Oburzenie o posadzone dęby. Ktoś nie pomyślał, bo zimą śmigają tu na sankach - foto
To najpopularniejsza górka na sanki na osiedlu Polskich Skrzydeł. Kilka dni temu u jej podnóża zasadzono... dęby. Mieszkańcy nie kryją oburzenia. Po naszej interwencji urzędnicy skontaktują się z Radą Osiedla i znajdą nowe miejsce dla sadzonek.
Wszystko działo się w ostatnich dniach. Najprawdopodobniej w poniedziałek, w Parku Lotników posadzono kilka dębów szypułkowych. Mieszkańcom ta inicjatywa nie przypadła jednak do gustu. Nie dlatego, że nie chcą nowych nasadzeń na terenie osiedla Polskich Srzydeł, ale ze względu na lokalizację. Bardzo podobny problem kilka miesięcy temu pojawił się na osiedlu Karpackim, pisaliśmy o nim TUTAJ.
- Miejsce to cieszy się śnieżną zimą ogromną popularnością tak wśród dzieci jak i dorosłych. Komuś to jednak bardzo przeszkadzało i postanowił właśnie całą ślizgawkę obsadzić dębami. Brawo. Czy urzędnik, który spowodował te nasadzenia, mógłby się ujawnić tutaj i uzasadnić swoje decyzje? Czy w parku brakło miejsca na nowe dęby i konieczne było zablokowanie stoku ślizgawki? - brzmi post.
Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z Ratuszem, tam potwierdzono nam, że to nasadzenia następcze wykonane na zlecenie miasta. - Nasadzenia wykonane zostały na polanie oddzielonej chodnikiem od terenu, gdzie w zimie od lat urządzana jest przez mieszkańców górka saneczkowa, wolna od planowania jakichkolwiek nasadzeń - wyjaśniają urzędnicy, którzy może nie wprost, ale przyznają się do błędu.
- Z uwagi na głosy mieszkańców, że teren obok górki, również jest wykorzystywany w zimie, Wydział Gospodarki Miejskiej skontaktuje się z Radą Osiedla w celu ustalenia powierzchni wolnej od nasadzeń - zapewniono nas w piątek w Urzędzie Miejskim w Bielsku-Białej. Oby problem został rozwiązany jeszcze przed kolejnymi opadami śniegu i nie zepsuł jazdy na sankach najmłodszych mieszkańcom.
bb
Oceń artykuł:
49 16Komentarze 50
Klimat jest najważniejszy
Problem z sadzeniem.
Ogólnie jest problem z komunikacją między radami osiedli, zarządcami nieruchomości a mieszkańcami.
Bo niebawem pewnie ślad po nich zaginie.
Za ładnych 20 lat korzenie będą podnosić płytki, ew. podczas kolejnej naprawy chodnika, jakiś robotnik korzenie podetnie i drzewo za kolejne parę lat się wywróci.
Dąb jest duży, raczej powinien być posadzony w rządku obok tych drzew z lewej. Gdyby nie kosili tego spłachetka to za max 5 lat byłyby tam już całkiem spore samosiejki.
Co do górki saneczkowej, nooo trzeba się pomodlić o śnieg.
No cóż, może dożyjemy lepszych czasów i fachowców w tej dziedzinie dopuszcza do głosu.
Miasto najpierw kupuje za horrendalne kwoty setki sadzonek, a potem upycha na siłę gdzie się da.
Nowe sadzonki są na siłę upychane bo w mieście już praktycznie nie ma miejsca na nowe drzewa.

Klauzula informacyjna ›