Grupa mieszkańców Komorowic domaga się zlikwidowania „białej plamy” na mapie kanalizacyjnej Bielska-Białej. Ich zdaniem, pozbawieni są możliwości korzystania z infrastruktury, do której dostęp ma 99 proc. mieszkańców. Kilka miesięcy temu właściciele nieruchomości ze zbiornikami na nieczystości wzywani byli na kontrolę po której na mieszkańców nasłano straż miejską i nadzór budowlany. Jak twierdzą, obecnie traktowani są gorzej niż ich sąsiedzi z niewielkiej gminy Bestwina. 

Mieszkańcy złożyli petycję dotyczącą jak najszybszego uzbrojenia w sieć kanalizacji sanitarnej części Komorowic w rejonie ul. Bestwińskiej oraz ulic stanowiących jej odgałęzienia od Świerkowej do Za Kuźnią. Jest to wyraz oczekiwań zarówno właścicieli budynków pozbawionych dostępu do kanalizacji, jak i mieszkańców tych budynków zainteresowanych dbałością o otaczające nas środowisko.

- O korzyściach funkcjonującej sieci kanalizacyjnej nie trzeba nikogo przekonywać, zatem apelujemy do Pana Prezydenta o podjęcie intensywnych działań w celu zlikwidowania ostatniej „białej plamy” na mapie kanalizacyjnej Bielska-Białej. Domagamy się, mając do tego pełne prawo, otrzymania możliwości korzystania z infrastruktury miejskiej dostępnej dla pozostałych 99 proc. mieszkańców - czytamy w piśmie. Oprócz tego wskazują, że brak kanalizacji stał się dla nich ostatnio problemem natury urzędniczej.

Na przełomie 2022 i 2023 roku mieszkańcy byli wzywani do Ratusza w celu przedstawienia rachunków za wodę i wywozu nieczystości. - Byliśmy wzywani do stawienia się do urzędu osobiście i okazywania zawartych umów i rachunków za wywóz ścieków. Wymagania te były egzekwowane po raz pierwszy i rzadko który z mieszkańców wiedział, że należy dowody wywozu ścieków archiwizować. Często wywozy ścieków wykonywane były bez faktury, co uniemożliwiało odtworzenie historycznych zdarzeń wywozu.

- Urzędnicy nie przyjmowali tych wyjaśnień i na podstawie tego co zdołaliśmy udokumentować wykonali analizę ilości wody i ilości wywiezionych ścieków. Oczywiste jest, że w tych okolicznościach różnice okazywały się istotne - czytamy. W następstwie kontroli urzędnicy kierowali wnioski do straży miejskiej o kontrolę i karanie mandatem karnym. - W sprawę zaangażowano także nadzór budowlany, który rozpoczął kontrolę szczelności zbiorników. Oczekiwalibyśmy od urzędników dialogu, zrozumienia i pomocy w rozwiązaniu problemu, stąd trudno nam zrozumieć aktualne działania - piszą mieszkańcy.

Zwracają również uwagę, że na terenie Bestwiny takich działań nie ma. Czują się więc niesprawiedliwie potraktowani, ponieważ mieszkają w jednym ciągu zabudowań. - Mała gmina Bestwina potrafi zadbać o swoich mieszkańców, a duże miasto Bielsko-Biała tego egzaminu na tą chwilę nie zdało - dodają.

Zgodnie z przepisami władze Bielska-Białej mają 90 dni na udzielenie odpowiedzi.

ak