Najdroższe pączki w Bielsku-Białej. Jakość kosztuje, kupisz tylko na zapisy - foto
Dziś chyba nikt nie odmówi sobie chwili przyjemności. Od rana pod cukierniami w Bielsku-Białej ustawiają się kolejki, by zgodnie z tradycją zjeść pączka w Tłusty Czwartek. Wczoraj odwiedziliśmy lokal przy placu Wojska Polskiego, który zapisy na swoje autorskie pączki zamknął pod koniec stycznia. Kto nie zdążył złożyć zamówienia, ten dziś nie zje ich wyrobów przyrządzanych według autorskiej receptury. Cena pączka z pistacjami sięga tu rekordowych 25 zł, ale za jakość trzeba zapłacić.
Od rana pod bielskimi piekarniami i cukierniami tworzą się kolejki, a cel zakupów jest oczywisty. Statystyczny mieszkaniec zje dzisiaj średnio dwa i pół pączka. Rekordziści potrafią zjeść kilkanaście. Inflacja sprawia jednak, że za pączka trzeba zapłacić nieco więcej niż w latach poprzednich.
Taniej, ale czy zdrowiej?
Ile kosztują pączki w Bielsku-Białej? Ceny w cukierniach zaczynają się od ok. 5-6 zł za sztukę. Im więcej dodatków, tym drożej. Kto chce zjeść taniej, musi udać się do hipermarketów. Zdaniem ekspertów, trzeba jednak na pączki z supermarketów uważać, bo w wielu przypadkach są smażone we fryturze.
Są jednak takie miejsca, gdzie za smakowitego pączka przyjdzie zapłacić znacznie więcej. Mieliśmy okazję sprawdzić, jak przebiega proces produkcji pączków w jednej z bielskich cukierni. Przy placu Wojska Polskiego od ponad roku działa Mono Kawiarenka - dla załogi niewielkiego lokalu będzie to drugi tłusty czwartek, z którym muszą się zmierzyć. W nocy z środy na czwartek usmażą ok. 600 pączków.
Czytaj także: W bielskim zagłębiu pączkowym kolejki od rana. Niektórzy nie mają już towaru - foto
Ciasto przygotowywane według autorskiego przepisu zostało zrobione w środe, musiało odpowiednio odpocząć. Składniki muszą być w odpowiedniej temperaturze. Później nastąpiło ich mieszanie według tajemnej receptury, i całość leżakowała w cieple. Smalec wykorzystywany do smażenia jest co kilka tur wymieniany, stąd pewność co do świeżości wyrobu. Dziś od wczesnych godzin porannych pączki były faszerowane i dekorowane. W produkcji pączków na tłusty czwartek brało udział ok. 30 osób.
Zapisy zamknięto w styczniu
Ceny w kawiarence nie są najniższe. Tutaj słodkości zaczynają się od 10 zł. Najdroższy pączek z prawdziwych pistacji kosztuje 25 zł. Konfitury i nadzienia przygotowywane są na miejscu. Mimo to, chętnych nie brakuje, tak jak i w roku poprzednim, zbieranie zamówień zakończyło się dwa tygodnie temu, a tłumy będą musiały obejść się smakiem. W poprzedni tłusty czwartek ludzie licytowali się tutaj o ostatnie pączki, inni nie chcieli opuścić lokalu, gdy ich zabrakło. Skąd jednak tak, wydawałoby się, wygórowane ceny?
- Po cenach składników najbardziej widać inflację. Ale cena to też nie jest sam składnik - jajka czy mleko. To cena wiedzy cukiernika, który od podstaw przygotuje wypiek według receptury, cena utrzymania cukierni - prąd czy woda. Kiedy inni próbują iść na łatwiznę, my stawiamy na jakość, dlatego na bieżąco wymieniamy smalec. Jeden pączek, a właściwie suche ciasto, bez nadzienia czy dekoracji, to jest dla nas koszt ok. 4 zł. Działamy na prawdziwych, naturalnych składnikach. Mamy niespotykane, nowatorskie wręcz smaki. Chętnych nie brakuje - zapewniła nas pani Sylwia, manager Mono Kawiarenki.
Do najczęściej zamawianych w cukierni smaków należy wspomniana pistacja, róża i pączek z bitą śmietaną. Każdy pączek to 100 g ciasta drożdżowego smażonego na smalcu, 100 g nadzienia lub 50 g konfitury. Wyrób jest ważony i spełnia rygorystycznego wymagania. Przygotowywane są w trzech salach na tyłach lokalu.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
42 137Galeria:
Komentarze 75
A to implikuje kolejne problemy, na przykład zdegenerowany grubas nie ma szans na znalezienie kogoś do seksu, co z kolei u takiego incela wywołuje frustrację i agresję.
Mimo wysokiego wzrostu ważę niewiele ponad 50 kg, nie masz nawet pojęcia jak gardzę wami, grubasami. Podludzie.
Sama zrobiłam w domu.
Ja pozostaję wierny prawdziwym, tradycyjnym pączkom.
Mój komentarz dotyczył tego, że tylko zdegenerowani podludzie zjadają na raz 50 g konfitury.
A w dyskontach po 0,6-0,7 zł wiadomo jakiej jakości
długoletnia praktyka powiadasz ? nie zawsze idzie to z wiedzą - a u nas coraz częściej widzę że to idzie tylko z coraz większym rachunkiem który masz zapłacić za wymianę prostych rzeczy w samochodzie
Więc nie generalizujmy, ja swoje auta wożę do katowic - bo mi się po prostu opłaca.
Cukiernicy placa za wiedze innych, tak jak i my wszyscy. Wybieraja np. mechanikow do samochodow z dlugoletnia praktyka, sprawdzonych itp a nie po 3 miesiecznym kursie.
na zapisy czy można podjechać i kupić całą skrzynkę ?










Klauzula informacyjna ›