotowani państwa (na wydarzenia - red.) o charakterze masowym, klęsk żywiołowych czy wojny - mówił wiceminister i przypomniał, że kiedy wprowadzono Ustawę o obronie Ojczyzny, zlikwidowano obronę cywilną.

Lata zaniedbań wszystkich opcji

- Organem podstawowym ochrony ludności będzie wójt, którego będzie wspierał gminny zespół zarządzania kryzysowego. Elementem operacyjnym będzie nadal Ustawa o zarządzaniu kryzysowym. Nie wzruszamy ustaw, które są kluczowe z punktu zarządzania kryzysowego. Dopełniamy strukturę, która jest uregulowana i ma dopełnienie w strukturach państwa - wyjaśniał wiceminister Wiesław Leśniakiewicz. „Dopełnione” zostaną ustawy: o stanie wojennym, o stanie nadzwyczajnym oraz o stanie klęski żywiołowej. - Będą lekko modyfikowane, ale nie zmieniane zasadniczo - zapewniał były komendant główny PSP.

Kolejnym szczeblem obrony cywilnej, po poziomie gminnym, będzie zarządzania powiatowe, a następnie wojewódzkie i krajowe. Dwa ostatnie będą poziomem „wsparcie i dystrybutorem kluczowych środków finansowych na rzecz realizacji zadań z ustawy”. - Założenie jest takie, że 0,15 proc. PKB będzie przeznaczone na realizacje ochrony ludności. To jest 5-6 mld zł rocznie na te zadania, które trzeba wypełnić. Mamy świadomość zaniedbań i chłonności kwot niezbędnych do realizacji tych zadań - mówił Leśniakiewicz.

Modernizacja systemu alarmowania

System alarmowania i ostrzegania będzie podlegał pod Państwową Straż Pożarną. Na ten cel pozyskano środki i na poziomie gminnym powstać ma ponad 4000 syren i nadajników. - Jedynym nowym planem, który będzie dopełnieniem planów zarządzania kryzysowego będzie plan związany z ewakuacją ludzi. Nie można powiedzieć, że jego nie ma, ale będzie nowe podejście do procesu planistycznego związanego z ewakuację osób i mienia, na przykład dóbr kultury - dodawał wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.

Czytaj także: Sto schronów dla 13 tys. mieszkańców Bielska-Białej. Co z resztą?

Leśniakiewicz mówił także o schronach. - Jednym z ważniejszych odniesień jest stworzenie dobrych warunków do chronienia ludzi w miastach. Określiliśmy potencjał, jaki będzie trzeba chronić. Zostanie przygotowane rozporządzenie w sprawie warunków technicznych schronów i obiektów tymczasowej ochrony - dodawał i podkreślał, że schrony z zabezpieczaniem przed bronią masowego rażenia nie będą w stanie chronić dużej liczby mieszkańców. Więcej obywateli pomieścić mają obiekty tymczasowego schronienia.

Obiekty schronienia w nowych budynkach

- Założenie jest takie, że od 2026 roku wszystkie obiekty podziemne, poniżej zera (najczęściej garaże - red.), będą musiały spełniać kryteria z rozporządzenia spełnienia warunków zabezpieczenia obywatela. Cały system ilościowy i jakościowy schronień będzie prowadziła PSP, aby mieć rozeznanie - mówił urzędnik. Remonty i doprowadzenie do stanu użytkowania schronów przez samorządy ma finansować rząd.

Wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski mówił, że w lipcu spotkał się ze starostami i bardzo mocno się rozczarował. - Nie wszystkie powiaty mają aktualne plany zarządzania kryzysowego. Przy testach łączności brak reakcji po kilka godzin. Oczywiście nie robiliśmy ich w ciągu dnia, tylko w nocy albo nad ranem. Brak reakcji pokazuje, że system nie działa. Wydawało mi się, że po dwóch latach konfliktu zbrojnego na Ukrainie będzie to aktualizowane na bieżąco, a starostowie będą rozumieli, jak to jest kluczowe - mówił.

Samorządy liczą na pieniądze

Robert Lisowski, wójt gminy Iwanowice w powiecie krakowskim, mówił o brakach środków na obronę cywilną czy zarządzanie kryzysowe. - Jakie mamy stany magazynowe obrony cywilnej? Wartość inwentarzowa to na 2021 roku kwota 22 tys. zł. To są stare maski przeciwgazowe, stare hełmy, odzież ochronna nie do użytkowania i jakiś sprzęt, sygnalizatory. Jak popatrzymy na - jak najbardziej słuszne - założenia ustawy, to zastanówmy się z czego to finansować? My już mamy rezerwę kryzysową, to jest pół procent wydatków jakie macie w roku. W mojej gminie na rezerwę kryzysową jest 218 tys. zł. Tej rezerwy ostatnio nie starczyło nam, by uporządkować gminę w czasie ostatnich ulew (w sierpniu - red.) - mówił wójt Lisowski.

Zobacz: Panie, którędy do schronu? W Polsce obrona cywilna funkcjonuje jedynie na papierze

- Jest jedno podstawowe pytanie - kto pomoże samorządom sfinansować te zadania, które niewątpliwie są bardzo słuszne? Na chwilę obecną ustawa nie wskazuje tych pieniędzy - zakończył wójt Lisowski.

bak