Poprzez lekkomyślne działanie doprowadził do upadłości fundacji, a w toku postępowania układowego przed sądem podawał nieprawdziwe dane co do jej stanu majątku. Leszek W., były prezes Fundacji Rozwoju Miasta Bielska-Białej, usłyszał wyrok sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu i ma zakaz zajmowania stanowisk w spółkach i stowarzyszeniach. Wyrok jest nieprawomocny.

Śledztwo w sprawie działalności byłego prezesa FRM dotyczyło okresu od stycznia 2013 do grudnia 2020 roku. Prowadziła je bielska prokuratura po zawiadomieniu złożonym przez przedsiębiorcę Dariusza Moskałę, któremu organizacja była dłużna kilkaset tys. zł. W toku czynności m.in. zabezpieczono dokumentację, powołany został biegły z zakresu księgowości i rachunkowości oraz przesłuchano świadków.

Prokurator skierował akt oskarżenia

Prokurator sformułował wobec byłego prezesa FRM zarzuty i w 2022 roku akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej. Wyrok w sprawie zapadł pod koniec czerwca i Leszek W. został uznany winnym tego, że jako prezes fundacji będąc dłużnikiem licznych wierzycieli (wśród których oprócz gminy Bielsko-Biała był także ZUS, Urząd Skarbowy, miejskie spółki oraz inne podmioty gospodarze) w sposób lekkomyślny oraz poprzez rażące niedbalstwo, doprowadził do stanu niewypłacalności i upadłości FRM.

Na taki stan rzeczy złożyło się nieregulowanie zobowiązań Fundacji Rozwoju Miasta Bielska-Białej, prowadzenie działalności nieopartej o zasady rachunku ekonomicznego, brak realnej oceny wielkości posiadanych środków w stosunku do ponoszonych kosztów oraz zawieranie transakcji sprzecznych z zasadami gospodarowania. Ponadto były prezes FRM uznany został winnym tego, że w czasie sprawowania funkcji, we wniosku o ogłoszenie upadłość oraz w toku postępowania prowadzonego przed Sądem Rejonowym w Bielsku-Białej, podawał nieprawdziwe informacje co do stanu majątku organizacji.

Leszek W. usłyszał wyrok 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok oraz zakaz zajmowania stanowisk w spółkach prawa handlowego, fundacjach i stowarzyszeniach przez okres jednego roku.

Wyrok nie jest prawomocny, a wnioski o uzasadnienie złożyli zarówno pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego, którym był Dariusz Moskała, jak i obrońca oskarżonego Leszka W. Apelować nie będzie Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Północ, której szef Łukasz Zachura w rozmowie z portalem podkreślił, że na etapie postępowania sądowego podtrzymane zostały ustalenia aktu oskarżenia.

Fundacja zarządzała mieniem gminnym

- Nie komentuję, będę apelował - powiedział nam w rozmowie Leszek W., który zagroził, że jeśli napiszemy o wyroku, to wytoczy nam proces. Argumentował to faktem, że jest osobą prywatną. Najwyraźniej zapomniał, że wyrok usłyszał za działalność w Fundacji Rozwoju Miasta, a wśród fundatorów było m.in. miasto Bielsko-Biała. Ponadto fundacja zarządzała mieniem gminnym, który dzierżawiła na preferencyjnych warunkach. Apelację i domaganie się bezwzględnego pozbawienia wolności zapowiada oskarżyciel posiłkowy.

Fundacja Rozwoju Miasta Bielska-Białej powstała w 1992 roku. Wśród jej fundatorów byli m.in. Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjnych, Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej oraz gmina Bielsko-Biała (prezydentem był wtedy Krzysztof Jonkisz). FRM miała działać na rzecz miasta i jego mieszkańców, ale w ostatniej dekadzie ogłosiła upadłość i miała poważne trudności ze spłatą zobowiązań.

Tak było w przypadku działek przy ul. Żywieckiej, Lipnickiej i Kazimierza Wielkiego, gdzie od lat działa stacja benzynowa i McDonald’s. W związku z niewywiązywaniem się przez FRM z obowiązku terminowej zapłaty czynszu, w 2014 roku decyzją prezydenta Jacka Krywulta umowa została wypowiedziana. Sprawę rozpoznawał Sąd Apelacyjny w Katowicach, który w 2019 roku oddalił powództwo FRM o bezskutecznie wypowiedzenie umowy i nakazał zwrot gruntu bielskiej gminie (pisaliśmy o tym w artykule TUTAJ).

Były prezydent zapowiadał rozliczenie

Miasto od 2010 roku na drodze sądowej przejmowało od fundacji także wiaty przystankowe. W latach 90. gmina podpisał umowę z FRM na budowę ponad 100 przystanków, na których fundacja postawiła wiaty i zarabiała na sprzedaży powierzchni reklamowych (pisaliśmy o tym szczegółowo TUTAJ).

Ale finał najgłośniejszego sporu na linii miasto - FRM miał miejsce wcześniej, w 2008 roku, gdy „wojnę” fundacji wypowiedział Jacek Krywult. - Fundacja działa na wielkim majątku gminy i to my będziemy ją rozliczać. Zamierzamy też konsekwentnie egzekwować to, co nam się należy - mówił prezydent. Na postawie m.in. zawartej ugody, organizacja miała wpłacić kilkaset tysięcy złotych do kasy Bielska-Białej.

Stało się tak, bo w 1996 roku na działalność statutową oddano Fundacji Rozwoju Miasta siedem nieruchomości i dwa obiekty (m.in. kamienicę w centrum), a w zamian organizacja miała m.in. wybudować schronisko dla bezdomnych zwierząt. Przez 12 lat fundacja nie wywiązała się ze zobowiązania.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]