Szacunkowy koszt naśnieżania stoku narciarskiego na Dębowcu wyniósł w ubiegłym sezonie zimowym prawie 150 tys. zł, ponad 1 mln zł kasuje spółka ZIAD za całoroczne utrzymanie oraz obsługę obiektu. Tej zimy będzie podobnie. Niektórym nie daje to spokoju i pojawiają się sugestie, by gmina pozbyła się ośrodka.

Koszty przedstawiono w odpowiedzi na interpelację bielskiego radnego Janusza Okrzesika. Ośrodek na Dębowcu od lat wzbudza wśród niektórych radnych sporo emocji i jest przedmiotem nieustającej „kontroli” z ich strony. Tymczasem to tylko jeden z bardzo wielu obiektów sportowo-rekreacyjnych działających w Bielsku-Białej, utrzymywanych przez samorząd. Jednak to właśnie o działalność stoku narciarskiego opozycyjni radni pytają najczęściej. Pojawiały się już nawet sugestie, że najlepiej byłoby, gdyby miasto w ogóle pozbyło się ośrodka narciarskiego. Poprzedniej zimy trasa był dostępna dla narciarzy przez 58 dni (od 15 stycznia do 16 marca) i w tym czasie wyciąg wywiózł na górę 137 190 osób.

Czytaj także: Właściciele nie chcą sprzedać działek na Dębowcu. Za dzierżawę miasto płaci miliony

Oczywiście nie oznacza to, że tylu narciarzy odwiedziło w minionym sezonie Dębowiec (każdy narciarz zalicza zazwyczaj kilka czy kilkanaście wjazdów kolejką podczas jednej wyprawy na stok). Wiele wskazuje, że tej zimy frekwencja będzie podobna. Radny dopytywał też o park linowy wchodzący w skład ośrodka na Dębowcu, który w grudniu - po 10 latach eksploatacji - został zdemontowany z uwagi na zły stan techniczny. Miał nietypowe rozwiązanie konstrukcyjne, w porównaniu z tymi najczęściej stosowanymi w parkach linowych: liny nie były rozpięte na drzewach, lecz na wbitych w ziemię drewnianych palach.

Te nie przetrwały próby czasu i dalsze wykorzystanie konstrukcji mogło zagrażać bezpieczeństwu użytkowników parku. Koszt rozbiórki i likwidacji parku linowego wyniósł 55 tys. zł. Natomiast jego budowa (został oddany do użytku w 2013 roku) pochłonęła prawie 700 tys zł, a utrzymanie w latach 2018-20 (wcześniej był wydzierżawiony przez prywatnego najemcę) pochłonęło ponad 170 tys. zł.

O kosztach innych miejskich atrakcji pisze czwartkowa „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie na www.prasabeskidzka.pl.

map

Zdjęcie: Marcin Płużek