Bezmyślne wyburzenia zniszczyły historyczny kwartał. Biała jest „miastem skrzywdzonym”
Dobiega końca jubileuszowy rok, w trakcie którego świętowaliśmy 300-lecie nadania praw miejskich Białej. W trakcie licznych debat usłyszeliśmy wiele cennych wykładów, w głównej mierze poświęconych historii miasta. Głos w temacie jego architektury zabrała dr Ewa Janoszek, która nazwała Białą „miastem skrzywdzonym”. Historyk sztuki w ten sposób nawiązywała do wydarzeń z przełomu lat 70. i 80., gdy w miejsce wyburzonych miejskich kwartałów wprowadzono m.in. nową zabudowę osiedla Śródmiejskiego, stanowiącą element agresywny urbanistycznie.
Wykład wygłoszony został we wrześniu w Archiwum Państwowym w Bielsku-Białej - to tam znajduje się wiele dokumentów dotyczących dziejów obu miasta. Na wydarzenie zaprosiło Towarzystwo Miłośników Ziemi Bielsko-Bialskiej. Głos w trakcie konferencji zabrało kilku cennych historyków, wśród nich dr Ewa Janoszek.
Osada z kilkunastoma chatami
Biała otrzymała prawa miejskie 9 stycznia 1723 roku. Nadał je król August II Mocny, a pierwszym burmistrzem został Baltazar Damek. Miejscowość od zawsze leżała na terytorium pogranicznym, począwszy od granicy państw, potem prowincji austriackich a w końcu dwóch województw odrodzonej Polski. Po raz pierwszy Biała połączona została z Bielskiem przez nazistów w czasie II wojny światowej. Później na przeszło dekadę powrócono do wcześniejszego podziału, by oficjalne połączyć oba miasta w 1951 roku.
Pierwsze wzmianki o osadzie Biała pochodzą z 1564 roku, kiedy była jeszcze przysiółkiem znacznie większego, sąsiedniego Lipnika, otoczona terenami jurydyki lipnickiej. Przez długi okres Biała zajmowała terytorium mniej więcej od dzisiejszej ul. Piłsudskiego do Dmowskiego w pobliżu Ratusza.
Trakt cesarski oraz drugi rynek
Jak mówiła w trakcie konferencji dr Ewa Janoszek, matecznik Białej stanowiła dzisiejsza ul. Łukowa łącząca obecnie deptak na ul. 11 Listopada z placem Wojska Polskiego. To w tym miejscu stało pierwsze 13 drewnianych chat, w pobliżu brodu nad rzeką Białą. Urbanistykę rozwijającego się miasta wyznaczały takie punkty jak rynek, ratusz, place targowe, świątynie i cmentarze obu konfesji oraz główne drogi, w tym zbudowany pod koniec XVIII wieku trakt cesarski łączący Białą m.in. z miastami Galicji.
Rolę rynku w Białej od początku XVIII wieku pełnił obecny plac Wojska Polskiego, pośrodku którego mieściła się gospoda starościńska (jej fundamenty odkryto przy ostatnim remoncie placu), gdzie w czasach, gdy nie było jeszcze ratusza, obradowali rajcy. Po otwarciu drogi cesarskiej - ulicy 11 Listopada, wytyczono drugi rynek - obecny plac Wolności, o regularnie rozmieszczonej zabudowie. Jego kształt jak i budynki wznoszone na przełomie XVIII i XIX wieku wzdłuż głównych ulic noszą cechy architektury józefińskiej.
Szansa, by naprawić błędy?
Dr Ewa Janoszek jako historyk sztuki, nazywa Białą miastem skrzywdzonym. Jej zdaniem, 1/3 budynków została bezmyślnie wyburzona w latach powojennych. Jak tłumaczyła, największe spustoszenie w krajobrazie Białej dokonała likwidacja zabudowy ul. Łukowej i Cyniarskiej oraz budowa osiedla Śródmiejskiego w latach na przełomie lat 70 i 80. W miejsce starych miejskich kwartałów wprowadzono nową blokową zabudowę, stanowiącą element agresywny urbanistycznie, kontrastujący z tradycyjną architekturą.
Zdaniem bielskiej historyk sztuki, błędne decyzje urbanistyczne nie mogą mieć swojej kontynuacji w postaci kolejnych wyburzeń. Wręcz przeciwnie, należy dążyć do ich naprawienia. Kluczowym krokiem w tym kierunku powinno być przywrócenie brakującej pierzei placu Wojska Polskiego oraz zachodniej pierzei ulicy Cyniarskiej, co pozwoli przywrócić ład urbanistyczny tej najważniejszej części Białej.
Pewne nadzieje w tym zakresie niesie możliwość zmiany planu zagospodarowania przestrzennego związana z planami właścicieli domu handlowego Klimczok oraz dawnego banku PKO BP. Od kilku miesięcy trwa procedura zmiany planu na wniosek właścicieli nieruchomości, którzy chcą zmodernizować oba budynki: Klimczok i budynek po banku PKO BP zostanie przebudowany? Właściciele chcą zmian.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
95 20Komentarze 47
To chyba rzadki przypadek miasta gdzie 90 jak nie więcej procent mieszkańców ma pochodzenie wiejskie i nie ma żadnego wielopokoleniowego mieszczaństwa. Aż dziw, że to miasto się jeszcze nie rozpadło przy tak nędznym zapleczu ludzkim. "
Na korzyść (nierozpadanie się) działa tutaj historyczne wyizolowanie Bielska i Białej, brak związków z regionami na granicy których leżą. Ten obszar nigdzie nie pasuje i trwa spójnie z konieczności.
Tu sie nic nie uda
Wiele przed nami
Nasza duma
Bielsko ma związki z małopolską
Małopolska zachodnia to Bielsko Biała
Kęty,Andrychów,wadowice,Kalwaria zebrzydowska i okolice oni do nas przyjeżdzają stare województwo Bielskie
Śląsk jest daleko a Katowice robią co chcą same inwestują tylko w Katowice widać po ich wieżowca inni nie liczą się już tak,
więc po co dyskusje skoro w przyszłych eurowyborach zagłosujecie za samozaoraniem
Wiele miast w Polsce było całkowicie bądź w znacznym stopniu zrujnowanych a Bielsko i Biała wyszły praktycznie bez znacznych zniszczeń (zniszczono wszystkie synagogi, polskie pomniki, wysadzono mosty na rz.Białej, kilka budynków).
Za to po wojnie przystąpiono do bezprecedensowej dewastacji tkanki miasta. Wyburzano całe kwartały, przebito przez centrum miasta drogę przelotową niszcząc dziesiątki kamienic. Zlikwidowano komunikację tramwajową mimo, że były plany jej rozbudowy. Obecnie w wielu miejscach istnieją pojedyncze ostańce z dawnej zwartej i współgrającej zabudowy. Miasto zaś nie ma żadnego kompleksowego planu rozwoju czy jednej spójnej wizji czy chce być miastem nowoczesnym, miastem o walorach historycznych , turystycznych czy łączącym różne funkcję. Prowadzi się działania doraźne pogłębiające chaos a nie spajające wizerunek miasta
To chyba rzadki przypadek miasta gdzie 90 jak nie więcej procent mieszkańców ma pochodzenie wiejskie i nie ma żadnego wielopokoleniowego mieszczaństwa. Aż dziw, że to miasto się jeszcze nie rozpadło przy tak nędznym zapleczu ludzkim.

Klauzula informacyjna ›