W weekendową noc zadzwonił na policję i zawiadomił o trwającej ustawce pseudokibiców z udziałem niebezpiecznych narzędzi, w tym maczet. Na miejsce zadysponowano wszystkie wolne patrole z Bielska-Białej i najbliższej okolicy, ale zgłoszenie okazało się nieśmiesznym żartem. Służby namierzyły dowcipnisia w ciągu kilkunastu godzin. Podejrzany to Paweł J., który w przeszłości był już karany za podpalenia czy powodowanie niebezpieczeństwa powszechnego. Teraz za wywołanie fałszywego alarmu grozi mu nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

Do zdarzenia doszło w ostatni weekend sierpnia. W nocy mężczyzna podający się za naocznego świadka starcia pseudokibiców zadzwonił pod numer 112. Z jego relacji wynikało, że na granicy Bielska-Białej i Kóz, w terenie leśnym, doszło do ustawki kiboli z udziałem niebezpiecznych narzędzi, w tym maczet.

Nie zlekceważono sygnału

Mężczyzna w swojej relacji był bardzo rzeczowy i brzmiał wiarygodnie. Służby mając na uwadze ostatnie starcie pseudokibiców w małopolskim Radłowie, gdzie w konfrontacji chuliganów Wisły Kraków z Zagłębiem Sosnowiec i BKS Stal zginął 42-letni bielszczanin, bardzo poważnie potraktowały zgłoszenie. Na miejsce zadysponowano wszystkie wolne patrole policji z Bielska-Białej i najbliższej okolicy.

Po dotarciu pod wskazany adres nikogo jednak nie zastano. Brak też było śladów, by opisywane przez zgłaszającego zdarzenie miało miejsce. W tej sytuacji służby przystąpiły do namierzenia dowcipnisia. Ustalenie jego personaliów i miejsca zamieszkania nie było problemem i zajęło funkcjonariuszom policji zaledwie kilkanaście godzin. W zeszły poniedziałek podejrzany został doprowadzony do prokuratury.

Tam usłyszał zarzut wywołania tzw. fałszywego alarmu: kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach lub stwarza sytuację, mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia, czym wywołuje czynność instytucji użyteczności publicznej lub organu ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia mającą na celu uchylenie zagrożenia podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Aresztowany na miesiąc

Jak przekazano nam w bielskiej prokuraturze, zatrzymany to Paweł J., który w przeszłości karany był za przestępstwa przeciwko mieniu oraz przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu i odbywał karę pozbawienia wolności (prokuratura zarzucała mu m.in. serię podpaleń na terenie Starego Bielska w 2015 roku). Kilka miesięcy temu łączony był z pięcioma podpaleniami na terenie wschodniej części Bielska-Białej i w Kozach (nasz reportaż w tej sprawie TUTAJ), w sprawie został przesłuchany i miał status świadka. 

Teraz decyzją Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej 32-latek został aresztowany na miesiąc. To krótki okres czasu w którym bielska prokuratura będzie musiała przygotować akt oskarżenia. W ostatnich dniach podejrzany był badany przez biegłego psychiatrę, który oceniał jego poczytalność. Trwa oczekiwanie na opinię, której końcowe wnioski będą miały kluczowy wpływ na dalszy przebieg prokuratorskiego śledztwa.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]