W związku z bardzo wysokimi cenami prądu oraz brakiem chętnych firm na dostarczenie energii dla miasta prezydent Bielska-Białej podjął decyzję o czterogodzinnej przerwie w działaniu całego oświetlenia ulicznego. Przerwa będzie sukcesywnie wprowadzana od 2 stycznia 2023.

Jak przekonują urzędnicy, po wprowadzeniu ograniczenia szacowane oszczędności wyniosą w skali roku około 3,5 GWh, czyli prawie 3,4 mln zł tylko w przypadku kosztów dotyczących zakupu energii elektrycznej. Do tego doliczyć trzeba oszczędność na dystrybucji, której skalę na razie trudno oszacować, gdyż taryfa za przesył również wzrosła.

Lampy uliczne są zasilane i sterowane - zarówno w przypadku głównych dróg, jak i bocznych - z tych samych szaf oświetleniowych. Dlatego wyłączeniu podlega całe oświetlenie. Wyłączenie poszczególnych opraw lub ulic możliwe jest do wykonania wyłączenie ręcznie, a prace takie generują dodatkowe koszty, co mija się z celem oszczędności. Dlatego miasto zdecydowało się na przestawienie zegarów i wprowadzenie całkowitego ograniczenia oświetlenia w godzinach 0.00-4.00.

Problemem są nie tylko koszty energii, ale brak chętnych na jej sprzedaż, o czym szczegółowo pisaliśmy w artykule Ekstremalna sytuacja w Bielsku-Białej. Nikt nie chce sprzedawać prądu dla miasta. Prawo energetyczne przewiduje skorzystanie z tzw. dostawcy rezerwowego, którym jest spółka Tauron. Z informacji wydziału gospodarki miejskiej Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej wynika, że miasto złożyło spółce oświadczenie dotyczące stosowania maksymalnej ceny energii, czyli 785 zł netto za 1 MWh, co zapewnia ustawa o szczególnych rozwiązaniach służących ochronie odbiorców energii elektrycznej w 2023.

W porównaniu do obecnej ceny energii za 1 MWh, przyszłoroczna wzrośnie o około 66 proc., przy zastosowaniu maksymalnej ceny energii elektrycznej (w 2022 - 0,61 zł kWh, cena maksymalna na 2023 - 0,97 zł kWh brutto).

bb

Foto: Urząd Miejski w Bielsku-Białej