To była kampania za publiczne pieniądze - mówi minister Katarzyna Pełczyńska i zapowiada skierowanie sprawy do PKW. Aż 16 z 26 beneficjentów Funduszu Rozwoju Regionalnego pochodziło z okręgu wyborczego byłego ministra Grzegorza Pudy. Polityk odpowiada, że wnioski ocenia komisji i wszystkie zostały rozliczone.

Środkami z FRR dysponuje Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, którym kierował polityk z Bielska-Białej. Katarzyna Pełczyńska ujawniła, że rok temu resort ogłosił nabór wniosków i konkurs ofert na realizację dwóch zadań - aż 16 z 26 beneficjentów działało w okręgu wyborczym Grzegorza Pudy. - Dotacje trafiły do szczęśliwców na początku października, tuż przed wyborami. Czy mój poprzednik Grzegorz Puda z PiS naruszył zasady finansowania kampanii wyborczej? To oceni PKW - pisze minister.

Jak przekazała dalej, z publicznych środków kupiono tuż przed wyborami serię artykułów i wywiadów. - Większość od 9 października (wybory były sześć dni później). Za publiczne pieniądze kupiono 78 artykułów sponsorowanych i 14 wywiadów za kwotę 196 tys. zł! Sama treść? Po raz kolejny dziwnym trafem na okładkach nie było efektów funduszy, a twarz startującego w wyborach Pudy. Zresztą sami oceńcie, co najbardziej promują artykuły poniżej? - pisała minister i pokazała niektóre publikacje.

Polityk z Bielska-Białej odniósł się w mediach społecznościowych tylko do kwestii dotacji, pomijając sprawę wywiadów opłaconych z publicznych środków. Sprawą najwyraźniej się nie przejął. - Bum!! Niesamowita historia!! Afera!!! - napisał z ironią. - Pomijając, że obecna minister, która powinna kierować polityką regionalną, krytykuje działania regionalne, to warto wiedzieć, że nabory wniosków do FRR ogłaszane były (są) na stronach ministerstwa i są (były) dostępne dla beneficjentów w całej Polsce - pisał.

Były minister podkreślał, że wnioski ocenia komisja, a nie minister, a na stronach resortu można zapoznać się z podstawami prawnymi FRR. Grzegorz Puda zapewnił, że wszystkie wnioski zostały rozliczone.

W lutym podobne zarzuty pod adresem wiceministra Stanisława Szweda formułowała Najwyższa Izba Kontroli. Z kontroli w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej wynikało, że publiczne środki nie były wydatkowane „zgodnie z ustawowymi zasadami gospodarności” (pisaliśmy o tym w artykule: „Kampania wyborcza zamiast konkursu”. Zawiadomienie do prokuratury wobec bielskiego polityka).

bak