Pomimo niemal 99-procentowego skanalizowania nieruchomości na terenie Bielska-Białej wciąż istnieją miejsca, gdzie kanalizacji brakuje. Tak jest na przykład na ok. 700-metrowym odcinku ul. Bestwińskiej w Komorowcach, tuż przy granicy z Bestwiną. Niewielka gmina kanalizację ze środków unijnych buduje, a mieszkańcy po bielskiej stronie na złożoną petycję otrzymali odpowiedź odmowną. Przy okazji doświadczają wzmożonych kontroli szamb. - Mała gmina Bestwina potrafi zadbać o swoich mieszkańców, a duże miasto tego egzaminu na tą chwilę nie zdało - mówią.

Grupa mieszkańców Komorowic domaga się zlikwidowania tzw. białej plamy na mapie kanalizacyjnej Bielska-Białej. Od kilku miesięcy właściciele nieruchomości posiadający zbiorniki na nieczystości są kontrolowani przez miejskie służby. Ich zdaniem traktowani są gorzej niż ich sąsiedzi z niewielkiej Bestwiny.

Bestwina buduje, dla miasta za drogo

Niewielka gmina z budżetem kilkunastokrotnie mniejszym od Bielska-Bałej realizuje budowę sieci kanalizacyjnej ze środków europejskich. Dlatego mieszkańcy złożyli petycję dotyczącą jak najszybszego uzbrojenia w sieć kanalizacji sanitarnej tej części Komorowic. Chodzi o ok. 700 metrowy odcinek od ul. Świerkowej do ul. Dumnej. Mieszka w tym rejonie ok. 100 osób. O petycji pisaliśmy TUTAJ. Oprócz tego bielszczanie wskazują, że brak kanalizacji stał się dla nich problemem natury urzędniczej.

Niedawno zaczęli otrzymywać wezwania w celu przedstawienia rachunków za wodę i wywóz nieczystości. Rozpoczęły się kontrole, wymagania były egzekwowane po raz pierwszy od dawna i mało który z mieszkańców wiedział, że należy dowody wywozu ścieków archiwizować. Wywozy ścieków odbywały się bez faktury. Urzędnicy nie przyjmowali takich wyjaśnień. Różnice był istotne i posypały się kary.

- Jeszcze czegoś takiego nie było. Owszem, trzeba dbać o środowisko, ale czemu od razu takie sankcje - mówi nam jeden z mieszkańców. W petycji zgłaszali również uwagi, że na terenie gminy Bestwina takich działań nie ma. Czują się więc niesprawiedliwie potraktowani, ponieważ jest to praktycznie jeden ciąg zbudowań leżących wzdłuż tej samej ulicy. - Mała gmina Bestwina potrafi zadbać o swoich mieszkańców, a duże miasto Bielsko-Biała tego egzaminu na tą chwilę nie zdało - dodają bielszczanie.

Aqua analizowała, trzeba pompowni

Ratusz przed udzieleniem odpowiedzi konsultował się ze spółką Aquą, która odpowiada za inwestycje wodno-kanalizacyjne na terenie miasta. Odpowiedź na petycję była negatywna. Aqua poinformowała, że w planach inwestycyjnych spółki do 2028 roku nie znajduje się rozbudowa kanalizacji przy ul. Bestwińskiej. Spółka analizowała możliwość skanalizowania tego obszaru. Stwierdzono jednak, że jest to teren o rozproszonej zabudowie bez możliwości odprowadzenia ścieków w sposób grawitacyjny.

W związku z postępującą zabudową mieszkaniową wykonano ponowną analizę budowy kanalizacji. W celu podłączenia ok. 50 budynków konieczna byłaby budowa ok. 1,4 km sieci grawitacyjnej i 1,1 km sieci ciśnieniowej oraz budowa pompowni. Koszt miałby wynieść ok. 3 mln zł. Na tej podstawie odrzucono projekt. Jak mówią mieszkańcy, dekadę temu remontowano ul. Bestwińską w Komorowicach. Zrobiono kanalizację deszczową, ale sanitarnej już nie, choć według nich była przewidziana w projekcie.

Teraz w odpowiedzi podpisanej przez wiceprezydenta Adama Ruśniaka czytamy, że mieszkańcy są zobowiązani posiadać dowody opłat za wywóz ścieków, inaczej podlegają grzywnie do 5 tys. zł. Właściciele domów powinni przestrzegać zasad, a Ratusz może dokonywać kontroli i nie musi informować o obowiązkach. Wiceprezydent dodaje, że w należyty sposób ponformowano o kontrolach.

Ponowne pismo i prośba o spotkanie

Mieszkańcy nie są zadowoleni. Choćby z tego względu, że nie wiedzą, czy modernizować szamba, budować nowe, robić własne przydomowe oczyszczalnie, czy też za kilka lat, w związku z rosnącą zabudową miasto jednak kanalizację wybuduje. - To nie jest prosta sprawa. Koszt budowy takiej oczyszczalni to ok. 20 tys. zł. Od tego zależy co mamy robić. Teraz nie wiemy na czym stoimy. Jesteśmy zawiedzeni tą odpowiedzią, nie zostaliśmy potraktowani poważnie. Oczekiwaliśmy pomocy i jej nie otrzymaliśmy - mówią.

Twierdzą oni, że podobnie jak w Bestwinie można byłoby pozyskać dofinansowanie z UE i wykonać instalację niskim kosztem. Aż się prosi, by podjąć wspólną inicjatywę i skanalizować razem granicę dwóch miejscowości. Chcą spotkać się z prezydentem osobiście i omówić swoje racje. Domagają się konkretnej analizy i z kompleksowego rozeznania możliwości technicznych. Napisali kolejne pismo.

Ich zdaniem wiceprezydent Ruśniak oparł swoją odpowiedź wyłącznie na opinii spółki Aqua. Zaznaczają, że przedstawione argumenty nie są zgodne z prawdą, a wystarczy wizja lokalna, by się o tym przekonać. Na całej ul. Bestwińskiej wybudowana jest bowiem kanalizacja deszczowa grawitacyjna. - Niezbędne jest zweryfikowanie rzetelności danych, na których oparto stanowcze twierdzenie braku możliwości budowy kanalizacji. Wątpliwości sprawiają, że pan prezydent mógł zostać wprowadzony błąd, co jednocześnie powoduje iż odpowiedź jest co najmniej przedwczesna - przekonują mieszkańcy.

Adam Kanik
[email protected]

Na zdjęciu: pan Jerzy, który nawiązał kontakt z redakcją wraz z sąsiadami