Mieszkańcy sprzeciwiający się budowie spalarni w Wapienicy odpowiadają na wywiad prezydenta Jarosława Klimaszewskiego, który został udzielony Beskidzkiej TV. Strona społeczna w liście, który trafił do naszej redakcji, przekonuje, że władze miasta przez trzy lata nie przedstawiły żadnej alternatywy dla spalarni, a pod petycją przeciwko inwestycji podpisało się dwa razy więcej osób niż było zwolenników.

Pełna treść listu otrzymanego od mieszkańców protestujących przeciwko budowie spalarni:

- Słuchając wypowiedzi prezydenta Jarosława Klimaszewskiego w Beskidzka TV, nie znając realiów i będąc mieszkańcami np. Gdańska, to zapewne zżerała by nas zazdrość, że w Bielsku-Białej mają tak otwartego na opinie włodarza - czytamy w liście. - A ponieważ nimi nie jesteśmy i od 3 lat aktywnie dopominamy się o uwzględnianie naszych postulatów, to po jego słowach możemy tylko stwierdzić, że objawił nam się duch pewnej książki Orwella. Nowomowa, na którą zwraca tam uwagę, oznaczała język podporządkowany pewnym celom, który zamiast opisywać rzeczywistość, kreował ją. Podstawą nowomowy jest dowolność znaczeń, gdzie język nie opisuje prawdy klasycznie rozumianej.

- Nie mieliśmy cienia wątpliwości - prezydent Klimaszewski objawił się tutaj jako Wielki Kreator Rzeczywistości. Już na początku rozmowy o spalarni mówi: „Lepiej najpierw porozmawiać, poinformować. Było mnóstwo spotkań, kilkanaście z mieszkańcami, były akcje informacyjne, edukacyjne (...). Była petycja 3000 mieszkańców, właśnie za tym, żeby taka instalacja powstała. 3 lata dyskutowaliśmy”. Dalej mówi o tym, że lepiej robić referendum poprzedzone dyskusją, bo sprawa jest złożona...

- Słysząc to część z nas się zakrztusiła, część spadła z krzesła, inni otworzyli szeroko usta. Prezydent powiedział wiele, ale pominął najistotniejsze – wszystko co robił on sam i podległe mu instytucje, to jednostronny przekaz! A przede wszystkim, gdy już osobom o innym zdaniu łaskawie udzielono głosu, ich postulaty były całkowicie ignorowane! Jaskrawym tego przykładem jest Rada Interesariuszy powołana przez Prezydenta, która miała rozwiązać problemy gospodarki odpadami, a stała się fasadą, narzędziem do forsowania „jedynie słusznej” idei budowy spalarni. Dobitnym dowodem na to jest sesja z kwietnia 2021, gdzie wiceprezydent w prymitywny sposób używając „rynsztokowego języka” obraził osobę, która prezentowała odmienne stanowisko w sprawie spalarni. Świadczy to o lekceważeniu zdania mieszkańców i traktowaniu ich jak zbędny mebel, który jest tylko po to, aby udekorować scenografię spektaklu „konsultacje z mieszkańcami”.

- O ich jakości świadczy wulgarny język przedstawiciela Ratusza. Mieszkańcem, którego tak potraktowano, był Leszek Posłuszny, który wyraził się w ten sposób: „cała Rada nie ma żadnego znaczenia. Co kilka tygodni są spotkania, na których jakikolwiek pomysł, pytanie czy opinia inna niż po linii Miasta jest negowana, a jak widać dociekliwi stają się osobami niewygodnymi, względem których zaczyna się żywić więcej niż niechęć. Moje propozycje traktuje się jak zarzut, dyskredytując i nie dając możliwości choćby zdania komentarza. Doszedłem do wniosku, że Rada jest przykrywką do udawania konsultacji, a tak naprawdę służy do przepychania spalarni w kształcie nakreślonym od samego początku”.

- Większość z nas zna przygody Szwejka z jego pobytu w lazarecie, gdzie ulubioną metodą leczenia wielu przypadłości serwowanej przez oberarzta Grünsteina była lewatywa. I taką samą metodę na rozwiązanie realnych problemów z odpadami daje nam prezydent Klimaszewski - spalarnię, czyli lewatywę dla leniwych. Musimy zaakceptować fakt, że właściwe zagospodarowanie odpadów, zgodne z przepisami krajowymi i unijnymi, to wielkie przedsięwzięcie, którego realizacja w sposób zasadniczy zmienia dotychczasową rzeczywistość. Przy takich zadaniach musi powstać wiele wariantów ich rozwiązania. Tak jest np. z budową dróg - przedstawia się do konsultacji kilka tras, a wybiera tą, która ma najmniej wad. Inaczej jest w przypadku pomysłu Prezydenta - tu w ramach tzw. analizy wielokryterialnej przedstawiono tylko warianty umiejscowienia spalarni. A gdzie inne rozwiązania? Na świecie - poza spalarnią - istnieje wiele rozwiązań na zagospodarowanie odpadów. Co robi Ratusz? Organizuje referendum, czyli zrzuca odpowiedzialność na mieszkańców. Przy każdej możliwej okazji na spotkaniach Rady Interesariuszy scedowano na przeciwników wypracowanie alternatywnych rozwiązań. Świadczy to o bezczelnym przerzucaniu odpowiedzialności. Przypominamy - Ratusz i działające na jego zlecenie ZGO, wydają setki tys. zł., aby usprawiedliwić budowę spalarni. Jednocześnie nie przeznaczono ani grosza na opracowanie alternatyw.

- Nie można oczekiwać, że mieszkańcy, działający społecznie, przedstawią gotowce. Takimi zadaniami zajmują się odpowiednie firmy, wymaga to nakładów pracy, a dobre wyniki gwarantują akredytowane podmioty. Przypominamy, że mieszkańcy - w celu wypracowania najlepszego rozwiązania - są od podrzucania pomysłów, twórczego pobudzania urzędników (również dyskusją i negacją), pokazywania innych kierunków - co zresztą robią od trzech lat. Jednak, aby przygotować wiążący dokument, potrzeba konkretnych kwot pieniężnych - na to nie stać zwykłych obywateli. To rola Miasta - ono ma zasoby ludzkie i finansowe. Mieszkańcy wkładają swój prywatny czas w pobudzanie tego dialogu. 

- Prezydent mówił również, że „była petycja 3000 mieszkańców za tym, aby taka instalacja powstała”. Wielki Kreator Rzeczywistości nie zająknął się, że była również petycja 6000 mieszkańców przeciwko powstaniu spalarni! 

Inicjatywa Obywatelska STOP spalarni śmieci w Bielsku-Białej
List jest odpowiedzią na wywiad udzielony Beskidzkiej TV. Wideo z rozmową dostępne jest w artykule.

bb