Ekstremalna sytuacja w Bielsku-Białej. Nikt nie chce sprzedawać prądu dla miasta
Nie ma firm zainteresowanych sprzedażą prądu dla Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej. Z końcem roku wygasną umowy na zakup energii elektrycznej na potrzeby szkół czy przedszkoli oraz zasilania lamp ulicznych. - To sytuacja ekstremalna - mówią urzędnicy i zapewniają, że blackout nam nie grozi.
Miasto od kilku lat wyłania sprzedawcę energii elektrycznej w dwóch postępowaniach przetargowych - oddzielnie na potrzeby zasilania budynków komunalnych, szkół, przedszkoli czy instytucji kultury. To łącznie ponad 700 punktów poboru energii na terenie Bielska-Białej. W ramach drugiego postępowania wyłaniany jest sprzedawca prądu na potrzeby zasilania latarni ulicznych. W tym roku w żadnym z przetargów nie udało się wyłonić dostawcy energii.
- Rynek energii, poprzez narzucenie ustawowo maksymalnej ceny prądu, został czasowo zamrożony. Nikt nie ma interesu, by startować w takich postępowaniach - wyjaśnia Piotr Sołtysek, zastępca naczelnika wydziału energii i środowiska w bielskim Ratuszu. Urzędnik przyznaje, że mamy do czynienia z sytuacją ekstremalną, ale prawo energetyczne w takiej sytuacji przewiduje skorzystanie z tzw. dostawcy rezerwowego. W przypadku Bielska-Białej jest nim spółka Tauron i to ona sprzedawać będzie prąd, najprawdopodobniej po cenie maksymalnej, ustalonej w drodze ustawy.
bak
Oceń artykuł:
15 66Komentarze 26
skutkiem dobrobytu jest rozpusta i marnotrawstwo
Jak będzie drożyzna, to matka nie da dziecku kieszonkowe na spray i papierosy tylko kupi cos do jedzenia
Ci dobrotliwi i pracowici ludzie wciąż i wciąż są szykanowani przez zły świat i niekorzystne okoliczności, i wiecznie nie mogą służyć miastu tak bardzo jakby chcieli.
Historia zatacza koło jedna cena dla wszystkich i wszystko ma być sprawiedliwe i tyle!!!
Bielsko-Biała pewnym krokiem zmierza do XIX wieku.
:)))))))))))))))))

Klauzula informacyjna ›