Kulisy nocnego nalotu na bielski klub. Urząd troszczy się o bezpieczeństwo konsumentów alkoholu
To była standardowa kontrola legalności pochodzenia napojów alkoholowych i kas fiskalnych - tak o działaniach prowadzonych w dwóch lokalach gastronomicznych w Bielsku-Białej mówi przedstawiciel Krajowej Administracji Skarbowej. Instytucja zaprzecza, by funkcjonariusze służby celno-skarbowej byli zamaskowani i byli wyposażeni w broń długą. Wersja urzędnika mija się z relacją właściciela lokalu, którą usłyszeliśmy tuż po zdarzeniu.
Nasz portal jako pierwszy informował o sobotnim nalocie funkcjonariuszy służby celno-skarbowej ze Śląskiej KAS na co najmniej dwa lokale gastronomiczne w Bielsku-Białej. Do kontroli miało dojść w restauracji Miasto, której właściciel skarżył się, że w wyniku prowadzonej kontroli został narażony na straty finansowe. Funkcjonariusze przez trzy godziny drobiazgowo sprawdzali m.in. znaki akcyzy na kilkuset butelkach alkoholi. Wszystko to działo się w noc andrzejkową i sparaliżowało działanie lokalu oraz naraziło na straty.
Czytaj także: Nocna kontrola z długą bronią. Sparaliżowana działalność popularnego bielskiego klubu
Bezpieczeństwo konsumentów alkoholu
Z szeregiem pytań w sprawie kontroli zwróciliśmy się do KAS. Jak poinformował nasz portal Michał Kasprzak, rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Katowicach, w ubiegły weekend funkcjonariusze służby celno-skarbowej ze Śląskiej KAS prowadzili standardowe kontrole legalności pochodzenia napojów alkoholowych. - Funkcjonariusze weryfikowali także, czy przedsiębiorcy rejestrują sprzedaż na kasach fiskalnych - na przykład sprzedaż wejściówek czy napojów alkoholowych - informuje urzędnik.
- Takie działania są prowadzone w różnych okresach roku, często właśnie w weekendy. Celem kontroli jest zapewnienie bezpieczeństwa konsumentów wyrobów alkoholowych. Niestety, zdarza się, że także w lokalach gastronomicznych pojawia się alkohol niewiadomego pochodzenia, którego spożycie zagraża zdrowiu i życiu klientów. Kontrole w ostatni weekend prowadziliśmy w różnych lokalizacjach na terenie województwa śląskiego, w tym w Bielsku-Białej - potwierdza Michał Kasprzak.
Pytaliśmy czy standardową procedurą jest, że pracownicy KAS biorący udział w kontroli posiadają broń długą i są zamaskowani. - Funkcjonariusze prowadzący kontrole w Bielsku-Białej nie byli zamaskowani ani wyposażeni w broń długą. Funkcjonariusze służby celno-skarbowej prowadzący tego rodzaju kontrole, podobnie jak funkcjonariusze innych służb - na przykład policji - standardowo pobierają broń krótką.
Nie blokowali pracy barmanów
Michał Kasprzak potwierdza, że w Bielsku-Białej doszło do dwóch kontroli lokali gastronomicznych. Pierwsza z nich rozpoczęła się ok. godz. 21.00 i trwała do 22.30. W tym czasie m.in. sporządzono dokumentację i spisano protokół. - Funkcjonariusze sprawdzali znaki akcyzy przy barach w tym lokalu łącznie przez ok. siedem minut - pięć minut przy większym barze, a dwie minuty przy mniejszym barze). Kontrola została przeprowadzona wcześnie, więc w trakcie jej trwania frekwencja wśród gości była niewielka.
- Natomiast druga kontrola rozpoczęła się o północy i trwała ok. półtorej godziny, łącznie ze sporządzeniem dokumentacji i spisaniem protokołu. Sprawdzenia znaków akcyzy przy barze trwało ok. 15 minut. Dostęp do barów był częściowo ograniczony wyłącznie w trakcie sprawdzenia znaków akcyzy - funkcjonariusze nie blokowali pracy barmanów - zapewnia Michał Kasprzak, rzecznik katowickiej Izby Administracji Skarbowej.
bak
Oceń artykuł:
40 38Komentarze 27
Inna sprawa, co będzie się działo jak klienci się dowiedzą że zamiast DomPerignon to oni Igristoje pili.
Lokal ucierpiał bo ma klientele która się wypróżnia na widok mundurowych. A dla czego?
O to już ich trzeba pytać.

Klauzula informacyjna ›