Na łamach portalu wielokrotnie wspominaliśmy o ambitnym przedsięwzięciu tatrzańskim, w którym bierze udział bielszczanin Mateusz Lubecki. Są nim poszukiwania ekstremalnie niskich temperatur w Litworowym oraz Mułowym Kotle, prowadzone przez zespół związany ze stroną mrozowiska.pl.

Pomiary i transmisję danych na żywo zapewnia stacja pogodowa skonstruowana przez bielszczanina, bazująca na jego innych urządzeniach pracujących pod szczytem Pilska, czy na Jeziorze Żywieckim (pisaliśmy o nim: Skrzyczne Radio już nadaje. Unikalny na skalę kraju system rozpoczął pracę w Beskidach).

W listopadzie zespół wyruszył w akcję górską, której pierwotnym celem miała być wymiana akumulatora, który rozładował się po 5,5 miesiącach pracy. Na miejscu okazało się, że trudne warunki wysokogórskie dorzuciły garść kolejnych problemów. Przybyły do Litworowego Kotła zespół dość szybko zorientował się dlaczego na kilka dni przed wyłączeniem się stacji raportowana temperatura w dziwny sposób.

Czytaj: Polski biegun zimna. W mrozowisku zainstalowano urządzenie z Bielska-Białej

Drewniany słup na którym zamontowano urządzenie złamał się pod naporem bardzo silnego wiatru. Nie bez wpływu mogły też być pierwsze, lecz obfite opady śniegu, który całkowicie przykrył cały sprzęt poza wystającym, ułamanym kikutem. Po inspekcji okazało się, że uszkodzenia są jeszcze większe, niż tylko złamany słup. Elementy anteny kierunkowej typu Yagi, służącej do transmisji danych, zostały powyginane.

Kabel koncentryczny łączący ją z aparaturą został naderwany a samo mocowanie aluminiowej obudowy na elektronikę wyrwane ze słupa. Pomimo bardzo dużej presji czasu, nadchodzącego zmroku i ogólnie ciężkich warunków górskich (miękka pokrywa śniegu o grubości kilkunastu centymetrów, wymuszająca uporczywe torowanie) zespołowi udało się prowizorycznie usunąć usterkę. Jak zwykle w takich przypadkach użyto do tego celu dużej ilości opasek samozaciskowych zwanych trytytkami, jak również całej rolki taśmy izolacyjnej.

Wbrew obiegowemu przysłowiu ta prowizorka nie okazała się wieczna. Kilka dni temu zaczęto obserwować postępujący spadek ilości danych odbieranych ze stacji, by w końcu komunikacja prawie całkowicie urwała się 19 listopada. Przyczyną były zapewne kolejny opad śniegu i to, że elementem wspomnianej prowizorki musiało być obniżenie całego słupa oraz oczywiście wysokości montażu anteny. Niespodziewanie, po kilku dniach stacja znów zaczęła prezentować dane. Nie jest idealnie, ale kilka informacji raportuje.

Zespół mrozowiska.pl uzyskał zgodę TPN na wymianę słupa na metalowy, wyposażony w niedużą podstawę. Obecnie pracę koncentrują się więc na wykonaniu konstrukcji, która będzie z jednej strony wystarczająco wytrzymała, z drugiej będzie na tyle przenośna by w ogóle dało się ją przetransportować do Litworowego Kotła. Oczywiście na koniec, w planowaniu trzeba mieć na uwadze, że zamiary i tak na końcu zweryfikuję pogoda. Warunki w Tatrach a nawet w wyższych partiach Beskidów są obecnie ciężkie.

Śniegu utrudnia marsz, temperatura nie przekraczająca zera, duża wilgotność i wiejący wiatr potęgujący uczucie zimna i zwiększający ryzyko hipotermii. Do tego duże zachmurzenie ograniczające widoczność.

mal