To najpopularniejsza górka na sanki na osiedlu Polskich Skrzydeł. Kilka dni temu u jej podnóża zasadzono... dęby. Mieszkańcy nie kryją oburzenia. Po naszej interwencji urzędnicy skontaktują się z Radą Osiedla i znajdą nowe miejsce dla sadzonek.

Wszystko działo się w ostatnich dniach. Najprawdopodobniej w poniedziałek, w Parku Lotników posadzono kilka dębów szypułkowych. Mieszkańcom ta inicjatywa nie przypadła jednak do gustu. Nie dlatego, że nie chcą nowych nasadzeń na terenie osiedla Polskich Srzydeł, ale ze względu na lokalizację. Bardzo podobny problem kilka miesięcy temu pojawił się na osiedlu Karpackim, pisaliśmy o nim TUTAJ.

- Miejsce to cieszy się śnieżną zimą ogromną popularnością tak wśród dzieci jak i dorosłych. Komuś to jednak bardzo przeszkadzało i postanowił właśnie całą ślizgawkę obsadzić dębami. Brawo. Czy urzędnik, który spowodował te nasadzenia, mógłby się ujawnić tutaj i uzasadnić swoje decyzje? Czy w parku brakło miejsca na nowe dęby i konieczne było zablokowanie stoku ślizgawki? - brzmi post.

Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z Ratuszem, tam potwierdzono nam, że to nasadzenia następcze wykonane na zlecenie miasta. - Nasadzenia wykonane zostały na polanie oddzielonej chodnikiem od terenu, gdzie w zimie od lat urządzana jest przez mieszkańców górka saneczkowa, wolna od planowania jakichkolwiek nasadzeń - wyjaśniają urzędnicy, którzy może nie wprost, ale przyznają się do błędu.

- Z uwagi na głosy mieszkańców, że teren obok górki, również jest wykorzystywany w zimie, Wydział Gospodarki Miejskiej skontaktuje się z Radą Osiedla w celu ustalenia powierzchni wolnej od nasadzeń - zapewniono nas w piątek w Urzędzie Miejskim w Bielsku-Białej. Oby problem został rozwiązany jeszcze przed kolejnymi opadami śniegu i nie zepsuł jazdy na sankach najmłodszych mieszkańcom.

bb