Król powrócił do Bielska-Białej. Szampanem witała go rodzina i wierni kibice - foto
Po dwutygodniowej podróży z niemałymi przygodami do domu powrócił Sebastian Kawa. W sobotę późnym popołudniem w Aeroklubie Bielsko-Bialskim witali go najbliżsi i wierni fani. O jego przelocie nad K2 od kilku tygodni mówi cały świat.
Kawa w Karakorum wybrał się z grupą przyjaciół. Szybowiec transportowali drogą lądową, a trasa liczyła ok. 8 tys. km. Po drodze napotkali na liczne trudności, również w drodze powrotnej do Bielska-Białej.
Czytaj: Przelecieli nad K2! Historyczny wyczyn członków Aeroklubu Bielsko-Bialskiego - foto i film
W trakcie podróży przez Iran zatrzymali ich i trzymali pod bronią antyterroryści. Na szczęście z opresji udało się im wykaraskać i gdy wydawało się, że to, co najgorsze już za nimi, zostali zatrzymani przez straż graniczną na granicy z Turcją i aresztowani na trzy dni. - Obawialiśmy się, że możemy zostać oskarżeni o szpiegostwo lub terroryzm i trafimy do więzienia - mówił Sebastian Kawa, ale udało im się opuścić Iran.
Podróż w obecnych czasach, przy tak napiętej sytuacji międzynarodowej, była ogromnym wyzwaniem. W każdej chwili mogło dojść na przykład do jakiegoś konfliktu zbrojnego (który cały czas wisi w powietrzu), a wtedy granice zostałyby zamknięte, a szybownicy na dobre utknęliby w Pakistanie czy Iranie.
Sebastian Kawa ma w planach kolejne wyzwania - przelot szybowcem nad... Antarktydą.
bb
Oceń artykuł:
271 18