Po tygodniach żmudnych przygotowań w końcu nastał ten dzień. W sobotę Damian Stawicki wyruszył na rowerze ze Starego Bielska w podróż do Maroka. Zanim jednak dotrze do Afryki, czekał na niego szczególny przystanek w Kalnej.

Oglądaj także: Wybrał rower i jedzie do Afryki. Wyjątkowy dokument z przygotowań WIDEO

Przed remizą w Starym Bielsku zebrali się znajomi, przyjaciele i rodzina Damiana, by poklepać go po plecach i życzyć powodzenia. Nie zabrakło łez. Wszyscy wspólnie na koniec krzyknęli głośne “Marokoooo!”, po czym Damian wsiadł na rower i ruszył. - W głowie tworzyłem sobie na kilka dni przed wyjazdem wizualizację. Wyobrażałem sobie siebie w różnych miejscach, do których chcę dotrzeć. Zaczyna się wtedy wierzyć, że za jakiś krótki czas człowiek stanie tam i podniesie rower ku górze. Na początku skupiałem się na wyjeździe z OSP Starego Bielska. Po mszy świętej w Kalnej przyszła pora na Zwardoń - mówi bielszczanin.

- Horyzont trasy będzie się coraz bardziej rozszerzał. Będę wyznawał zasadę małych kroczków i będę codziennie się oddalał od Bielska-Białej. O ile? Nie wiem, może sprawię jakąś niespodziankę, bo czuję się bardzo silny. Mam w głowie dziki plan, trochę niespodziankę dla samego siebie - mówi tajemniczo.

aj