Aby wprowadzić darmową komunikacją miejską w Bielsku-Białej potrzeba 30 mln zł - tyle wynoszą wpływy ze sprzedaży biletów MZK. To stosunkowo niedużo w wynoszącym 1,5 mld zł budżecie miasta, ale z czegoś trzeba byłoby zrezygnować.

Od wczoraj szeroko komentowane są zapisy i propozycje „Planu równoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla miasta Bielska-Białej” do 2033 roku, który omówiliśmy na łamach portalu. Wśród najczęściej podnoszonych argumentów, który miałby zachęcić mieszkańców do porzuceniu auta na rzecz autobusu, jest wprowadzenie darmowej komunikacji publicznej. Czy to postulat realny?

 

Czytaj: Nadchodzi transportowa rewolucja? Szereg rozwiązań i propozycji, by zacząć korzystać z MZK

W zeszłym roku koszt funkcjonowania przewozów komunikacji miejskiej (rekompensata z budżetu Bielska-Białej) wyniósł 89,64 mln zł. W tym roku ma to być już kwota 99,99 mln zł. Na część tej sumy składają się przychody ze sprzedaży biletów, czyli pieniądze od mieszkańców, którzy kupują bilety jednorazowe czy miesięczne. Rok temu była to kwota 28,39 mln zł, w tym roku szacunek mówi o 29 mln zł.

Oznacza to, że miasto co roku pokrywa z innych wpływów (podatki, sprzedaż majątku) ok. 2/3 kosztów funkcjonowania MZK. Aby komunikacja miejska była darmowa miasto musiałby zrezygnować z wpływów ze sprzedaży biletów i znaleźć w wynoszącym ok. 1,5 mld zł budżecie dodatkową kwotę ok. 30 mln zł.

Do dziś trwają konsultacje społeczne planu rozwoju komunikacji w Bielsku-Białej. Szczegóły - TUTAJ.

bb